Bez tytułu

Szum

Ciągły szum w mojej głowie

Jak zepsute radio

Nadagdzieś indziej

Ale nie dochodzą do mnie odpowiednie fale

Trzeba zmienić częstotliwość

Obrać inny kierunek

Rozważania na temat zasad panujących w ludzkości

Strumień słów

Potok łez

Beznadziejność samej beznadziei

Własny świat

Ludzie, którzy nie widzą nic po za sobą

nie potrzebują dawać dobra, bo sami go nie czują

Ludzie, którzy nie myślą,

używają jedynie pustych słów.

Przytłacza mnie

ich idiotyzm

ich zwierzęcość

ich nie-ludzkość

Inteligencja…

Gdzie się podziewa?

Karmimy się nadzieją na lepsze jutro

A nadzieja matką głupich.

Martwimy się o wczoraj

A co było to już nie wróci.

Nie ma ucieczki od rzeczywistości

nie ma życia bez codzienności.

Człowiek został stworzony by myśleć samodzielnie

niestety większość nie myśli wcale,

większość, do której każdy chce należeć,

większość, która manipuluje wszystkim

większość, która składa się z nic nie znaczących jednostek.

Tylko, jeśli człowiek przestaje myśleć i zaczyna się dopasowywać

to czy nie przestaje być człowiekiem?

Nie staje się maszyną, która robi to co się jej każe?

Żyjemy w świecie wiecznej walki o chwilową uwagę,

bo zapomnieliśmy o tym, że możemy ją sobie zyskać długoterminowo.

Czasem trzeba wyjść dalej, pomyśleć szerzej.

Widzieć coś czego nikt nie widzi.

Słyszeć rzeczy niesłyszalne.

Robić coś, czego nikt nie robi.

Ślepe podporządkowywanie się społeczeństwu to zawsze idiotyzm.

Głównie dlatego, że ludzie nie myślą. Ktoś lub coś myśli za nich.

I tak staczają się na samo dno.

Porywa ich ciąg wydarzeń.

Adrenalina.

I świat, w który nie ma jutra.

Kopią własny grób

nie wiedząc nawet, od jak dawna trzymają w rękach łopatę.

Żyją szybko i prosto.

Dla nich wschód słońca jest jedynie ładny, albo fajny.

Nie potrafią doszukać się w nim metafory codziennego odradzania się świata, ani opisać go na milion zupełnie różnych sposobów.

Dla nich świat po prostu jest i takim go przyjmują.

 

Szarość

Koniec – początek

Nuda

Codzienność

Szarość

Bezsilność

Proza życia

Kłótnie, sprzeczki, dość…

Kłótnie i sprzeczki

zarówno na skalę światową

jak i zwykłe kłótnie między znajomymi

niszczą nasz świat

wyobrażenia osób

i wizję miłego, dobrego świata

Podobno ludzie w czasie kłótni mówią co naprawdę o tobie myślą,

ale wcale nie chcesz tego wiedzieć

ponieważ swój obraz też mamy wykreowany

Nic nie chcemy wiedzieć.

Chcemy żyć w świecie, w którym wszystko zawsze się układa,

nie istnieją smutne zakończenia,

w którym możemy wiele zdziałać.

Ale niestety to tylko kłamstwo.

Świat jest zupełnie inny.

Istnieje tyle rzeczy, których nie możemy pojąć,

jeszcze więcej rzeczy na które nie mamy wpływu.

Trzeba nauczyć się żyć z przeciwnościami losu

albo chociaż próbować sobie z nimi radzić.

Świat jest chory.

W każdym znaczeniu.

„Świat jest nasz” ~Saszan

„Świat jest nasz”

Tylko tyle

i aż tyle.

Możemy wszystko,

a jednak często nie możemy nic.

Używamy tylko „Prostych słów”, które nic nie znaczą,

ale wcale nie musimy.

Często bawimy się w życie,

zamiast żyć.

Bez słów.

Są chwile

Momenty

Dni

Których nie da się opisać.

Słowa to naprawdę dużo

A jednak wciąż za mało

Można znać wiele słów, a i tak kiedyś ich zabraknie.

 

Szczęście

Szczęście

Wieczność czy ulotna chwila?

Radość czy tylko śmiech?

Znaczenie szczęścia?

Ważne czy nie ważne?

Lepiej gdy szczęście jest czy gdy go nie ma?

Czy udawanie szczęścia potrafi sprawić, że będziemy szczęśliwi?

Albo na odwrót będziemy tak szczęśliwi, że po pewnym czasie zaczniemy udawać szczęście z przyzwyczajenia?

Bez szczęścia jest ciężko, ale czy od poziomu szczęścia cokolwiek zależy?

Słowa

Słowa nigdy nie mówią mało

czasem może nie wiele

ale zazwyczaj same słowa to bardzo dużo

tym bardziej, że jedno słowo możemy zrozumieć na tysiąc sposobów

czasem jedno słowo może znaczyć więcej niż całe wypracowanie.

Bez tytułu

Myśli

Wszechświat

Rozum

Artyzm

Cały świat chce żebyś spełnił swoje marzenia

Prawo przyciągania

Nic innego jak cel

Misja

Jakkolwiek to nazwiesz

Ułatw wszechświatowi zadanie

Bo nic innego się nie da

Żyj jakby miało nie być jutra

i tak jakby jutro miało trwać 1000 lat

Bądź, ale nie tylko po to by być.

Świat nie istnieje

Nie ma świata

Już nic nie wiem

nic nie widzę

wszystko może się stać

świat może się niszczyć

budynki mogą się burzyć w tempie ekspresowym

albo ludzie powoli się zabijać

ale to i tak nie ma znaczenia

bo jak jestem z Tobą to nic nie ma znaczenia

liczymy się tylko my

bo świat nie istnieje

Bez tytułu

Płyń

do brzegu

rób

wszystko

nie miej

żalu

Bądź

ale nie za bardzo

Chciej

więcej

Możesz

ale nie musisz

Wszystko

jest

ale nie wiadomo

co dalej

Cisza, nicość, relaks

Cisza

Spokój

Zero chaosu

Nic

jedynie trochę śpiewu ptaków

i szumu drzew

nic innego nie ma znaczenia w tej chwili

w tej jednej chwili

kiedy wiesz wszystko

i nie wiesz nic

kiedy wszystko sprowadza się do jednego słowa – Spokój

Trzeba żyć szybko

Wszystko szybko

Dni mijają szybko

bo czas leci szybko

nie ma ucieczki od prędkości

ziemia też się kręci – szybko

im szybciej tym lepiej

bo nie mamy prawa zwolnić

bo życie musi pędzić

nie może zwalniać

pośpiech

wszystko w pośpiechu

bo przecież nie można inaczej

cała galaktyka się kręci – też szybko

szybciej, jeszcze szybciej…bo nie zdążymy…

ale właściwie gdzie tak pędzimy…?

Pomysły, czy kiedyś się skończą?

Czy skończą mi się kiedyś tematy na wpisy?

Mogłyby, pewnie ciągle piszę na te same tematy ale zawsze inaczej

więc nie mogę przecież nie mieć o czym pisać

na świecie cały czas się coś dzieje

i dużo z tych rzeczy warto skomentować

a także ja często zmieniam zdanie

więc mogę odświeżać stare wpisy pisząc nowe

bo zawsze znajdzie się coś co chciałabym tam dopisać

albo kompletnie zmienić sens

dlatego nawet po latach pisania nigdy nie skończą mi się pomysły

(a jak się skończą, albo będzie ich chwilowy brak to zawsze pozostaje napisać jakieś opowiadanie ;D.)

Bezsprzeczna sprzeczność

Nic

Ale nie pustka

Coś

Ale bez chaosu

Albo ewentualnie chaos kontrolowany

Codzienność

ale nie nuda

brak w niej zwyczajności

Paradoks

ale nie całkowicie sprzeczny

Zmiana

nie do końca przewracająca wszystko do góry nogami

Świat

piękny, ale często przepełniony innymi emocjami

nie zawsze pozytywnymi

mimo to wszystko się kalkuluje

opłaca

zawsze istnieje równowaga

jakakolwiek

Poezja to nie pisanie wierszy

Pisać wiersze

brzmi tak zwyczajnie

jakby było to coś prostego

nie-magicznego

a tworzenie poezji

jest magiczne

To coś jakby świat nie istniał tak naprawdę

i wszystko byłoby tylko literami

które układają się w słowa

a później w zdania

i nie można nic na to poradzić

bo poezja tworzy się sama

tylko przez postanawia przejąć świat

za pomocą różnych osób

za pomocą różnych słów

ale zawsze sprowadza się do jednego

do magii

jeżeli w wierszach nie ma magii

to dlaczego mamy je nazywać poezją?

Nie piszę, bo chcę. Piszę, bo muszę.

artyści nie tworzą bo chcą

bo mają takie widzimisię

oni tworzą bo muszą

ja też tworzę bo muszę

nawet jeśli to nie ma żadnego sensu

potrzeba tworzenia jest tak silna jak potrzeba snu czy jedzenia

trzeba tworzyć

i dzielić się tym ze światem

nawet jeśli jest to tak porąbany świat jak nasz

Zastanawiam się czasem jak wyglądałoby teraz moje życie, gdybym nigdy nie założyła bloga

i twierdzę, że byłoby mi pusto

bo prawdopodobnie i tak bym pisała

tylko wszystko trzymałabym po szufladach

może nawet nie chciałabym się tym chwalić zupełnie nikomu?

ale od kiedy zaczęłam pisać bloga to tak samo jak muszę pisać to muszę to publikować

bo to jak oddychanie

nie można nie oddychać bo całkiem możliwe że spowoduje tu śmierć…

jakbym nie pisała to też trochę jakbym zabijała się od środka…

wewnętrzne pory roku

Zastanawiam się właśnie czy mogą istnieć pory roku wewnątrz nas.

W środku..

I czy są zupełnie nie zależne od tych za oknem.

Wiecie podczas najmroźniejszej zimy czujemy wewnętrzne lato

i nie zamarzamy bo czujemy te 35 stopni w swoim wnętrzu

I jesteśmy szczęśliwi, bo dla nas nie ma wcale zimy

cały czas trwa lato

Wena i inspiracja

Czasem naprawdę ciężko jest pisać bez weny.

Jasne, że to jest możliwe. Czasem nawet bardzo wymagane, bo wena najczęściej nawiedza twórców dopiero jak zaczną tworzyć.

Po za tym jeżeli ktoś chce zacząć pisać to powinien po prostu pisać, a nie czekać na wenę.

Jednak czasem następuje jakaś blokada twórcza i słowa są jedynie zlepkiem liter i nie mogą ułożyć się w żadne sensowne zdanie. I co wtedy?

Może trzeba poczytać trochę mądrych książek i pooglądać ambitniejsze kanały w telewizji?

Ale czy to coś da?

W większości przypadków możemy zanudzić się na śmierć i znaleźć genialne źródło nieszkodzących leków nasennych, ale weny jak nie było tak nie będzie.

Dlaczego? Bo otacza nas zbyt wiele zewnętrznych źródeł. A wena nie bierze się z zewnątrz, tylko ze środka. Dlatego warto się czasem odciąć od świata i po prostu pisać.

Innej opcji na tworzenie nie ma.

Pomysły

Skąd się biorą?

Jak powstają?

Jakim cudem jesteśmy w stanie codziennie bezustannie myśleć, podejmować ciągle jakieś decyzje

a później jeszcze tworzyć własne pomysły, które zmuszają nas do podejmowania jeszcze większej ilości decyzji

Czy jest ograniczona liczba myśli w ciągu dnia?

Czy każdy w ciągu dwudziestu czterech godzin może podjąć ograniczoną ilość decyzji, a po tym czasie zeruje nam się licznik w głowie?

A jeśli dojdziemy do momentu, w którym skończy nam się możliwość myślenia, wymyślania czegokolwiek czy podejmowania jakichkolwiek decyzji?

Albo zupełnie odwrotnie…

Mamy nieskończoną ilość myśli, nie na 24 godziny, ale na całe życie i licznik nigdy się nie zeruje… Nie brzmi to trochę przerażająco?

Tabula rasa

Czysta karta?

Nie bez powodu niektórzy twierdzą, że rok kalendarzowy również powinien zaczynać się we wrześniu.

Można znowu zacząć wszystko od początku.

Ale czy warto?

Czy zaprowadzi nas to dokądkolwiek?

Tylko w sumie co szkodzi to sprawdzić…

Podsłuchane rozmowy

Jak często zdarza wam się podsłuchać czyjąś rozmowę?

Nie koniecznie specjalnie…

Po prostu ktoś mówi za głośno w miejscu publicznym

albo macie cienkie ściany przez które wszystko słychać.

I jak takie podsłuchane rozmowy potrafią wpłynąć na nasz humor?

Niby nic nie obchodzą nas informacje na temat obcych ludzi,

a jednak czy nasz dzień nie wyglądał by inaczej gdybyśmy nie wiedzieli kto z kim właśnie zerwał, albo co „pan Zdzisiek” będzie mieć na obiad?

A jeżeli uda nam się podsłuchać bardziej interesującą rozmowę?

Kto wie, czy nie zmieni to naszego życia…

Więc może warto wsłuchać się w otoczenie?

Czemu uciekamy od zbyt wygodnego życia?

Dobra, możliwe że troszkę oszukałam i wzięłam sobie parę dni wolnych od bloga, chociaż miałam dostęp do internetu, ale mam nadzieję, że nikt się na mnie za to nie obrazi. ;)

Ale faktycznie byłam przez parę dni odcięta od internetu.

I wiecie, mogłabym napisać, że był to genialny relaks i w ogóle odpoczynek od tego całego chorego świata XXI wieku, ale to byłoby kłamstwo.

Zastanawiałam się podczas tych kilku dni, czemu ludzie naszych czasów usilnie próbują na jakiś czas się od tego wszystkiego odcinać i gdyby się dało to najchętniej powróciliby do epoki kamienia łupanego.

Ludzie, czy naprawdę tak wam źle, gdy macie dostęp do wszystkich informacji ze świata?

Czy naprawdę przeszkadzają wam te wszystkie wygody? Wolelibyście żyć bez komputerów, telewizorów, prądu? Bez prysznica?

I pewnie teraz wyjdzie na to, że piszę tak, bo jestem uzależniona od internetu i nie mogę spędzić paru dni bez facebooka czy bloga.

Ale wiecie co?

Macie rację. Nie wytrzymuje bez internetu, bo w internecie mam wszystko czego akurat potrzebuje, bo uwielbiam pisać na blogach i rozmawiać z ludźmi na facebooku.

I nie uważam, że jest w tym coś nienormalnego, bo nie skakałabym z mostu jakby internet przestał istnieć, ale musiałabym przeorganizować sobie sporą część życia.

Uwagaa!!! Nie ma mnie :P

Ogłaszam wszystkim, że nie będzie mnie przez tydzień tutaj, bo prawdopodobnie nie będę miała dostępu do internetu, więc zawieszam wyzwanie codziennego pisania i przedłużam je do końca września. Nie chcę mi się liczyć do którego, więc załóżmy, że koniec będzie 30.

A tymczasem możecie pozastanawiać się nad zasadami funkcjonowania świata itd i czytać moje wcześniejsze wpisy ;)

A jak wrócę to przygotujcie się na pewnie dłuższe wpisy, bo postaram się zapisywać wszystko co mi podczas tego tygodnia wpadnie do głowy na jakiejś kartce i jak wrócę, to wszystko tu powpisuje ;)

Bez tytułu

Zauważyłam w postach tendencję do pisania wszystkiego w pytaniach.

Zastanowiłam się, czy takie posty nie mają mniejszej merytorycznej wartości… i stwierdziłam, że jak na razie w niczym to nie przeszkadza.

Więc dzisiejszy post zaczniemy… uwaga, niespodzianka!

Od pytania! ;D

A pytanie na dzisiaj brzmi: Kiedy możemy powiedzieć, że kogoś tak naprawdę znamy?

Bo wiecie… Można się z kimś przyjaźnić i nie mieć pojęcia o tej osobie.

Albo można kogoś nie znać i śledzić życie tej osoby… (szczególnie jeśli jest to ktoś popularny i publikuje swoje życie na milionie portali społecznościowych)

No i czy my tak naprawdę cokolwiek wiemy o życiu kogokolwiek innego?

Czy to nie jest tak, że jesteśmy tak zapatrzeni w siebie, że już w ogóle nie zwracamy uwagi na innych?

A może zwracamy uwagę jedynie na to na co chcemy zwracać uwagę?

A ile przez to rzeczy nam umyka?

Ile nie widzimy poprzez swoje zaślepienie?

Jak wiele nie pamiętamy?

Jak wiele tak naprawdę pamiętamy z naszego życia?

Ile dni po prostu zapominamy, bo były zwyczajne?

Albo zwyczajnie dobre, albo zwyczajnie złe.

Ile dni nie pamiętamy, bo stały się naszą rutyną i mijają zawsze tak samo?

W sumie jakby policzyć to wszystko, to wyszło by, że mniej dni pamiętamy niż nie pamiętamy.

Czyli co?

Nasze życie to w mniejszości niesamowite rzeczy warte zapamiętania i długie „zwyczajnie nudne” dni?

A dałoby się jakoś odwrócić te proporcje?

Bez tytułu

 

Jak długo trwa przyjaźń?

Kiedy się tak naprawdę zaczyna?

Czy prawdziwa przyjaźń się w ogóle kończy?

Jasne, można się kłócić, obrażać, urywać kontakt, ale

przecież zawsze nadejdzie taki moment, że tęskni się za kimś z kim spędzało się mnóstwo czasu i ma się pełno wspomnień…

Ale czasem ludzie się zmieniają…

I podczas gdy kiedyś mogłyśmy znosić kogoś przez cały dzień i nie mieć dosyć to potem możemy nie móc znieść czyjegoś charakteru nawet przez kilka minut…

Dlatego przyjaźnie czasem się kończą…

Czasem się odnawiają…

A czasem się zaczynają…

Ale warto mieć pewność, że przyjaciele „nie wbiją ci noża w plecy”.

Co by było gdyby…

Lubię czasem pozastanawiać się „co gdyby”.

I dziś postanowiłam sobie pogdybać na tematy historyczne, a raczej co gdyby historia nie istniała w tym negatywnym sensie.

Czyli „Co gdyby nie było żadnych wojen. Nigdy.” ?

Może w ogóle nie istniał by rozwój przemysłowy?

A może właśnie nic by go nie hamowało?

Może auta by już latały?

A może wciąż jeździlibyśmy na słoniach?

Świat

świat to dziwaczne miejsce

tu umierają i rodzą się marzenia

tu ludzie poznają się i kłócą

tu wszystko się zaczyna i kończy

tu możesz posiadać wszystko i nie mieć nic

albo nie mieć nic i mieć wszystko

Hmm… Możliwe, że to marna nie rymowana poezja miłosna, więc nie czytajcie tego – błagam!

Wcale o Tobie nie myślę obsesyjnie…

Może po za tym, że każdy książkowy bohater ma twoją twarz…

Szczególnie gdy jest idealny. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że ideały istnieją tylko w bajkach, ale dlaczego nie mielibyśmy stworzyć własnej bajki?

Zresztą nie musimy być idealni. Bo co to oznacza?

Wystarczy, że będzieMY. Razem.

Świat nie wydaje mi się już takim beznadziejnym miejscem, kiedy mogę wtulić się w twe ramiona.

Chcę zmieniać świat! I wiem, że z Tobą to możliwe.

Boję się…

że mnie nie zrozumiesz.

że za dużo przemilczę i nie będziesz w stanie pojąć którejś z moich decyzji.

że wszystko czego nie mówię kiedyś po prostu zrozumiesz i znudzisz się, bo będę dla ciebie jedynie rozwiązaną zagadką.

że nigdy nie będę w stanie ci powiedzieć czemu precyzyjnie dobieram sobie „znajomych”, czemu nigdy nie będę i nie zechcę być do końca normalna….

Mam nadzieję…

że nie kłamiesz mówiąc „na zawsze”.

że kiedyś razem zwiedzimy cały świat.

że będziemy „żyć pełnią życia” (chociaż zdaję sobie sprawę jak głupio i naiwnie to brzmi).

że będziemy spełniać nawet najbardziej idiotyczne marzenia, a kiedy znudzi nam się całe to szaleństwo to zamieszkamy w jakimś większym mieście

ale nigdy nie pozostaniemy do końca normalni.

Dlatego mam nadzieję, że nie kłamiesz mówiąc, że mnie kochasz.

Jak wiele od nas zależy?

Na jaką ilość rzeczy we wszechświecie tak naprawdę mamy jakikolwiek wpływ?

Jeżeli faktycznie istnieje efekt motyla i jedno zamachnięcie skrzydłami może wywołać huragan po przeciwnej stronie świata, to jak daleko na nasze losy wpłynąć czyjeś słowo?

Istnieją badania, które mówią, że przez siedem podań ręki możemy poznać każdego człowieka na świecie. Nie są to zbyt dokładne badania (może dlatego, że robione przez amerykańskich naukowców ;)) ale myślę, że paręnaście osób wystarczy. A przecież każdy zna co najmniej kilkadziesiąt osób!

Więc tak, robimy małe przypuszczenia, aby sprawdzić co może wywołać jedno nie miłe słowo…

Wyobraźcie sobie, że jesteście zdenerwowani, nic wam nie idzie i w ogóle macie ochotę zakopać się pod kołdrę i nie wychodzić z domu. Musicie jednak iść na zakupy do hipermarketu. Stoicie przy kasie, oczywiście kolejka obok porusza się dużo szybciej, a kobieta za kasą jeszcze nie do końca nauczyła się ją obsługiwać. Dzwoni tym dziwnym dzwonkiem o pomoc. Przychodzi jakaś inna, która tłumaczy jej jeszcze raz co powinna robić. W końcu po długim czekaniu musisz zapłacić. „Można kartą?”, a jako że jest to „zdecydowanie nie twój dzień, dowiadujesz się, że czytniki na karty nie działają…W portfelu znajdujesz dwie dychy. Dajesz kasjerce. I przychodzi to pytanie, pytanie które w normalnych okolicznościach byłoby bez znaczenia, ale dzisiaj już przelało czarę goryczy. „Czy mogę być winna grosika?” i odpowiadasz bardzo wylewnie, wylewając całą złość z dnia, tygodnia, miesiąca, a nawet roku. Kasjerka znowu postanowiła nacisnąć dzwoneczek, tym razem, aby nie wszcząć bójki pierwszego dnia w pracy. Z pomocą przychodzi kierownik. Kierownikiem jest przystojny około trzydziestoletni facet, który z pochodzenia jest Hiszpanem, co widać i słychać. „O co chodzi?” pyta, a ty mu również odpowiadasz milutkim epitetem. Jednak w końcu się uspokajasz i wychodzisz ze sklepu. A co kasjerka zrobi po powrocie do domu? Będzie cię obgadywać i możliwe, że na przykład zdenerwuje tym swojego męża. A być może jej mąż to twój pracodawca albo nauczyciel?

Ba! To był skrajny przykład, ale nawet głupie nie powiedzenie „dzień dobry” jest myślę, że zwyczajnie przykre i też może wiele sprawić.

A odwróćmy sytuację w ten sposób, że teraz mówisz zdenerwowanej kasjerce, która miała wyjątkowo ciężki dzień „miłego dnia!”. Pomyśl czy to wywołałoby jakiś efekt?

No więc udowodniłam, że nasze słowa na pewno wiele potrafią zdziałać.

Ale są przecież jeszcze inne aspekty na które w mniejszym lub większym stopniu mamy wpływ… Tylko, że to już są temat (albo tematy) na osobny wpis (ew.wpisy)

Dlaczego przeklinamy?

jasne, można się spierać.

można twierdzić, że nie wszyscy przeklinają.

ale myślę, że nie ma ludzi, którzy chociaż raz nie powiedzieli „kurwa”

nie zawsze jest to uzasadnione

ale czasami faktycznie nie ma lepszych słów

nie lubię ludzi, którzy przesadzają z ilością „brzydkich słów”

na przykład wplatają w połowę jednego przekleństwa drugie

albo używają przekleństw zamiast przecinków

ale też nie mam dziwne wrażenie, że ludzie którzy w ogóle nie przeklinają

mają jakieś mroczne tajemnice

nie wiem może trupa w szafie ?

Jesteś silna? Musisz być silna!

Piszę ten post mając jeszcze tylko dwie godziny na poskładanie myśli i opublikowanie go. Zawsze mogłabym oszukać przestawiając datę czy coś, ale byłoby to okłamywanie samej siebie.

Moja myśl/rada/propozycja na dziś?

„BĄDŹ SILNA”

bo ktoś musi.

bo nie ważne, że życie wali ci się na głowę.

bo powinnaś.

bo trzeba się trzymać.

nie ważne co się dzieje.

nie ważne, że jest najgorzej.

albo po prostu źle.

musisz się trzymać.

silne dziewczyny nie płaczą.

więc ty też nie możesz pozwolić sobie na łzy.

chcesz pomocy? silne dziewczyny ze wszystkim radzą sobie same.

jesteś zmęczona. nie ma znaczenia, jesteś silna i możesz zapierdalać.

nie potrafisz czegoś? musisz wszystko umieć, bo jesteś silną dziewczyną

dla ciebie nie istnieją rzeczy niemożliwe.

MUSISZ SOBIE ZAWSZE DAWAĆ RADĘ!

nie wiesz czegoś? to się dowiedz! im więcej wiesz tym lepiej dla ciebie.

nie chcesz być silną dziewczyną?

już za późno.

nie ma lekko.

cokolwiek się dzieje

wiedz, że jesteś silna.

nie okazuj słabości,

bo to może cię zniszczyć.

pomagaj wszystkim, którzy sobie nie radzą

i nie zauważenie pokazuj, że jesteś od nich lepsza.

szanuj starszych, bo tak wypada,

ale przede wszystkim szanuj siebie i oczekuj od innych szacunku

a jak nie będą cię szanować to strzel im po ryju

bo jesteś silna.

zawsze musisz to pokazywać

ale najlepiej gdybyś w to po prostu uwierzyła.

DASZ SOBIE RADĘ!

Przyzwyczajenie to …

Nie wiem jak wy, ale ja raczej łatwo się przyzwyczajam do czegokolwiek.

Po dwóch dniach posiadania psa przez tydzień miałam wrażenie, że on ciągle jest u mnie w domu…

Przed domem mam „łąkę”… Przynajmniej teoretycznie, wiecie są tam kwiatki, pojedyncze drzewa itp. ;D Dalej są tory… Jeżdżą sobie pociągi i ludzie przełażą obok tabliczki „zakaz przechodzenia przez tory” ;D

No i wczoraj przyjechało kilku gości z piłą i wycieli drzewko ;C

Odkąd tu mieszkam to drzewo tam stało… więc miało co najmniej siedem lat!

A oni ścięli je w jakąś godzinę.

Później stanęłam przy oknie w swoim pokoju i myślę, że właściwie dlaczego przyzwyczajamy się do rzeczy, do otoczenia, do ludzi, a nie potrafimy przyzwyczaić się do zmian.

A przecież jedyne co jest oczywiste, to to że w końcu coś się zmieni…

Zmiana jest jedyną stałą.

Więc dlaczego nie lubimy zmian?

Dlaczego zmiany przyprawiają nas o atak serca i dziwne wrażenie, że coś jest nie tak jak powinno być?

„Kiedyś to było lepiej, ach… ta dzisiejsza młodzież”

Bałam się, że nie będę miała o czym pisać a już mam pomysły na wpisy parę dni w przód ;D

Ale nie o tym chciałam napisać.

Do dzisiejszego wpisu najpierw przeczytajcie i przemyślcie tekst z Wikipedii na temat tego, czym jest status quo.

Status quo (czyt. status kwo) – w psychologii i innych naukach społecznych: stały stan rzeczy.

Większość ludzi ma tendencję do zachowywania status quo. Lęk przed zmianą i nieznanym oraz przywiązanie do dotychczasowej sytuacji i trybu życia prowadzi czasem do zaskakujących decyzji życiowych, np. żona, która trwa przy mężu alkoholiku i tyranie, bezrobotny, który żyje na granicy wegetacji, ale nie chce podjąć żadnej pracy.

Tendencja do zachowywania status quo może mieć też charakter odrzucania wszelkich nieznanych rozwiązań, pomysłów i innych innowacji.

Teraz tak, byłam dzisiaj z moją przyjaciółką odprowadzić ją na przystanek autobusowy. Był tam pewien starszy (chociaż specjalnie stary się nie wydawał) pan i pani, która bez żadnych wątpliwości była już stara.

Nie wiem do końca od czego się zaczęła ich rozmowa, ale dotyczyła zachowania dzisiejszej młodzieży…

Wiecie „jak to za naszych czasów było dobrze, a teraz nic tylko te telefony” „wychowywanie dzieci bez bicia to bzdura” „dzieciom powinno się dawać co chcą, ale młodzież to już niech se sama zarobi”.

W pewnym momencie już nie mogłam powstrzymać śmiechu no i roześmiałam się.

Ten pan mówi do mnie „zobaczysz, że jak będziesz miała swoje dzieci to też będziesz narzekała, bo będzie jeszcze gorzej.”

W pierwszym momencie od razu chciałam stwierdzić, że nie będę narzekać.

Ale potem zrozumiałam, że to że będę narzekać jest oczywiste!

Tylko druga część tego zdania nie ma racji bytu, bo nie będzie gorzej. Będzie inaczej.

A raczej będzie tak samo tylko w inny sposób…

Bo to nie jest tak, że kiedyś było lepiej. Było dokładnie tak samo, ale w inny sposób.

Starzy ludzie narzekali, młodzi się bawili i twierdzili, że wszystko jest super.

Jasne, kiedyś nie było czegoś takiego jak uzależniające smartphony. Ale były inne rzeczy, których to starsze pokolenie nie mogło zrozumieć.

Istnieje jeszcze jedna sprawa, która wiąże się ze stereotypami i właśnie tym statusem quo…

Bo wiecie co?

Jeżeli panuje przekonanie dotyczące konkretnego zachowania młodzieży to prędzej czy później ta młodzież zacznie zachowywać się w ten sposób, właśnie z tego powodu, że „wszyscy tak robią”.

Jasne jest jeszcze druga strona medalu, czyli ludzie którzy na siłę chcą walczyć ze stereotypami i statusem quo, ale…

a) to jest mniejszość

b) starają się zawsze pokazać jak im się nie podoba to zawsze muszą to ogłaszać w jakiś sposób wszystkim dookoła

c) nie koniecznie walczenie z tym co myślą ludzie jest dobre, a często jest po prostu bezcelowe

Lubię trudne słowa, wy też lubicie trudne słowa, ale dlaczego? Apodyktyczny wpis ;D

Deprymujący – wprowadzający w zakłopotanie
Pejoratywny – nacechowany ujemnie
Apodyktyczny – narzucający swoje zdanie
Afirmacja – uznanie czegoś za dobre

Wiecie co? Lubię trudne słowa.

I wiem, że nie jestem w tym sama.

Wszyscy lubią słowa, którymi mogą się popisać przed znajomymi, albo rodziną.

Serio.

Najlepiej to sprawdzić na małych dzieciach. Spróbujcie np. wytłumaczyć siedmiolatkowi słowo, którego wcześniej nie znał (co dla niego oznacza, że jest to tzw.”trudne słowo”, czyli słowo, którego nie używa na co dzień. I zaraz zacznie cały czas mówić to jedno słowo….

I wiecie co? Tak się zastanawiam kto tak nie robi…

Może być to deprymujące, ale możemy także zabłysnąć w towarzystwie.

Oczywiście o ile wiemy co te słowa oznaczają i używamy ich w poprawnym kontekście.

Inaczej to po prostu nasz idiotyzm.

Brakuje mi luzu pisania tutaj…

Więc tak…

Zainspirowana dziennikiem Tego Pana postanowiłam powrócić tutaj…

O czym będę pisać?

Prawdopodobnie o wszystkim co wpadnie mi do głowy.

Może będą to głębokie przemyślenia w stylu Paulo Coelho, a może coś tak błahego jak komentarz dotyczący pogody…

Ale mam w tym jeden cel,

będę pisać

żadnych wyjątków, żadnych „dni wolnych”

Co mi przyjdzie do głowy to tu wstawię. Zaczynając od dzisiaj i kończąc dopiero po 50 dniach!

Czyli koniec nastąpi dopiero 26 września… A co potem?

Zobaczymy!

***

Swoją drogą wiecie jak wiele do napisania miałam od 25 lipca i już zapomniałam co to miało być.. ;C

A może było tam coś co sprawiło by, że zostanę sławną blogerką i będę zarabiać grube hajsy za reklamy?

No i dlatego wszyscy mówcy motywacyjni mówią „zawsze miej ze sobą notes”, a ja nie słuchałam.. :C

Ale teraz już będę wszystko jak najszybciej pisać i wstawiać tutaj.

Najlepiej zanim zrozumiem, że to co piszę nie ma sensu. ;D

No i motywujący obrazek na koniec ;D

nauczsie

Bez tytułu

czas leci bardzo szybko

ludzie podróżują, uczą się języków, piszą książki, spełniają marzenia

a ja? no cóż żyję…

od dłuższego czasu mogę powiedzieć, że jest dobrze

naprawdę dobrze

a mimo to chciałabym jakoś więcej robić…

jakoś bardziej żyć…

Ale same chęci to stosunkowo  mało…

trzeba by jeszcze coś zrobić

działać

tylko jak?

tylko co robić?

może zacząć planować…

a może po prostu wyłączyć facebooka

i działać?

Bez tytułu

Wiele się zmieniło

Ciągle wiele się zmienia

czas leci

i nic nie jest już takie samo

jest inaczej

i chyba dobrze

bo nic nie powinno stać w miejscu

wszystko się rozwija

można zrobić przystanek w pewnym miejscu

ale nie można zatrzymywać się na stałe

Ludzie… Tak łatwo zmieniają swoje życie… wystarczą tylko słowa

Muzyka

Słowa

Telewizja

Świat

Wszystko może zmieniać ludzi

Jesteśmy strasznie podatni na wpływy

Nie mamy stałego zdania

bo boimy się pomylić

dlatego przyznajemy innym racje

nawet kiedy myślimy inaczej

Kant mówił „Człowiek osiąga pełnoletniość umysłową, jeśli jest w stanie myśleć samodzielnie”

Ale jak mamy myśleć samodzielnie, gdy indywidualizm traktuje się jako wadę?

Gdy trzeba podążać za grupą

robić to co inni

i słuchać wszystkich dookoła

produkujemy konformizm na masową skale, a potem marudzimy na brak indywidualizmu

sprzeczności są zrozumiałe tylko do pewnego stopnia

bo owszem mogą być zrozumiałe

trzeba tylko spojrzeć na nie zupełnie inaczej

ludzie są lalkami na sznureczkach

chociaż sznurki zawsze kojarzyły mi się z „trzymaniem więzi” i „nicią przyjaźni”

Fałsz może być pewną wersją prawdy

ale może też być jedynie ogromnym kłamstwem

I ten pierwszy fałsz nie zawsze jest zły

Cała sztuka to ten pierwszy rodzaj fałszu: książki, filmy, spektakle

To przecież udawane życie

A jednak ludzie uwielbiają ten lekki rodzaj kłamstwa

jakby karmił nadzieją

na to, że będą mieli lepiej niż fikcyjne postacie

na to, że są od nich dużo mądrzejsi

na to, że nie będą musieli przeżywać nic podobnego

Jakby świat od takich pół fałszy  zupełnie zmieniał prawdę

Może i to prawda?

 

Carpe diem – chwytaj dzień

Dzieje się

niech się dzieje

Ziemia się kręci

Nie zatrzymuje

Bo po co?

Trzeba biec

Gonić marzenia

złapać życie

przecież kiedyś musimy je dogonić

poczuć, że nie ma sensu

ale móc się cieszyć

Jak to nie ma sensu?

Przecież jest, tylko jeszcze o tym nie wiesz

nawet jeśli kiedyś się dowiesz to nie ma znaczenia

jest tylko chwila

czas nie istnieje

ale kiedyś się przecież skończy

nic w co nie wierzysz nie istnieje

ale tylko dla ciebie

twoja nie wiara nie przeszkadza istnieniu

inni wierzą

widzisz tylko to co chcesz

inni też

możesz nie ufać prawdzie

ale to nie będzie znaczyć że cały świat jest kłamstwem

iluzja oszustwa będzie istniała tylko dla ciebie

gdy myślisz, że ludzie są źli wszędzie widzisz ich zło

ale ktoś inny w tym samym czasie myśli zupełnie odwrotnie

„zmiana punktu widzenia”

ile ludzkich istnień poległo przez czyjś punkt widzenia?

dlaczego tylko nasze myślenie nigdy nie jest błędne?

a może wszyscy po za nami mają rację?

a jeśli racja w ogóle nie istnieje?

jest tylko chwila

tylko moment

nie myśl

po prostu żyj

łap życie

carpe diem

ile zła mogło się wydarzyć przez tak stare hasło?

co może spowodować takie chwytanie dnia?

czy tak stare słowa mogłyby po tylu latach doprowadzić świat do istnego chaosu?

czy dla kogokolwiek one coś znaczą?

w końcu to tylko słowa…

Czy może wpisały się już w popkulturę i podświadomie je chwytamy?

Ile żyć mogły zmienić dwa zwyczajne słowa?

Jak bardzo powinniśmy na nie uważać?

Są nie groźne? Czy jednak nie możemy skontrolować ich siły?

Nie powinniśmy się bać?

Łap życie

Goń za szczęściem

albo nie

ciesz się tym co jest tu

tym co dzieje się w chwili obecnej

nie wybiegaj w przyszłość

i nie rozpamiętuj przeszłości

to tylko jeden dzień

krótka chwila

ciesz się

chwytaj dzień

jutra nie będzie

wczoraj i tak nie zmienisz

pamiętaj aby każdego dnia pomóc sobie

i nie martw się

o nic.

co było nie wróci

co będzie to będzie

głupie hasła łatwiej interpretują życie niż pseudo mądre cytaty

bo życie jest łatwe

jeśli tylko chcesz aby takie było

nie masz wyboru

masz tylko 24 godziny

nic więcej

nic mniej

budzisz się rano

i żyjesz

cieszysz się z tego

niezależnie od okoliczności

nie ma problemów, które się nie rozwiążą

nie ma dnia, który trwa wiecznie

nie ma nic

po za tą chwilą

po za tym dniem

rób to co czujesz, że musisz zrobić

żyj tak, aby każdego dnia czuć, że jutro możesz umrzeć bez żalu

bez myśli ile chciałoby się jeszcze zrobić

nie miej żalu

żadnych wyrzutów sumienia

zero nienawiści

od teraz zaczyna się idealne życie

i będzie trwało

ten dzień

tą krótką chwilę

ten moment

bo nie ma nic więcej

bo nic innego nie ma znaczenia

jest tylko życie

tylko i aż

bo przecież nie chcesz go zmarnować?

Bez optymizmu świat by nie istniał

zatem idź, ciesz się

ze wszystkiego

z pięknego słońca

ale i z deszczu

przecież negatywy są potrzebne

bo bez nich nie byłoby pozytywów

i pamiętaj

twój punkt widzenia nie jest jedynym prawidłowym

być może w ogóle nie jest prawidłowy

ale to nie ważne

jest twój

zatem

przyśpieszcie tempo

i dogońcie to życie teraz

bo jest tylko dzisiaj

tylko ta krótka chwila

nic więcej i nic mniej

carpe diem

nawet jeśli to hasło zniszczy świat

to przecież liczy się tylko teraz

Wpis organizacyjny

Robiłam kiedyś listę 101 w 1001 na której znajdowało się „mieć 200 wpisów na blogu” i wiecie co?

Przekroczyłam tę liczbę, a zaraz potem porwałam się na gruntowne zmiany i…

założyłam osobnego bloga książkowego…

https://zyciewksiazkach.wordpress.com/

Postanowiłam, że potrzebuję wszystko trochę przeorganizować

(no i chciałam sprawdzić czy wordpress ma jakieś opcje, których tu nie mam)

I co to znaczy?

Przeniosłam większość wpisów książkowych (niektóre jeszcze zostały, ale jak będę miała chwilę to też je przeprowadzę)

i nie będę tu już nic pisać na temat książek, a wrócę do innych wpisów.

Co oznacza, że wpisy tu mogą pojawiać się rzadziej (w końcu muszę ogarniać aż 2 blogi) ale będą bardzo ciekawe (no jasne, a mogłoby być inaczej?)

Pff… I po co ja się tak rozpisałam? Wystarczyło krótko „oto mój drugi blog  https://zyciewksiazkach.wordpress.com/” xP

Nasze czasy to najlepsze czasy …

Tak, wiem brzmi to jak jakieś bardzo (a nawet jeszcze bardziej niż bardzo) tanie hasło reklamowe.

Ale słucham sobie dzisiaj radia w klimatyzowanym samochodzie (w którym jak stwierdziła moja przyjaciółka „w ogóle nie czuć, że się jedzie”) i śmieję się z ludzi, których nawet nie znam i myślę nad tym, że jak wrócę od fryzjera to będę mogła usiąść do komputera i podzielić się ze światem nowym wpisem.

I właśnie zaświeciła żaróweczka nad moją głową (wiecie jak w kreskówkach), dwudziesty pierwszy wiek jest naprawdę super.

Nie chciałabym żyć w innych czasach.

Nie wyobrażam sobie siebie, że mogłabym na przykład chodzić po pałacu w wielkiej sukni i szpilkach (a co dopiero w czymś takim tańczyć).

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym być „maszyną do robienia dzieci” (wiecie średniowiecze na przykład)

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym biegać po polach minowych, uciekać przed gestapo albo NKWD i strzelać do Niemców. Chociaż nie, to akurat potrafię sobie wyobrazić, ale chyba wolę rzeczywistość taką jaką jest.

I zdecydowanie nie chodzi mi tu o wdzięczność (czyli temat, którego mam ostatnio serdecznie dosyć), ale o zwyczajne, logiczne spojrzenie na niektóre sprawy. No i o czerpanie radości z małych rzeczy (mała czarna też może być, ale czas zmienia się trochę wolniej niż kończy się kawa xD )

A gdyby tak kochać świat za to że jest?

Wszyscy kojarzą cytaty typu „życia nie mierzy się ilością oddechów, a ilością chwil, które zapierają dech w piersi”?

 

Myślę że ciężko nie znać.

I wiecie co?

Siedzę sobie z książką na balkonie i zrozumiałam, że to wcale nie tak.

Przecież takie cytaty oznaczają, że życie to same niesamowite chwile, że na szczęście trzeba czekać.

 

Albo coś typu ” najlepszych chwil nie zaplanujesz”

Nie?

Jak to nie?

Przecież sami decydujemy o tym co chcemy robić, gdzie iść i mniej więcej wiemy dokąd zaprowadzą nas te decyzje.

 

Po za tym wszystkie cytaty o szczęściu mówią, że jest czymś ulotnym…

A przecież wcale nie musi być.

 

Przecież możemy cieszyć się ze wschodów i zachodów słońca,

Z tego, że żyjemy w tych czasach i w tym miejscu i  nie musimy martwić się o rzeczy, którymi ludzie się kiedyś martwili.

Że otacza nas technologia, ale i lasy, drzewa, zwierzęta.

Że po prostu jesteśmy.

 

Boję się…

Boję się. Nie, nie mogę się bać! Boję się, tak wielu rzeczy. Jeśli chcesz być silna to nie możesz się bać, a przecież chcesz! Boję się, że nie potrafię normalnie żyć. Przestań ściemniać, przecież potrafisz. Ostatnio nawet całkiem nieźle ci to wychodzi! I wcale tak bardzo nie nienawidzisz ludzi. Gubię się. Nie wiem czego chcę, nie widzę dla siebie żadnego dalszego ciągu… Nie mam pojęcia jak moje życie ma się potoczyć dalej… Ale po co ci to wiedzieć? Będzie co będzie. Nie masz co się martwić. Wszystko jakoś samo przyjdzie. Chcę żyć, a mam wrażenie że tylko istnieję. Przecież wiesz, że to kwestia konkretnych dni. I ludzi, z którymi rozmawiasz, a raczej bardziej z tymi, z którymi nie rozmawiasz… O czym rozmawiamy? Nie udawaj, że nie wiesz. Ale… Przestań! Jak wiesz okłamywanie samej siebie do niczego nie doprowadzi! Co według ciebie mam zrobić? Jakieś dobre rady? Bądź osobą, którą chcesz być. Ta, żebym jeszcze wiedziała jak!!! Wiesz. Ale nie potrafię. Dlaczego? Boję się. Czego? Ludzi.

Mini maratonowy TAG książkowy

Przed wami tag z grupy Mini maratony czytelnicze! 

Ann Wars dla Ola G, czyli książka, podczas czytania której nie zauważyłeś, że dotarłeś do końca (bo była taka dobra)

Ciężko wskazać jeden tytuł… „Następczyni” Kierry Cass

1

Aoi Akuma i 
http://bo-kocham-czytac.blogspot.com/ 
dla medyk , czyli ulubiona krwawa książka 

Z ostatnio przeczytanych to „Szklany tron” Sary J Mass

szklany tron

bookworm dla Just yśka, czyli ulubiony młodzieżowy wątek miłosny

Will i Layken „Pułapka Uczuć” Collen Hoover

1

Doomisia dla Suomi, czyli bohaterka mająca wiele kreatywnych pomysłów

Mama podpowiada : „Ania z Zielonego Wzgórza”.  W końcu nie każdy ma takie pomysły!

4

Jellyfish dla JustinaJ, czyli książka, która wciągnęła się od pierwszych stron (i nie mogłeś się od niej oderwać)

Jest naprawdę dużooo takich książek. Na pewno będzie tak, że w tym tagu zapomnę o połowie swoich ulubionych książek, a dam te które ostatnio przeczytałam.  Więc… „Jeśli zimową nocą podróżny”

książka

Just yśka dla bookworm, czyli ulubiona polska książka

„Margo” Janusz Onufrowicz. Jest to książka, którą czytałam dobrych kilka lat temu, ale nie czytam zbyt wielu polskich autorów, a ta książka mocno zapadła mi wtedy w pamięć. Po za tym to była jedna z pierwszych „cegieł”, które przeczytałam (500 str.)

margo

JustinaJ dla Jellyfish, czyli książka, w której akcja toczy się spokojnie, ale ma też jedno lub kilka mocnych wydarzeń, które tobą wstrząsnęły

„Fan Girl” Rainbow Rowell. Chociaż nie wiem czy wstrząsnęły to dobre określenie, bo cała akcja tej książki jest spokojna.

6

KittyAilla dla Ola K., czyli bohaterka z uzależnieniem

lady Kaltain Rompier – ze „Szklanego Tronu”.

szklany tron

Maria Włodarska dla Patrycja ‚Pyciaaa’, czyli powieść, którą przeczytałeś w jeden dzień

Takich było mnóstwo, szczególnie każda część „Rywalek” Kiery Cass.

8

medyk dla Aoi Akuma i 
http://ksiazkowa-krolowa.blogspot.com/
 , czyli modna książka, na którą musiałeś trochę poczekać, zanim ją przeczytałeś

Chyba nie ma takich książek. Albo czytam od razu, albo książka ląduje na długiej liście do przeczytania w najbliższym czasie (a za te książki jeszcze się nie zabrałam). Ale mam książki kupowane w topkach empiku i odkopane po 2/3 latach np. Petropolis.

l

Meredith dla WiktoriaCzytaRazemZWami, czyli bohater, który ma swoją bratnią duszę

Tatiana z „Jeźdźca Miedzianego”.

jpg

Ola G. dla Ann Wars, czyli książka, w której zachwycił cię świat/miejsce, gdzie dzieje się akcja

„Żelazny król”.

12633165_525044237657513_1906235900_o

Ola K. dla KittyAilla, czyli książka, w której nie występuje wątek miłosny

„Star Wars: Koniec i Początek”

10

Oxuria dla Paulina Balcerzak, czyli książka, w której występuje więcej niż dwóch głównych bohaterów

hmm… To ciężkie pytanie. „Felix, Net i Nika” – w końcu jest ich trójka!

felix

Patrycja ‚Pyciaaa’ dla Maria Włodarska, czyli ciekawa książka z gatunku, za którym nie przepadasz

Jak na razie nie lubię tylko jednego gatunku i to właśnie dlatego, że nie znalazłam żadnej ciekawej książki. A jest to … Fantasy (Jeśli macie jakieś propozycje ciekawych fantasy to piszcie w komentarzach, tylko błagam nie Harry Potter ani Hobbit.) No chyba, że do tego gatunku można zaliczyć Zmierzch albo Piękne Istoty…

zycie-i-smierc-b-iext31529690                                                piekne

Paulina Balcerzak dla Oxuria, czyli książka z najładniejszą okładką

„Klejnot” i „Rywalki”

klejnot8

Suomi dla Doomisia, czyli książka w wiosennym kilmacie

„Girl Online w trasie” . Jest to lekka książka z podróżą w tle. Na wiosnę idealne.

book1

WiktoriaCzytaRazemZWami  dla Meredith, czyli książka z idealnym miejscem akcji

„Anna i Pocałunek w Paryżu”. Oraz każda książka z Paryżem w tle. Zabierzcie mnie tam!

anna

Chyba wreszcie zrozumiałam co znaczy napracować się nad wpisem. Ale zrobiłam ten wspaniały tag i podlinkowałam mnóstwo wspaniałych książkowych blogów.

A do zrobienia tagu nominuję: 
http://najlepszeistotynaswiecie.piszecomysle.pl/

Szklany tron – czyli zabójczyni inspirowana kopciuszkiem.

Na końcu książki znajduje się wywiad z autorką, gdzie wyjaśnia skąd pomysł na taką historię i mówi nam, że inspirowała się opowieścią o Kopciuszku,  więc spory plus za kreatywność.

Co myślę o tej książce?

Jest bardzo ciekawa, kibicujemy głównej bohaterce, akcja toczy się w odpowiednim tempie (do pewnego momentu), bohaterzy są świetnie napisani i generalnie to mogłaby być jedna z najlepszych książek jakie czytałam ( nie żeby ta lista była specjalnie krótka), ale … ZAKOŃCZENIE

Nie chodzi o to, że nie było zgodne z moimi oczekiwaniami (bo w sumie było), ale właśnie o to, że po ponad 400 stronach  książki wszystko zaczyna przyśpieszać i komplikować się bardziej niż było to potrzebne.

Mimo to książka była naprawdę ciekawa, czytało się ją z uwagą i chętnie przeczytam następne części.

Wolność? Czemu tak bardzo lubimy się samo ograniczać ?

Jak to jest, że w kościele zawsze powstaje w mojej głowie mnóstwo pomysłów na wpisy?

Nie mam pojęcia, może Bóg mi je podsuwa? Albo moje myśli za bardzo wędrują dookoła wszystkiego?

Nie wiem, ale chyba moim nowym sposobem na brak weny będzie po prostu wybranie się do kościoła.

Ale nie o tym chciałam napisać, a o czymś co faktycznie w trakcie mszy wpadło mi do głowy.

Otóż natrafiłam na dość dziwny temat do rozmyślań : WOLNOŚĆ

A raczej to, że ludzie wcale za tą wolnością nie przepadają.

Nie lubią jak ktoś im z góry narzuca co mają robić, ale wolności też nie lubią.

Dlatego nauczyli się samo ograniczać.  Np. właśnie poprzez przykazania kościelne, albo samo chodzenie o kościoła.

Albo sam fakt, że gdy mamy zbyt duży wybór czegokolwiek to nie wybieramy zupełnie nic.

A jeśli coś wybieramy to zazwyczaj kierujemy się czyimś zdaniem.

Oglądamy filmy polecane przez znajomych, czytamy książki, o których jest głośno itd.

Czasem mam wrażenie, że nikt tak naprawdę nie korzysta do końca z tej całej wolności.

Szczególnie jak słyszę teksty typu „Chciałabym, ale jestem za młoda” itp.

Słodko- gorzko- tajemnicza historia pewnej pary.

- Powiesz mi w końcu?

- Sama się domyśl. W końcu potrafisz na podstawie butów do płaszcza ocenić prawdopodobieństwo depresji.

- Dalej nie wierzę, że nie zauważyłeś blizn na jej nadgarstkach.

- O tym mówię, skoro jesteś tak spostrzegawcza to powinnaś już wiedzieć co mi chodzi po głowie.

- Studiowałam psychologię ludzkich zachowań, nie jestem Bogiem.

- Oj, Magik z Paktofoniki by się z tobą nie zgodził.

- Powiesz mi wreszcie?

- Zawsze byłaś nie cierpliwa, ale tym razem musisz poczekać do kolacji. Zapraszam cię dziś o 18 do restauracji w Złotych Tarasach.

- Ale na pewno muszę tyle czekać?

- Tak, jeśli chcesz możemy obejrzeć jakiś film, a potem pójdziesz się wypięknić.

- Ja nie muszę się pięknić w porównaniu do ciebie, kochany.

Zakochani poszli na kolacje. W restauracji było naprawdę pięknie, wszędzie pachniało czekoladą, czyli ulubionym zapachem Lary, a droga do ich stolika była dosłownie usłana różami. Zapowiadała się bardzo romantyczna kolacja. Najpierw zjedli spagetti, a potem lody. W środku deseru Leo uklęknął, wyjął pierścionek z kieszeni kurtki.

- Wyjdziesz za mnie? – spytał z nadzieją.

Lara nie odpowiedziała, jedynie pocałowała go bardzo namiętnie. Po dłuższej chwili ciszy szepnęła tylko kilka słów :

- Nie, nie mogę.

Wydawało się jej, że ten związek nie będzie na tyle poważny, chciałaby móc z nim się pobrać, ale musiała by mu zdradzić pewną tajemnice na którą nie był gotowy.

A on był zawiedziony. Wybiegł z restauracji i popłakał się w piwnicy, w której mieszkał. Nie mógł uwierzyć w to, że znów dał się porwać, że kolejna dziewczyna złamała jego serce!

SHARE WEEK 2016 – czyli wybierz 3 blogi, które warto polecić.

Zasady wyjaśnione są tutaj: http://andrzejtucholski.pl/2016/autorzy-polecaja-autorow-zgloszenia-share-week-2016/

I pierwsze pytanie, przy którym załamują się ręce: Jak ja wypiszę tylko 3 najważniejsze blogi? Przeglądam właśnie listę zakładek i mam w ulubionych 32 blogi, które staram się czytać regularnie, a jest jeszcze mnóstwo na które zaglądam co jakiś czas.

Postanowiłam, że na mojej liście będą 2 prawie nie znane, a fantastyczne blogi i tylko jeden popularny.

Nie przedłużając przedstawiam wam moje top 3 :

# http://najlepszeistotynaswiecie.piszecomysle.pl/

Za wyjątkowy styl pisania, za rdzewiejące drewniane łódki i pasje z jaką pisze o zwierzętach. ( Gdybyśmy się nie przyjaźniły i tak czytałabym twojego bloga.)

# http://recenzjewojtka.blogspot.com/

Za pisanie o książkach, za piękne tło i posty około książkowe, które czyta się bez mrugnięcia okiem.

# http://andrzejtucholski.pl/

Musiałam nominować właśnie ten blog, chociaż zastanawiałam się jeszcze nad dwoma innymi.

Za co? Za coroczny share week, za motywacje w każdym poście, za posty z podróży, dzięki którym chce się żyć i za naprawdę jednego z najwspanialszych blogów w polskiej blogosferze.

Co się znowu stało ze światem? Dlaczego kawa rano już nie sprawia takiego szczęścia?

Normalność.

To słowo, które chyba byłoby w stanie mnie teraz wyprowadzić z równowagi

Świat, w którym wszystko jest tak, jak powinno być

W którym nie czuję się nikim ważnym

W którym znowu uważam na słowa

W którym nie muszę z nikim rozmawiać

W którym mogę spokojnie i z dystansem wszystko obserwować

W którym najbardziej liczy się te parę słów, które wystukuję w klawiaturę

i w tym momencie nic po za nimi naprawdę się nie liczy.

Świat, gdzie nie istnieją ideały

gdzie ludzie chowają swoją prawdziwą twarz,

gdzie nic nie jest takie jakim się wydaje.

Życie, które wcale nie jest aż tak piękne.

Które podsuwa nam okazję pod nos, a potem pokazuje dlaczego nie możemy tego osiągnąć.

Które chce regularnie dawać nam kolejne lekcje.

I gdzie przez ostatnie parę miesięcy był ten świat?

To on zniknął, czy może ja zniknęłam?

A może cały ten ponury świat schował się za mało znaczącymi, ale pięknymi wydarzeniami?

Może ukrył się w nielicznych płatkach śniegu?

W worku z prezentami św. Mikołaja?

W szafach, z których wyciągnięto zimowe kurtki?

Gdy jest dobrze, to potem musi być źle. Nie ma innej opcji.

Wzloty.

Upadki.

Dobro.

Zło.

Normalność rozsadza mi życie.

Raz jest dobrze, a raz źle.

Wszystko się psuje.

Chyba mam wyjątkową zdolność niszczenia.

I koniec końców wszystko jest tak jak było.

Tak jak powinno być.

Jestem niewidzialna

Potrafię wyczytać myśli innych ludzi

Czuję, że mogłabym też latać

Wydawało by się idealne,

a jest koszmarne.

Mam wszystko i nie mam nic.

Nie żyję, nie istnieje.

Po prostu jestem.

I nie ma to większego znaczenia.

Bądź…, ale… – jakoś nie bardzo podobają mi się te zasady.

Nie myśl!

Nie myśl!

Nie myśl!

Miej uczucia,

ale nie bój się,

pokonaj każdy strach.

Czuj, ale nie płacz po nocach.

Bądź sobą, ale się nie smuć,

ale udawaj że wszystko jest ok.

Siedź w internecie, ale nie uzależniaj od niego całego życia.

Kochaj, ale nie za mocno.

Miej przyjaciół, ale nie zwierzaj im się ze wszystkiego.

Miej marzenia ale bój się że po ich spełnieniu już nic nie będzie miało znaczenia.

Bądź ciekawa wszystkiego ale nie pytaj.

 

Jeżeli to gra: http://mojeniepoukladanemysli.blog.pl/2015/01/20/bez-przerwy-ciagle-caly-czas/ na takich właśnie zasadach, to chyba wolałabym się wypisać.

Tak naprawdę nie mam pojęcia o czym jest ten wpis. Może o szukaniu? O życiu? A może jednak o śmierci?

Zapytałabym dlaczego ludziom nie zależy na niczym istotnym, ale myślę że wtedy za  dużo cytowałabym „Papierowe miasta”.

Po za tym wydaję mi się, że odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta – oni nie są nami i albo nie wiedzą, że te rzeczy nie są istotne, albo po prostu nie chcą wiedzieć.

Bardziej zastanawiałabym się, czemu ludzie ciągle pytają i szukają odpowiedzi, a gdy już znajdują to wcale nie są szczęśliwsi. Jak znajdują odpowiedź, to najczęściej tworzą nowe pytania, w kilkukrotnie większej liczbie. Może potrzebujemy pytań, a nie odpowiedzi? Może wcale nie potrzebujemy nic wiedzieć, a jedynie szukać?

Życie.

Niby wszyscy żyjemy, bo oddychamy i w ogóle.  Ale to tylko z biologicznego punktu widzenia.

A tak naprawdę?

A co jeśli nam się tylko wydaje, że żyjemy, jeśli prawdziwe życie zaczyna się dopiero po naszej śmierci?

„Napisz coś motywującego, tekst po którym będzie chciało się żyć… ” – mówią głosy chodzące po mojej głowie, nie pierwszy i nie ostatni raz, ale uciszam je. Dlaczego? Dlatego, że ja nie potrafię motywować, a przynajmniej nie w zwyczajnym znaczeniu. Uważam, że nawet ten wpis może motywować, jeżeli się wie, czego szukać.

Słowa są moje, ale interpretacja jest wasza.

Przecież nawet chaos może pomóc w znalezieniu porządku,

Smutek, w odnalezieniu szczęścia,

A zło w odnalezieniu dobra.

Wystarczy umieć szukać.

Paradoks?

Może trochę, ale przecież świat jest złożony z samych sprzeczności.

Szkoda, że tak nie wiele ludzi rozumie, że czarne nie zawsze jest czarne, a białe nie zawsze jest białe.

Biografia + rap = przepis na świetny film?

Kolejny film, który postanowiłam obejrzeć to …

Straight Outta Comptonfilm

Jest to film, który pokazuje drogę do kariery pewnego zespołu, a potem dlaczego ich zespół nie przetrwał.

Jest mnóstwo wspaniałej muzyki i

No cóż, trochę mniej wspaniałe traktowanie ciemnoskórych w Ameryce przez policję.

Co mnie denerwowało w tym filmie?

Napewno to, że policja była zawsze i wszędzie.
Dosłownie. Zaczynała się jakaś bójka – od razu zjawia się policja.
Ktoś przekraczał prędkość – policja ścigała go na sygnałach.

Po za tym uważam, że film był lekki, chociaż odrywając się na chwilę nie wiem czy bym się nie zgubiła w fabule.

W niektórych momentach jest podobieństwo do „projekt x” a w innych takie trochę GTA.

Ocena: 7/10

Boję się życia.

Czasem jest dobrze, a czasem gorzej.

Raz żeby zagłuszyć świat wystarczy dobry rap, a kiedy indziej trzeba poznać zupełnie nowy gatunek muzyczny, albo zacząć lubić Queen ;O

Czasem gdy nic nie pomaga można się trochę pośmiać. Ze swojego życia, jakby należało do kogoś innego, albo jakby zupełnie nic nas nie obchodziło.

A co potem?

Potem trzeba się ogarnąć i znów zacząć żyć. Trochę na automacie, trochę na serio, a trochę wplatając do życia swój własny świat. Ale jednak trzeba żyć.

Tylko jak, gdy ciągle się wszystkiego boję? Czasem mam wrażenie, że najlepiej byłoby gdyby któryś z tych lęków naprawdę się sprawdził. Wtedy moja śmierć mogłaby być niezłą sensacją. Upadek z jakiegoś wysokiego miejsca, porażenie przez piorun, albo pożarcie przez dziki.

A jednak ze wszystkich dziwnych lęków, najbardziej boję się życia.

Brzmi to lekko absurdalnie, ale przecież strach zawsze jest absurdalny.

A jednak wciąż się boję.

Rano, gdy słyszę budzik zawsze wstaje w pośpiechu, nigdzie mi się nie śpieszy, ale próbuję uciec przed myślami.

Wieczorem odkładam wszystko dopiero, gdy jestem tak zmęczona, że od razu zasypiam.

Zawsze mam wrażenie, że cokolwiek powiem jest to bez sensu.

 

Czy życie cudzym życiem źle wpływa na nasze?

Liczenie samochodów jest naprawdę fascynującym zajęciem, gdy nie ma się co robić w nocy.
(Tak, znowu siedziałam na parapecie)

Zachwyca mnie ten sposób obserwowania ludzi, z daleka. Oni nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że istnieje, a ja mogę się na nich patrzeć przez tylko przez krótką, ulotną chwilę, chyba że akurat stoją na czerwonym świetle. Umykają i zostają jedynie w mojej głowie przez krótki ułamek sekundy.

Takie obserwowanie można by porównać z oglądaniem telewizji. Ciągle zmieniający się obraz, bohater, którego życie obserwujesz „z dystansem”.

Ale czy właściwie dobrze wszystko obserwować i analizować?

Czy dobrze żyć czyimiś historiami?

Wiecie, życiem ludzi których nawet nie znamy,

Albo ludzi, którzy nawet nie są prawdziwi,

Którzy są fikcją literacką, albo postaciami w filmie.

Kiedy takie życie to już przesada, a kiedy jeszcze jest ok?

Czy gdy większość naszych słów to cytaty to już jest źle? Albo gdy stajemy się tacy jak nasi ulubieni ” bohaterzy „?

Czy obserwowanie cudzego życia w jakikolwiek sposób wpływa na nasze własne?

Czy emocje, które doświadczamy w czasie czytania, oglądania są mniej prawdziwe?

Rozmawiam z księżycem, mówi że można mu się wygadać, jeśli nie ma komu.

Samotność? To nie dla mnie.
Ja lubię być sama. Mam wtedy chwilę, by przemyśleć życie.

A po za tym zawsze mam księżyc. Jest ze mną, gdy liczę samochody i pociągi siedząc na parapecie w środku nocy i gdy wstaje trochę zbyt wcześnie rano. Można na niego liczyć.

Lubię z nim rozmawiać. Wydaje się rozumieć więcej niż gwiazdy.

A gdy go nie widzę, to wiem że zawsze tam gdzieś jest, rozmawia z kimś innym.
Nie jestem zazdrosna, jeżeli wróci, gdy znów będzie mi bardzo potrzebny.
Nie wszystko da się ująć w słowa i wtedy księżyc pomaga mi poukładać własne myśli.
Nie zawsze można spać w nocy i wtedy przyda się ktoś, z kim zawsze można pogadać.

No i wiem, że gdziekolwiek bym nie była i cokolwiek by się nie stało to zawsze go znajdę.

Czy wy też potrzebujecie księżyca?

Wyłączyć myślenie? Co to za problem.

Niektóre miejsca zupełnie nie pozwalają na myślenie. Gdy jesteśmy w takich miejscach myślenie wydaję nam się kompletnie zbędne.

Za to inne miejsca pozwalają na zupełnie swobodny przepływ myśli.
Czasem pozwalają nam pogrążyć się we własnym chaosie.

Tylko czy to wszystko jest konieczne?

Nie wiem, czy bardziej potrzebujemy myślenia, czy właśnie jego braku, ale napewno nie podoba mi się, że raz można myśleć o wszystkim, a innym razem nie można w swojej głowie znaleźć żadnej sensownej myśli. Czasem nawet nie da się skleić zdania z słów, które należą do naszego świata.

Wiele ludzi żali się, że nie da się wyłączyć myśli. Z taką tezą w ogóle się nie zgadzam. Da się. Wystarczy odpowiednie miejsce, książka, czy muzyka.
Ale trzeba się nauczyć nowego sposobu patrzenia na świat. Innego czytania książek. Podczas takiego czytania zdania tam zapisane powinny być jedynie  literami, niczym więcej. Muzyka powinna być melodią, której nie słuchamy tylko przez nas przenika. Piękne widoki nie powinny być powodem do rozważań nad sensem życia, tylko okazją do poparzenia przestrzeń, albo zrobienia ładnego zdjęcia.

Czytając pewną książkę o kreatywności natknęłam się na tezę, że „aby obudzić kreatywność należy zadawać sobie wieczne pytania; dlaczego, jak można inaczej coś wykorzystać itd.
I chociaż zadaje sobie tysiące tego typu pytań, to i tak uważam, że najlepiej spisuje się parę dni bez myślenia. Wtedy mam miliony nowych pomysłów.

Więc tak w skrócie, aby wyłączyć myślenie potrzebujemy patrzeć na wszystko ” z wierzchu ” nie szukając wszędzie ukrytego sensu i nie pytając „dlaczego”.

Wyłączenie myślenia nie jest u mnie dużym problemem. Tylko ciężko mi jest je potem włączyć. Po za tym moje sposoby działają tylko na kilka dni, czasem tygodni. Nie na zawsze. Chociaż może to i lepiej, bo lubię myśleć, nawet jeśli nie zawsze jest to logiczne, albo jeśli nikt po za mną nigdy nie dowie się co tak naprawdę myślę to jest mi całkiem miło siedzieć z myślami.

Cień miasta.

Puste miasto.
Miasto widmo.
Miasto, które żyje tylko latem.

Dziwnie chodzić ulicami miasta, które w sezonie jest mocno przepełnione i nie spotykać ludzi.

Dziwnie chodzić koło zamkniętych restauracji, budek z lodami itd.

Dziwnie chodzić po prawie pustej plaży.

Chyba nie istnieje tu nic, co pozwalałoby tworzyć nowe wizje świata.

I nic, co odciągałoby mnie od rzeczy, o których nie chcę myśleć.

I niby jest tu cywilizacja, mam internet, jakąś telewizję
A jednak czuję się odcięta od świata.

Zjawa – film, w którym jest więcej widoków niż fabuły.

zjawaZjawa, to film który w większości opiera całą fabułę i uwagę widza na jednym bohaterze.

I wszystko dobrze pójdzie, jeśli aktor, podoła takiemu wyzwaniu.

Leonardo DiCaprio zdecydowanie dał radę.

Chociaż jeżeli chodzi o samą fabułę, to była mało skomplikowana i nie do końca przyciąga uwagę, a po pewnym czasie zaczyna nudzić.

Wadą tego filmu jest to, że jest zdecydowanie za długi.

I po pewnym czasie, skupiania się na bohaterach i tym co się tam dzieje, odechciało mi się oglądać.

Jednak były dwie rzeczy, które sprawiły że obejrzałam film do końca.

Była to muzyka i myślę, że tego raczej nie muszę tłumaczyć.

Oraz piękne widoki. Nie widziałam chyba ładniejszej scenerii w filmie.

zjawa

Film zdecydowanie zasługuje na uwagę, chociażby po to, żeby się napatrzeć na piękne, zimowe widoki.

Ocena 8/10.

Nie chcę. Nie wierzę. Nie mam już do tego siły.

Przeglądam wszystkie zaczęte wpisy i znowu dochodzę do wniosku, że nic nie nie da się dopisać do końca, a pisanie opowiadań, które mają po 3 zdania jest troszkę bez sensu.

A tak naprawdę?

Znowu mam natłok myśli i próbuje się na czymś skupić, na czymkolwiek. Ale nie jest to takie proste, bo filmy muszą się kiedyś kończyć, bo muzyka zawsze się przez chwilę zatrzymuje, bo nie mogę czytać.

Znowu. Znowu duszę się w domu i ciągle staram się uspokoić.

I znowu czuję się strasznie.

Mam ochotę zostać na zawsze w łóżku i nigdy nie musieć stąd wychodzić.

Nie wierzę w miłość.

Nie wierzę w szczęście.

Nie jestem nawet pewna czy wierzę w życie.

Miej uczucia. Cierp. Śmiej się. Płacz. Będzie dobrze.

Znowu wracam do punktu wyjścia.

Miało być dobrze.

A jest?

Jest tak, że znowu wróciłam do siadania na parapecie.

Nie po to, żeby obserwować ludzi,

Ale po to, żeby myśleć

i wspominać.

Wszystko jest połączeniem przeszłości z przyszłością.

Tak, wszystko ok, tylko nie da się zapomnieć.

Tylko emocje, które miały odejść rozsadzają mnie od środka.

Tylko znowu mam dość swoich łez.

I kolejny dzień mija, i przemija moja dusza.

I nie wiem już co mam myśleć, co mówić.

Hipokryzja.

Potok słów.

 

 

Serio już minął styczeń?

Wystarczy jedno zdanie w książce, jeden post na czyimś blogu i już wiem, że muszę tu wiele napisać.

Nudzi mnie trochę moje życie. Chyba znowu popadam w jakąś beznadziejną rutynę.

I po raz setny myślę, co by było gdyby…

Co będzie.

Dlaczego to wszystko jest takie zwykłe i nudne?

Męczy mnie trochę to wszystko.

Kalendarz, który pokazuje, że to ostatni dzień stycznia.

Nieukończone wyzwanie na styczeń.

Lista 101 marzeń, z której w tym miesiącu nic nie skreśliłam.

Szklanki, które podpowiadają, że przydałoby się sprzątnąć pokój.

Otwarta książka do historii, która krzyczy, żebym się pouczyła.

Książki na stoliku przeczytane do połowy, bo nie ma kiedy ich skończyć.

Znowu mija weekend, a ja jestem jeszcze bardziej zmęczona niż w Poniedziałek o 6:30.

Nieogarnięte myśli, myślenie boli.

Myślenie nie boli?

Właściwie to nie jestem do końca pewna.

Chciałabym czasem móc tak zwyczajnie nie myśleć.

Oderwać się zupełnie od wszystkiego.

Chociaż na chwilę.

Ale …

Nie potrafię.

Nie umiem nie myśleć.

Muszę analizować każde słowo. Muszę wymyślać dialogi, które nigdy nie będą miały miejsca. Powinnam zająć czymś myśli. Tylko znowu nie wiem, czym. Nawet gdy próbuję to pisać, to mam już 10 różnych wersji tego posta.

Wszystko wydaje mi się takie dziwne.

Stukam literki i pojawiają się słowa. Gdyby rozmawianie było takie proste…

Perspektywy… Zastanawiałam się dziś, co gdybym poprosiła kogoś, żeby opisał mi widok z mojego okna… I zrozumiałam, że nikt nie widzi tego samego. Że choćbyśmy patrzyli na ten sam długopis, to opisalibyśmy go zupełnie inaczej.

Oglądam filmy, czytam książki i znowu powoli mam dosyć tych wszystkich „życiowych historii”, na końcu których jest happy end, bo mam wrażenie, że to wszystko jest kłamstwem.

146 słów i dalej nie wiem, jak ogarnąć myśli.

 

Ziemia – co to za dziwaczna planeta? #Opowiadanie

- Boję się.

- Czego?

- Życia.

- Jak możesz bać się życia, sądziłem że po tych kilkunastu latach się przezwycaisz.

- Im dłużej tu jestem, tym bardziej się boję.

- Dlaczego?

- Nie rozumiesz?

- Możesz wyjaśnić?

- Ludzie, twierdzą że są super, ale są straszni, źli i ranią się nawzajem. Każdy czeka, żeby cię zniszczyć.

- Jak to?

- Na tym świecie panują zupełnie chore zasady. Każdy chcę mieć jakieś papierki, które można wymienić na jedzenie.

- Papierki? Cóż za durny pomysł. A co się potem dzieje z tymi papierkami?

- Dostają je ci, którzy sprzedają jedzenie i wymieniają na pojazdy, wycieczki i inne rzeczy.

- Czyli wszystko można dostać za te papierki?

- Tak, tylko trzeba mieć ich odpowiednią ilość.

- Jak się nazywają?

- Pieniądze.

- Co jeszcze cię tu zaskoczyło?

- Oni wszyscy czują. Mają emocje, których my dawno się pozbyliśmy.

- Mają emocje, a jednak ranią się nawzajem.

- Nie wszyscy, niektórzy tworzą grupy, by razem ranić innych.

- Jeju!

- A jeszcze inni ranią siebie sami.

- Dlaczego?

- Bo nie chcą ranić innych.

- I jakim cudem jeszcze żyją?

- Umierają i rodzą się w ekspresowym tempie. Jest ich strasznie dużo, dlatego mogą pozwalać sobie na ginięcie słabszych jednostek. Mało tego, toczą wojny między sobą. To dziwna planeta.

- Dlaczego umierają?

- Jedni się zabijają, bo nie dają sobie rady. Inni zostają zabici, przez resztę. Kolejni nie leczą chorób, co ciekawe u nich są takie, których nie da się wyleczyć. Następni nie przeżywają wypadków, a sporo z nich ginie, bo się starzeją.

- Ta planeta jest beznadziejna. Chyba wolę zginąć od zderzenia z meteorytem, niż się tu osiedlić.

- Nie jest tu aż tak źle, mają sporo dobrego jedzenia i ciekawe rozrywki. Czasem jest ciężko, ale można przeżyć.

- I żyć w ciągłym strachu?

- Tu inaczej się nie da.

Jak będzie wyglądać moja ucieczka? #Opowiadanie

Któregoś dnia wezmę małą walizkę, do której spakuję: kilka ubrań, jakąś książkę, misia, którego mam od zawsze, mp3, słuchawki i trochę żarcia, które się nie popsuje. Po za tym wyciągnę parę drobnych ze skarbonki i mapę, którą średnio ogarniam.

Wyjdę z domu, wiedząc że szybko nie wrócę.

Dzień wcześniej pogram z moimi braćmi w jakąś grę, której nie lubię, ale oni ją kochają. Obejrzę z rodzicami jakiś film i pójdę spać nikomu nie wspominając o swoich planach.

Wyjdę, gdy nikogo nie będzie w domu. Zostawię jedynie list, w którym napiszę, żeby się o mnie nie martwili i że wrócę, jak zatęsknię.

Pisząc ten list, z moich oczu poleci kilka łez, bo zrozumiem jak mi ich będzie brakować. Jednak nie odpuszczę.

Zakluczę drzwi i sprawdzę czy są zamknięte. Przez chwilę zawacham się, czy tego właśnie chcę, ale nie myśląc zbyt wiele wrzucę po prostu klucz do kieszeni.

Nagle spojrzę na całą ulicę i zacznie mi się wszystko przypominać np. jak z bratem graliśmy w podchody z kuzynem i kuzynką, jak rysowaliśmy z sąsiadkami domy na piasku, jak wychodziłam z psem na spacer, jak zobaczyłam pierwszy raz nasz dom, który był wtedy zbudowany tylko do połowy schodów, jak z sąsiadkami zjeżdżaliśmy na sankach, z usypanej przed naszymi domami górki śniegu, jak kochaliśmy Tokio Hotel, jak szliśmy na boisko sporą grupą ludzi, jak kłóciliśmy się z jakimiś innymi dzieciakami o „kredę” i założyliśmy specjalny schowek, żeby ją magazynować.

Wszystko mi przeleci przed oczami, usłyszę wszystkie słowa, co raz bardziej uznam to za zły pomysł, ale nie odpuszczę.

Będzie lato, więc zrobi mi się gorąco po przejściu tylko kilku kroków.

Pójdę w stronę Gdyni.  Przynajmniej znam drogę.

Wejdę na główną ulicę. To będzie ten dłuższy fragment drogi. Ciężko będzie ciągnąć walizkę na kółkach po trawie, szczególnie w takim upale.

Dojdę do centrum miasta, pójdę droga rowerową wzdłuż morza, w końcu pamiętałam, że gdzieś tam była elektroniczna mapa z pobliskimi atrakcjami.

Nie będę chciała iść do głównych miast, ponieważ przydałoby się gdzieś przenocować, a hotele w nadmorskich miastach, w sezonie letnim mają takie ceny, że chyba taniej byłoby przenocować na księżycu.

Nie będę pewna, dokąd chcę dojechać. Postanowię za parę groszy kupić bilet, na najbliższy autobus, do końca trasy. Wsiądę w pojazd, o niewiele mówiącym numerze 672. Dojadę do jakiejś wioski i przenocuję na którejś z opuszczonych działek.

Opowiadanie o uczuciach.

Była przerażona.

Nie wiedziała, czy bardziej przestraszyła się jego spojrzenia, czy bicia swojego serca.

Od dawna obmyślała, co powinna powiedzieć, jednak w tym momencie jej głowa podpowiadała jej tylko 2 scenariusze.

Może go albo pocałować, albo dać mu z liścia.

Zwykle szybko podejmowała decyzje, jednak teraz nie wiedziała, co powinna zrobić.

Zastanawiała się nad tą opcją z biciem, jednak przeanalizowała ciąg dalszy w głowie. Wiedziała, że nie chce, żeby to się tak skończyło.

Jednak opcja z całowaniem miała dość podobne, smutne zakończenie.

Stwierdziła, że nie będzie wybierać. Policzyła szeptem do 10, aż trzy razy trwało, zanim do niej dotarło.

Nie pamiętała nawet, że kiedyś zadała tak głupie pytanie, jednak miała wrażenie, że to nie jest dopasowana do niego odpowiedź.

Nie chciała tego usłyszeć, a już na pewno nie tak.

Przez cały czas próbowała dać mu do zrozumienia, że ona istnieje i on istnieje, ale nie będą istnieli razem. Nie będą szczęśliwi.

On miał genialne wyczucie czasu. I zdecydowanie nie rozumiał aluzji. Nie zauważył też, że spojrzała na niego może ze 2 razy. Zupełnie jakby chciała być na tym spacerze sama, a najlepiej z kimś zupełnie innym.

Była wkurzona. Chciała wrócić do domu, miała wrażenie, że musi coś rozwalić, żeby choć trochę się uspokoić.

On chyba miał nadzieję, że rzuci mu się w ramiona, jak w bajce.

Niestety życie nie jest bajką, ona nie jest księżniczką, a on księciem.

I chociaż w normalnych okolicznościach bez większego zastanowienia zwyczajnie by go przytuliła, jak przytula przyjaciół, to to przytulenie miało oznaczać coś więcej. Ona wiedziała, że nie ma na to szans, że nic między nimi nie będzie, dlatego właśnie odpowiedziała nie. Jakby tym jednym słowem potrafiła wreszcie zabrać mu całą nadzieję. Przynajmniej chciała, żeby tak myślał.

Pozbyłam się niepotrzebnych emocji.

W moim świecie uczucia już nie istnieją. Nie płaczę, nie jestem smutna, ani przygnębiona.

Nie jestem też szczęśliwa, czy wesoła.

I najprawdopodobniej nie będę, bo wcale nie chcę.

Zgasiłam w sobie emocje.

Nie, nie duszę ich.

Zamieniam wszystko na pustkę.

Zero uczuć.

Zastępuje je myślami.

Nie potrzebuje uczuć.

Wystarczy mi parę, tych zupełnie podstawowych.

Nie muszę płakać.

Nie potrzebuję bezsennych nocy.

Nie czuję się jak robot, robiąc miny, których wymaga sytuacja.

Uśmiecham się, widząc śnieg, czy słysząc dobry żart, bo chcę.

Nie słucham wiadomości, bo wiem, że nic na tym świecie ode mnie nie zależy, a złe informacje sprawiają, że się wszystkiego boimy.

Też się boję.

Może nie tego co wszyscy, ale dalej się boję. Boję się, własnych myśli.

A raczej tego do czego prowadzą, a jednocześnie wiem, że rezygnując z emocji nie mogę pozbyć się myśli, bo zamknę się we własnej próżni, a nikt nie jest w stanie żyć w próżni.

Chciałabym żyć w idealnym świecie, pozbyć się mnóstwa osób i nie musieć podejmować żadnych decyzji, żadnych działań. Unikać każdego rodzaju cierpienia, nie ranić, ale żyć tak jak się chce.

Ludzie, po co wy tak pędzicie. Nie lepiej popatrzeć w niebo?

Patrzę na ludzi, którzy przechodzą obok. Wszyscy tacy różni, a jednak tacy sami.

Przechodzi obok mnie dziewczyna, miała chyba coś koło 16 lat, nosiła plecak i szła z mamą. Obie szły „z klasą”, były wyprostowane, patrzyły przed siebie, nie oglądając się na nic. Jednak nie było w tym żadnego filmowego efektu, bo tempo ich chodzenia nie było zwolnione, wręcz przeciwnie.

Później idzie mężczyzna, pewnie koło 40. Był ubrany w czarny płaszcz. Patrzył pod nogi, jedyną łączność ze światem utrzymywał rozmawiając przez czarny telefon firmy „Samsung”.

Następna szła studentka, nie zwróciłam uwagi na jej ubiór. Pamiętam tylko, że miała ogromną torebkę, w jednej ręce trzymała telefon, a w drugiej zdjętą rękawiczkę .

Wszyscy Ci ludzie tak się spieszyli, jakby biegli właśnie maraton. Zaczęłam się zastanawiać, czy też tak robię, czy nie zwracam na nic uwagi, gdy gdzieś idę i czy się tak śpieszę.

I moja odpowiedź na całe szczęście brzmi NIE.

Nie śpieszę się, bo wychodzę z domu, mając 30 minut na drogę, którą spokojnie można pokonać w 5. Nie grzebię, w telefonie, bo nawet jeśli go mam, to zauważam tyle ciekawych rzeczy. Rozglądam się, pokonując 1000 raz tę samą drogę, bo zawsze zauważam coś ciekawego. Często się zatrzymuję, żeby podziwiać widoki, pogłaskać kota, albo pogapić się na ludzi. Ale zazwyczaj po prostu patrzę w niebo. Nie interesuję się ani astronomią, ani meteorologią, po prostu niebo zawsze mnie uspokaja. Nie ważne czy jest błękitne, czy szare, czy różowe, zawsze patrząc w górę czuję, że nie ważne co się nie stanie, niebo to idealny powód do szczerego uśmiechu.

Co jest ze mną nie tak?

Przyznam szczerze, że też chciałabym wiedzieć.

Cokolwiek jest ze mną nie tak, wiem jedno – nie pasuję do tego świata.

Nie chcę i nie sądzę, bym kiedykolwiek chciała „normalnego życia”.

Nie chcę skończyć szkoły, iść na studia, wyjść za mąż, pracować i mieć gromadki dzieci. Mieszkać w jakimś mieście i być kolejną anonimową osobą.

I chociaż wiem, że jestem kolejnym papierowym człowiekiem, w kolejnym papierowym mieście, to chcę od życia czegoś więcej niż kolorowych kalendarzy zapisanych nic nie znaczącymi marzeniami.

Nie nadaję się do zwykłego życia, nie mówię nawet, że chcę osiągać wielkie rzeczy, ale nie potrafię żyć w ten sposób. Obserwuję mnóstwo ludzi, próbuję spojrzeć na wszystko z dystansu, tylko im więcej patrzę tym bardziej chcę uciec.

Móc pogrążyć się we własnym chaosie i zostać ze swoimi myślami, tak by nie prowadziły do nie przemyślanych decyzji.

Być w wiecznej podróży życia.

Przestać udawać. Udawać, że wszystko mnie bawi, że lubię ludzi, że jestem normalna, że wiem kim jestem, że się czymkolwiek przejmuje (albo i nie), że zależy mi na wielu rzeczach, że chcę wielkiej miłości z fajerwerkami i Paryżem w tle, że cokolwiek obchodzą mnie moje oceny, że lubię stereotypy, że jestem hipokrytką, że mam jakiś pomysł na życie.

Pytania

Mam mnóstwo pytań.

Czy można być szczęśliwym nie wierząc w szczęście? Albo być zakochanym, ale nie wierzyć w miłość?

Nie tylko tych do siebie, chociaż na te najtrudniej znaleźć odpowiedź.
Mam miliony pytań do wszystkich wokoło. Ale nigdy ich nie zadam. Nawet nie dlatego, że nie wypada, bo dawno przestałam przejmować się tym „co wypada”. Chyba bardziej chodzi o to, że nie chcę znać niektórych odpowiedzi, a niektóre pytania za dużo mówiły by o mnie.

Chciałabym wiedzieć tyle rzeczy. A czasem mam wrażenie, że nie wiem nic, nawet o tych najbliższych ludziach.

Nazywamy ludzi egoistami, ale jeżeli wysłuchać się we wszystkie wypowiedzi, to ludzie prawie nigdy nie mówią nic o sobie. Opowiadają codziennie mnóstwo historii ze swojego życia, ale nie mówią o tym jacy są, ani co myślą. Taka czysto opisowa narracja, bez własnych przemyśleń i emocji.

To był dobry rok

Siedzę i robię swoje prywatne podsumowanie roku. Nie jest mi to do niczego potrzebne, ale czasem dobrze trochę sobie po przypominać. Szczególnie te dobre chwilę. Które czasem wydają się być nic nie znaczącymi momentami, ale zapadają w pamięć, bo był z nami ktoś ważny dla nas.

Uśmiecham się do siebie, chociaż nie lubię Sylwestra. Nie lubię wierzyć, że będzie lepiej, a potem się zawodzić. Nie lubię postanowień, których się nie dotrzymuje. Nie lubię fajerwerków. Nie lubię myśleć o nowym roku jak o nowym początku, bo żeby coś się zaczęło coś musi się skończyć.

I wiem, że brzmię teraz jak super optymistka, ale nią nie jestem.
Nie wiem, czy to ja zaczęłam wreszcie cieszyć się z małych rzeczy ( jak obejrzenie w tydzień wszystkich części Star Wars, w dodatku 7 w 3D) , czy świat zaczął trochę przyciągać do mnie szczęście. A może jedno i drugie?

Siedzę nad kartką i patrzę jak wiele działo się w ciągu tego roku.
Dopiero zauważyłam, że zrobiłam już 52 rzeczy z mojej listy 101 w 1001. Zauważyłam także, że znowu nie spełniłam swoich postanowień noworocznych, ale nic dziwnego, było ich za dużo.

Dobra, skoro mówię o podsumowaniu roku to chcę podsumować go jednym zdaniem : to był naprawdę świetny rok.

I chciałabym, żeby następny był taki sam. Nie lepszy, ale też nie gorszy.

I życzę wszystkim, żeby kolejny rok wyglądał tak, jak chcecie. Żebyście pamiętali o tym, że warto mieć marzenia i czytali mnóstwo świetnych książek i blogów.

Ćwiczenie pisania #9

http://spisekpisarzy.pl/2014/10/poradnik-pisania-cwiczenie-9.html

Chłopak nagle zaczął biec do pewnego miejsca i tam się zatrzymał. Dziewczyna powoli doszła.
- Pod tą altaną byliśmy na pierwszej randce.
- Pamiętam, zabrałem cię wtedy na mecz. Sądziłem, że się obrazisz, nie miałem pojęcia, że uwielbiasz piłkę nożną! Tu pierwszy raz zrozumiałem, że cię kocham. Nie byłbym w stanie żyć bez ciebie…
- Chcesz mi się oświadczyć?
- Z bólem serca, muszę ci powiedzieć, że chcę zakończyć wszystko tu, gdzie wszystko się zaczęło. Tu była nasza pierwsza randka i tu będzie nasza ostatnia randka. Zamówiłem to samo co wtedy, zapraszam do stolika.
Odsunął jej krzesło i usiedli przy stole. Dziewczyna była mocno zmieszana, a chłopak nie wiedział od czego powinien zacząć. Siedzieli w milczeniu.
- Dowiem się, dlaczego? – powiedziała ze łzami w oczach
- Wyjeżdżam. Na zawsze. Do pracy. Nie wracam.
- Gdzie?
- Nie chcę żebyś mnie tam szukała.
- Musisz jechać?
- Jeśli chcę być szczęśliwy.
- To jest pożegnanie? Kiedy wyjeżdżasz?
- To jest pożegnanie. Dla ciebie już. Masz zachowywać się jakbym umarł, albo jakbym nigdy nie żył. Zero telefonów, listów, odwiedzin, rozmawiania z moimi rodzicami. Nie ma mnie. Rozumiesz?
- Ale dlaczego?!
- O nic nie pytaj. Widzisz mnie dziś ostatni raz.
- Nigdy cię już nie zobaczę.
- Nie wiem, ale myśl że nigdy, bo nie chcę żebyś czekała.
Na koniec pocałowali się próbując powstrzymać łzy. Oboje bardzo się kochali, nikt nie miał pojęcia, czemu się rozstali. Chłopak tak naprawdę przeprowadził się do swoich rodziców, którzy mieszkali parę kilometrów dalej. Płakał za nią każdej nocy, ale stwierdził, że ona nigdy nie będzie z nim szczęśliwa. A ona? Ona przestała wierzyć w miłość, żyła czując pustkę i twierdziła, że nie warto ufać ludziom.

Ludzie są, ale przez chwilę. Są tacy, którzy będą dłużej?

Znowu .
Znowu przezwyczajam się do obecności pewnych osób.
Do tego, że są.
A miało tego nie być.
Znowu będę cierpiała, gdy odejdą.
Bo ludzie muszą odchodzić.
Nikomu przecież na mnie nie zależy, aż tak, żeby zostać.
Potrzebuje ludzi, którzy będą .
Albo nawet nie będą obiecywać, że będą.
Bo najgorsze są niepewność i nadzieja.
One najbardziej ranią.
Nie chcę mieć nadzieji.
Chcę wiedzieć.
Będziesz ?
Czy nie warto pytać?

Nie, nie jestem szczęśliwa.

Szczęście to wstawianie rano z uśmiechem na ustach i budzenie budzika?

Hmm… Zazwyczaj nie słucham kazań w kościele, nawet nie dlatego że nie chcę, po prostu nie potrafię się skupić, moje myśli są bardziej ciekawe ile lamp jest w kościele, albo czemu ściany nie są żółte. Ale gdy słyszę coś w tym stylu to nie mogę wytrzymać ze śmiechu.

Was też to bawi? Bo moim zdaniem jeśli ktoś próbuje budzić budzik to musi mieć coś nie tak z głową.

A może dlatego, że w moim przekonaniu szczęście nie istnieje? Jest tylko chwilową i złudną emocjom.

Bo jeżeli szczęście jest to gdzie?
Czym jest to całe szczęście?
Do czego zmierza ten chory, szukający szczęścia świat?

Dni, które są po prostu fajne.

Zauważyliście jak wiele może być różnych dni. Złe, dobre, najlepsze, najgorsze, średnie, ponure, nijakie, beznadziejne i po prostu fajne. Fajne, ale nie dobre, ani najlepsze. Fajne, bo tak. Bo nagle wszytko przestaje mieć głębsze znaczenie, bo jest tylko tu i teraz,  bo wreszcie czujemy że nic się nie liczy, że jest naprawdę ok. Bo czujemy, że jesteśmy w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.

Ćwiczenie pisania #8

- Nie dam rady.

- Cykasz się? – powiedział z mocno słyszalną kpiną w głosie.

- Dobra, wchodzimy. Zasłużyła sobie, trzeba było nie wchodzić nam w drogę.

Weszliśmy do budynku, znaleźliśmy mieszkanie z numerem 13.

- Ha, ha, ha. Pechowa trzynastka.

Wyglądała naprawdę pechowo, drzwi do mieszkania jako jedyne były czarne i plastikowe. Zapukaliśmy, ale nikt nie otwierał. Pociągnęliśmy klamkę, skrzypnęły tak, jakby od lat nikt ich nie używał. Środek mieszkania też był mocno zapuszczony. Nie wspominając o przestarzałej aranżacji wnętrza z boazerią na ścianie.  W salonie było wielkie pudło, które kiedyś można było nazwać telewizorem. Był włączony, ale miał ściszony głos. Mój kolega wyciągnął pistolet, jakby się bał, że postacie mogą wyjść z telewizora. Szukaliśmy śladu tej dziewczyny, jednak nic nie mogliśmy znaleźć, dopóki nie weszliśmy do jej sypialni. Na biurku leżał zeszyt, który był otwarty na ostatniej stronie. To był jej pamiętnik, strona miała tytuł „Ostatnia strona życia”, wszystko wskazywało na to, że się zabiła. Wszystko miało by sens, gdyby nie data. 15.08.1985 r.

- To nie możliwe! Widzieliśmy ją jakiś tydzień temu, kiedy ukradła nam towar i zgłosiła gliną, że handlujemy. Spójrz na zdjęcia, to ta sama osoba. Jeżeli wierzyć pamiętnikowi w 85 miała 19 lat, więc teraz powinna mieć 49 lat! A ona miała maksymalnie 19!

- A może to nie ona?

- Jak, przecież ją namierzyłeś.

Właśnie, przecież nasze czujniki nigdy się nie mylą.

- Nie wiem, ale zaczynam się bać.

- Może przeczytanie jej pamiętnika coś nam da.

Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy czytać, nie było tam nic nadzwyczajnego. Była 100% zwykłą dziewczyną. Aż do ostatniej strony.

” TO jest mój ostatni list. Nie daję rady. Ę? Super, że próbuję pisać list, którego nikt nie przeczyta. I mam pomysł, jeżeli znajdziecie mnie żywą to najpierw dajcie mi w mordę, a potem zabijcie. EEE… nie potrafię pisać ładnych zdań, brak mi umiejętności literackich i chcę coś innego przekazać tym listem. Bóg? O to jest pytanie, co powie? Wiele, ale nie sądzę by mnie pochwalił jak się spotkamy. I dużo rzeczy jest nie tak. Dużo się pozmieniało. Za wszystko co zrobiłam źle przepraszam. „Eleonora i park” to moja ulubiona książka. Dużo z niej wyniosłam. Ubolewam nad tym, że nie mogę jej przekazać w spadku moim dzieciom. Chociaż nigdy nie chciałam mieć dzieci. Hania mówi, że to dlatego bo sama jestem strasznie dziecinna. Yyyy … nie wiem czy to prawda.

- Ej stary, ten list jest bez sensu. A ona umiała pisać z sensem. Na każdej pozostałej stronie pamiętnika można zauważyć, że była mądra.
- Mogę zobaczyć ten list?
-Jasne.
- To nie list, to jakiś szyfr. Spójrz na duże litery. Nikt nie pisze „yyy”, ani nie pyta się sam siebie „Ę?”.
- TNĘ SIE BO WIDZE DUCHY?

I zaczynasz myśleć

Że…

To wszystko nie ma sensu.

Nie warto się tym wszystkim przejmować.

Nie opłaca się w ogóle mieć jakichkolwiek uczuć.

” Lepiej śmiać się u psychiatry, niż płakać u psychologa.”

Musisz być wariatką, bo świat dla normalnych ludzi jest zupełnie nie do przyjęcia.

Wszystko może się walić, ale po każdym deszczu wychodzi tęcza.

I JESTEŚMY PANAMI ŻYCIA. KOWALAMI SWOJEGO LOSU.

Życie to nie tylko pasmo nieprzewidzianych wydarzeń. Mamy wpływ na swoje życie. Sami piszemy swoją bajkę. I my decydujemy, czy postacie trzymają w ręku nóż, czy lizaka. Czy książę  uratuje księżniczkę , czy księżniczka uratuje księcia.

 

 

 

Chaos jak w mojej głowie.

Melancholia … Codzienność..
Wszystko co wyrzucę z siebie na bloga, na klawiaturze tworząc nowy dokument w wodzie, albo pisząc na kartce papieru, wszystko na chwilę pozwala mi wyciszyć i uspokoić myśli. Gdy czytam to drugi czy trzeci raz już nie skupiam się na przekazie, czy emocjach. Widzę jedynie zarysy pojedynczych liter. Jakbym widziała obcy alfabet, niby wiesz, że te literki mają jakieś znaczenie, ale dla ciebie to tylko szlaczek.

To naprawdę mi pomaga, bo bałagan w głowie to mam większy niż w pokoju, a naprawdę nie lubię sprzątać.

Czasem potrafię zagubić się we własnych myślach. Czasem nawet do tego stopnia, że nie do końca rozumiem co robię.

Kiedyś myślałam, że strasznie chcę mieć chłopaka, ale ja nie potrafię. Nie potrafiłabym wyznawać, że kogoś kocham. Nie umiem mówić o uczuciach, przecież uczucia są dla słabych ludzi.

Nie potrafię … Nie potrafię być sobą. Zadaje tylko te banalne pytania, mam wrażenie, że tak serio to moje życie nikogo nie obchodzi. Wszyscy się jakoś dziwnie zachowują . Te rozmowy robią się w pewnym momencie takie płytkie, te żarty takie nie śmieszne, a to całe obserwowanie ludzi robi się męczące. Ile można obserwować ? Co to da ? Nie lepiej trochę pogadać?

Wierzysz, że to ta sama osoba?

Tu i teraz? Po co, słowa muszą mieć inny sens.

Myślenie nie boli?

Właśnie że boli.

Ostatnio mam wrażenie, że nic nie jest tak, jak powinno być.

Wchodzę na tumblr’a i zaczynam się trząść.

Włączam ulubione piosenki i dołuję się…

Nie płaczę na smutnych filmach.

Mam dość książek. Książek, w których ludzie układają sobie życie, zakochują się, albo robią jakieś niesamowite rzeczy.

Mam dosyć filmów.

Nie wiem, co powinnam mówić.

Brakuje mi słów.

Nie mam ochoty pisać, bo wszystko o czym piszę naprawdę mocno przeżywam. Opowiadania które tworzą się w mojej głowie zawsze muszą być spisane. Mam w sobie emocje tych bohaterów, jakby ich życie było moim życiem.

Chciałabym stworzyć swoją własną historię… Przeżyć coś niesamowitego.

Chcę przestać myśleć nad wszystkim 10 razy, analizować nawet te mało znaczące dialogi, wymyślać alternatywny świat.

Chcę żyć. Na swój sposób, ale nie myśleć, że każde słowo ma jakiś głębszy sens. Rozmawiać z ludźmi nie zastanawiając się nad każdym wypowiedzianym słowem. Nie szukając we wszystkim „drugiego dna”.

 

Po prostu żyć tu i teraz. To takie trudne?!

Jest dobrze…

W ciągu jednego dnia potrafię przeżywać tysiące skrajnych emocji… Jestem bardzo wrażliwa. Wiem, że to nie koniec świata, ale najgorsze jest to, że próbuje nawet przed samą sobą udawać, że to nie prawda. Ale jestem, psycha mi zupełnie wysiada. Nie potrafię ranić innych, mimo że wiem jak wiele osób codziennie rani wszystkich dookoła. Nie umiem mówić prawdy. Ciągle kłamie, jednocześnie twierdząc że nienawidzę kłamstw. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi. Udaje mi się prowadzić dialogi na mało skomplikowanym poziomie, bo takie rozmowy da się przewidzieć. Nie umiem być sobą, a przeszkadza mi że nikt nic o mnie nie wie. Potrafię jednego wieczoru śmiać się tak, że brakuje mi oddechu w płucach, a potem marzyć by utopić się w wannie. Chcę mieć przyjaciół i nie potrafię nikomu ufać. Kłamie, brzydząc się kłamstwem. Nie wiem, czego chcę. Jest tak, że nie umiem się już rozpłakać. Ale jest dobrze.

Moje życie, moje uczucia, co jest dla mnie ważne ?

Chciałam napisać, o tym jak wygląda moje życie, ale to nie miałoby sensu. Nie jest tak, że zupełnie nic się u mnie nie dzieje, po prostu nie chcę się wszystkim dzielić nawet ze znajomymi, a co dopiero z internetem.

Czasem po prostu mam wrażenie, że jeżeli do życia był jakiś scenariusz to mój pisał ktoś z naprawdę sporym i dziwnym poczuciem humoru…

Myślę… Tak, myślę. Jak dla mnie to żadna nowość, tylko …

Zazwyczaj moje rozmyślania obierają jakieś określone kierunki.

Zawsze coś z nich wynika.

A teraz już nawet nie wiem, o czym myślę.

Ostatnio na polskim mieliśmy zadanie, żeby napisać co jest dla nas najważniejsze.

I tak naprawdę to ja nie mam pojęcia, co jest dla mnie ważne…

Przyjaciele? A gdzie oni tak właściwie teraz są? Gdzie są, gdy uczucia znikają zupełnie i czuję się jak robot? Gdzie są gdy łzy ciekną po poliku jedna za drugą?

Rodzina? Zbiorowisko ludzi, którzy zazwyczaj pamiętają o mnie jak coś chcą.

Miłość? A miłość ma jakiś sens? A co jeśli nie potrafię kochać? A co jeżeli miłość wcale nie istnieje?

Pasje? Mam jakieś? Przecież nie wygrywam konkursów, ani nie osiągam jakiś sukcesów …

Nie lubię lania wody…. Jedno zdanie, to jednak jedno zdanie.

Znowu nie pisałam, ale tym razem powodem nie był wcale brak czasu. ( Chociaż po części też. Jestem bardzo niezorganizowana.) Powodem nie był też brak jako takiej weny. Powodem było to, że mam dość lania wody.

Zbędne słowa są zbędne. – Tylko tyle.

Kiedyś zazdrościłam ludziom, którzy potrafią pisać świetne wpisy zawierające ogromną ilość słów.

Ale teraz zrozumiałam, że wcale im nie zazdroszczę.

Nie lubię pięknego tekstu, który zmierza do nikąd.

Choćby wypadł z rąk najsławniejszego pisarza.

Rozumiem, że od czasu do czasu trzeba stosować porównania, ale nie muszą zajmować one 3 stron.

Nie w każdym zdaniu musimy używać metafor, czy epitetów.

I w każdym dłuższym tekście, z którego cokolwiek coś wynika powinno się albo podkreślić najważniejsze, albo zrobić podsumowanie na końcu.

Nie każdy uwielbia czytać historyjki z życia, które tylko pozornie dotyczą tematu.

Nie każdy ma siłę szukać informacji w długaśnych tekstach.

I jeżeli mam być szczera, to nie każdy lubi czytać teksty napisane stylem typowym dla autora. ( Chodzi o to, że nie każdy lubi np. mój sposób pisania, ale mam na swoim blogu informację, która mogłaby mu się przydać. )

Podsumowując: Nie ważna jest długość tekstu, tylko jego przekaz. Jeśli chcesz przekazać jedno zdanie to przekaż to zdanie, a nie rozwlekaj się na milion słów, dlaczego, kiedy, jak przyszło ci to do głowy, bo to nikogo nie obchodzi. I pamiętaj jak się rozpiszesz to musi być podsumowanie!

Dlaczego kocham pisanie ?

Pisanie nie jest dla mnie żadnym oderwaniem się od zwykłego życia, czasem nawet zupełnie odwrotnie. Pisanie nie daje mi wolnego przepływu myśli, czy oderwania się od tego co się dzieje. Ale nie o to chodzi. Uwielbiam pisać, bo nie lubię się ograniczać, jak zaczynam pisać to pozwalam sobie na wypisanie każdej pojedynczej myśli. Nawet, jeżeli wiem że ją potem wymażę. I sam moment pisania jest dla mnie czymś bardzo wyjątkowym. Wtedy nie muszę tłumaczyć wszystkich myśli i rozwijać często skomplikowanych tez, a mogę się gdzieś „wygadać”. Kocham to uczucie, które towarzyszy pisaniu i ten szybki, nieograniczony przepływ myśli.

Lubię pisać ręcznie, bo daje to taką możliwość większej szczerości i prawdziwości. No, a po za tym papier daje mi poczucie, że coś jest bardziej prawdziwe.

Ale na komputerze też lubię pisać. Daje mi to możliwość szybkiego stukania w klawisze i poprawiania błędów w czasie pisania. Po za tym na kompie napiszesz 10 stron i będziesz mógł pisać dalej, a jednak po kilku stronach ręcznego pisania bolą ręce.

Co lubię pisać?

Tak naprawdę wszystko. Wiadomo, że tekst na bloga, czy opowiadanie sprawia większą przyjemność niż lista zakupów, ale pisanie to pisanie.

Wena istnieje.

Czytam ostatnio dużo na temat pisania. I zawsze wychodzi, że najważniejsza jest regularność. Ale co kiedy coś cię blokuje wewnętrznie? Kiedy słowa nie mogą złożyć się w zdanie, jak wtedy gdy ktoś kto nienawidzi puzzli próbuje ułożyć niebo na 1000 elementów.

Otóż według tych wszystkich mądrych ludzi coś takiego jak wena nie istnieje, albo nie tyle że wena nie istnieje, tylko jej brak.
Nie można mieć twórczej blokady, nikt nagle nie zapomina jak się pisze i jak powinno wyglądać zdanie.

A jednak w moim przypadku zdecydowanie istnieje.
Dzisiaj na przykład, nie mogę myśleć.

Tworzę własny świat.

Siedzę i myślę.

Zastanawiam się nad wszystkim, co się dzieje, działo i co się dopiero wydarzy.

Obmyślam wielkie plany na przyszłość. Tą bliską i tę dalszą .

Tworzę w głowie dialogi, których nigdy nie powiem.

Wymyślam swój własny świat, w którym jestem zupełnie kimś innym.

W którym wiem kim jestem.

W którym mam prawdziwych przyjaciół.

W którym ludzie i miasta nie są z papieru.

W którym bajki zdarzają się naprawdę, a koszmary zostają tylko koszmarami.

Taki idealny świat, z tymi samymi tylko lekko ulepszonymi ludźmi, z wieżą eiffla w tle i melodią zawsze pasującą do sytuacji.

Ćwiczenie pisania #6 Czerwony Kapturek porywa dzieci…

Dobra, kolejne ćwiczenie : http://spisekpisarzy.pl/2014/05/poradnik-pisania-cwiczenie-6.html

 

Amelia to piękna piętnastolatka. Zawsze maluje usta mocno czerwoną szminką i nosi kaptur. Zwykle charakteryzuje się na czerwonego kapturka, dlatego że należy do grupy porywaczy dzieci. Nie robią tego dla zabawy, tylko dla pieniędzy. Nie porywają wszystkich bezbronnych małolatów, tylko tych których rodzice wpakowali się w różnego rodzaju kłopoty. Jest ich około trzydziestu i są podzieleni na stanowiska. Po 6 osób na każdym z nich. Amelia wraz ze swoimi koleżankami zajmują stanowisko pierwsze, muszą się przebrać za postaci z bajek  i wzbudzić zaufanie maluchów. Na tym stanowisku nie ma chłopaków, oni zwykle przerażają dzieciaki. Reszta stanowisk to wszystkie nudne sprawy techniczne, szukanie bandziorów, którzy zlecili porwanie i oddanie dziecka za umówioną kwotę. Najtrudniejsze jest jednak wzbudzenie zaufania w dziecku. Bajkowe księżniczki i Czerwony Kapturek ruszyły na misję. Każda musi znaleźć i bezgłośnie zabrać od matki dziecko, o którym ma informacje. Przygotowania do takiej zasadzki trwają zazwyczaj około tygodnia. Tym razem nasza bohaterka musiała porwać swoją imienniczkę. Amelia 2 to pięciolatka, z bogatej rodziny, uwielbia książeczki, szczególnie Czerwonego Kapturka i kosmetyki. Dziecko chodzi na zakupy z mamą co tydzień, jednak mama często idzie zwiedzać sklepy i zostawia ją biegającą pomiędzy półkami. Dla niej to wspaniała okazja, żeby malutka niespodziewanie zniknęła. Gdy przyszła ta wyczekiwana sobota Amelia zaopatrzona w torbę pełną ulubionych dziecięcych zabawek, błyskotek i gadżetów przebrała się za swoją postać i schowała się między wysokimi sklepowymi półkami.

- C.K melduje gotowość! Cel rozmawia z mamą, zaraz się rozdzielą.

- Przyjąłem, wiesz co robić. Jakby coś poszło nie tak to daj sygnał, a jak nie to bez odbioru.

I nadeszła ta wielka chwila. Dziecko zobaczyło tę piękną, bajkową postać, która w dodatku przemawiała ludzkim językiem.

- Cześć, mała. Jestem Czerwonym Kapturkiem. Zaprowadzisz mnie do babci, jeżeli oddam ci moje kosmetyki?

- Cz..cześć, jestem Amelia. Chciałabym kosmetyki, ale nie wiem gdzie może być twoja babunia.

- To może wiesz gdzie jest wyjście?

- Tak, chodź…- Powiedziała i pociągnęła mnie za rękę mocniej niż dzieci zazwyczaj potrafią.

- To tu, dasz mi teraz kosmetyki?!

- Ale mam je w samochodzie! Mam niebieskiego forda mondeo. Znajdziesz mi go?

Dała się na to nabrać. Została wpakowana do obcego auta, nie wiedziała dokąd jedzie, ale dostała kosmetyki i cukierka, po którym natychmiastowo zasnęła, więc nie trzeba było jej uspokajać. A Kapturek znowu wykonał dobrą robotę.

- Melduję, że jedziemy do bazy.

Jestem całkiem sama, a ta samotność nie jest fajna.

Dobra, powody dla których dzisiaj zamiast opowiadania postanowiłam napisać coś od siebie są dwa.

1. Wczorajsze opowiadanie jest… ech, no trochę za bardzo wyobraźnia mnie poniosła, ale nie w tę stronę co chciałam.

2. Drugi powód chyba się wyjaśni, w dalszej części posta, ale można się domyślić po tytule.

Ludzie lubią gdy ktoś ich słucha. Nawet ci, którzy wcale nie lubią opowiadać.

Ostatnio mam wrażenie, że nikt nie ma ochoty mnie słuchać, że nikt nie chce wiedzieć co tak naprawdę u mnie słychać.

Jestem przyzwyczajona, że nikt nie widzi jak jestem smutna, kiedy się uśmiecham. W końcu o to chodziło, czyż nie?

Ale nie lubię, gdy mam wrażenie że mogłoby mnie nie być.

Nienawidzę, kiedy czuję się jakbym nie istniała.

Zaczynam mieć wrażenie, że serio nie istnieje…

Jestem introwertyczką, ale czasem potrzebuje jakiś przyjaciół.

Nie tylko wtedy, jak czegoś chce.

Po prostu, żeby byli przy mnie.

Żeby ktoś chciał mnie poznać „do końca”.

Ćwiczenia dla pisarzy #5 – Trupia zagadka

http://spisekpisarzy.pl/2014/05/poradnik-pisania-cwiczenie-5.html

 

Alicja i Robert rozmawiają ze sobą. Nie są razem, nie są nawet przyjaciółmi, ale oboje przyjaźnią się z Edkiem. Siedzą teraz w jego pokoju i właśnie z szafy przyjaciela wypadł trup. Zmarła to jego była dziewczyna i współlokatorka Ali.

A : – AAAA!!! Co to ma być?!

R: – Przypomina trochę twoją współlokatorkę. Nie pisała, że nie wróci na noc?

A: – Nie, wyjechała do rodziny jakieś 2 tygodnie temu.

R: – Nie wygląda jakby tam dotarła.

A: – No to co teraz możemy zrobić?

R: – Opcje są dwie, obie wymagają wyniesienia trupa. Chyba że wkopujemy w morderstwo właściciela mieszkania,

A: – Nie wiemy czy to on …

R: – Ale zwłoki są w jego mieszkaniu. A nawet jeżeli to on, to tym bardziej musimy go chronić.

A: – Czyli teraz?

R: Na razie musimy schować ciało gdzieś gdzie nikt go nie będzie szukał. I trzeba to zrobić zanim policja zapuka do drzwi.

A: A potem?

R: Moglibyśmy napisać list samobójczy.

A: Sprawdziliby co zrobiła, żeby się zabić. A nie wiemy co było przyczyną jej zgonu.

R: A jesteś pewna, że nie żyje?

A: Nie miała żadnych obrażeń, ale jest blada, nie rusza się i chyba nie oddycha.

R: A jak myślisz, co mogło ją zabić i dlaczego jest nago?

A:  Nie wiedziałam, że chłopakom to przeszkadza. A jeśli on ją zabił, bo nie chciała z nim…

R: Nagie ciało jest ok, ale martwe nagie ciało jest obrzydlistwem.

Alicja nic nie odpowiedziała. Ją też przerażało nagie, martwe ciało. Zaczęła powoli zdejmować z siebie ubrania. Najpierw zdjęła lekką, pół przezroczystą bluzeczkę na ramiączkach, potem ściągnęła blado-beżowy, koronkowy stanik. Potem pozbyła się dżinsów i majtek, które prawdopodobnie były do kompletu razem z biustonoszem. Po kilkunastu sekundach stała przed nim całkiem rozebrana, a swoje ubrania nałożyła martwej przyjaciółce.

R; Jesteś naprawdę piękna.

A; Dzięki, ale możemy zrobić to potem, teraz pozbądźmy się ciała.

R; Wyjdziesz tak na zewnątrz?!

A; Musimy jakoś odwrócić uwagę ciekawskich spojrzeń. Nawet nie wiesz ilu ludzi cię obserwuje.

R; To może ja też się rozbiorę ?

A; Gdy ja będę iść rozebrana będę uznana za dziwkę, ale gdy ty to będziesz uznany za pedofila. Dziwek policja nie łapie na ulicy.

R: Naprawdę  ci to nie przeszkadza?

A: Naprawdę nie wiesz, gdzie pracuje? I nie komentuj, bo naprawdę lubię swoją pracę. A teraz trzeba działać szybko.

I wyszli, zanieśli trupa, a potem Alicja pokazała mu jak zarabia na życie. Jednak on zrozumiał, że nie ma to żadnego znaczenia, bo ją kocha.

 

Gość specjalny – złodziej trawy z boiska.

Obiecałam wam, że przez 30 dni posty będą codziennie, po za sobotą, ale że dzisiaj nie mam pomysłu na posta, ani weny na opowiadanie to postanowiłam, że poproszę mojego brata o wklepanie tu czegoś. Wy będziecie mogli poznać trochę inny punkt widzenia i styl pisana, a ja poukładam wszystko, żeby znaleźć temat na jutro.

A teraz oddaję głos Krzysiowi, który opisze wam zabawną historyjkę ze szkoły. ;)

P.S Krzyś nie ma własnego bloga. Może kiedyś się wkręci w pisanie.

Cześć jestem Krzysiek mam 12 lat ;)

Opowiem wam bardzo absurdalną historie.

Pewnego dnia poszedłem z siostrą i kolegą na boisko. Podszedł do nas taki jeden chłopak, który ma do wszystkich spiny no i jak to on miał spiny, sam pewnie nie wiedział czemu. Ja już nie wytrzymałem tych jego spin, bo on myśli że jest zajebisty no i dostał wpiernicz. Dwa dni później po WF-ie zostałem oskarżony przez pana od WF-u o kradzież trawy ze szkolnego orlika. Pan  powiedział że widziało mnie 3 chłopaków jak kradłem trawę z orlika (po prostu śmieszne) i że on sprawdzi w kamerach czy byłem to ja i przyjadą jacyś panowie, którzy wycenią ile będzie to kosztować. Dzisiaj spytałem się go czy sprawdził kamery, a on powiedział że na orliku nie ma kamer i się spytał czy do rodziców też się tak odzywam, a ja powiedziałem że nie, a on dlaczego do niego się tak odzywam, a ja powiedziałem że do rodziców mam szacunek. XD Na koniec powiedział mi że zakończył sprawę bo nie chce mu się bawić w detektywa.

Ja nie wiem co mam myśleć o tej szkole, dobrze że to ostatni rok …….

Dostałam nominajcję do Liebster Award !

Dzisiaj miało być kolejne opowiadanie, ale będzie krótszy wpis, bo weszłam na e-maila i zobaczyłam, że zostałam nominowana do Libster Award. Nominował mnie : http://zamyslony-chlopak.blog.pl/2015/11/08/liebster-award/

„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

1. Dlaczego lubisz pisać na blogu?

Blog traktuje trochę jak mój pamiętnik, mogę gdzieś podziać myśli, których chcę pozbyć się z głowy.

2. Wolisz deszcz czy śnieg?

Nie lubię zimna, ale śnieg jest dużo mniej przygnębiający.

3. Jakie jest Twoje hobby?

Pisanie, czytanie, ostatnio też robię trochę zdjęć.

4. O której wstajesz do pracy/szkoły?

Jak mam lekcje na ósmą to około 6.30.

5. Najsłodsze zwierzątko?

Psy są słodkie, chciałabym mieć psa.

6. Ulubiony film?

Gwiazd naszych wina, Papierowe miasta. – Chociaż książki lepsze.

7. Miejsce, które Cię najbardziej urzekło?

Mam parę miejsc, które naprawdę uwielbiam. Żadne jakoś szczególnie mnie nie urzekło.

8. W jakim województwie mieszkasz?

Pomorskim.

9. Z czego jesteś najbardziej zadowolony/zadowolona?

Ostatnio to chyba z mojego bloga.

10. Singiel czy w związku?

Singielka.

11. Największe marzenie?

Zwiedzić Paryż.

Nominuję:

 http://bishakasia.blogspot.com/

http://joannadreczka.blogspot.com/

http://patioza.blog.pl/

http://cogito-ergo-su.blog.pl/

Moje pytanka:

1. Czym jest życie?

2. Co jest najważniejsze?

3. Lubisz podróżować?

4. Ulubiona książka?

5. Masz jakąś pasje?

6. Dlaczego zaczęłaś pisać?

7. Co chcesz osiągnąć?

8. Lubisz swoje życie?

9 . Jacy są twoi najlepsi przyjaciele?

10. Lubisz być sama, czy wolisz być w towarzystwie?

11. Ulubiona piosenka?

Niedzielna nuda….

Nie lubię niedzieli, bardziej chyba nawet niż poniedziałku. W niedzielę życie jednocześnie przyspiesza i zwalnia. Ziemia i niebo kręcą się wspólnie, wbrew wszystkim naukowym odkryciom. Niedziela jest dniem, który powinien być zapisany zupełnie z dala od całego tygodnia.

Rozumiem, że są dni gdy trzeba odpocząć. I ludzie są generalnie przyzwyczajeni do tej leniwej niedzieli, podczas której zrobienie sobie herbaty wydaje się gorsze od przebiegnięcia ultra maratonu. Ale strasznie tego nie lubię. Uwielbiam filmy, książki, seriale. Uwielbiam słodkie lenistwo, ale w niedzielę nie udaje mi się odpocząć. Im mniej zrobię w niedzielę tym bardziej jestem zmęczona w poniedziałek.

A szczególnie kiedy nawet na spacer nie można wyjść.

Zamkowe tajemnice – ćwiczenie pisania #4

Dzisiaj ćwiczenie czwarte, chyba wyjdzie mi z tego trochę dłuższy tekst, więc zapraszam do lektury. :)

http://spisekpisarzy.pl/2014/05/poradnik-pisania-cwiczenie-4.html

Od zawsze mieszkałam w tym przerażającym zamku. Wiedziałam, że jest wielki. Przez 14 lat nie zdołałam nauczyć się układu pomieszczeń. Ale nie zdawałam sobie sprawy, że pomiędzy tymi murami jest coś więcej. Coś po za mną i tatą. Jakaś tajemnica, która nam obojgu nie mieściła się w głowie. Słyszeliśmy dziwaczne dźwięki, których nie mogło wydawać żadne istniejące zwierzę. Strasznie się bałam. Tata obiecał, że pójdziemy razem sprawdzić co się dzieje. Obiecał, że będzie mnie chronił, ale jakoś się złożyło że teraz jestem sama jak palec, w dodatku zgubiłam się we własnym domu. Nocą mury zamku wyglądały na jeszcze bardziej zimne i przerażające niż za dnia. Byłam przerażona, lecz wiedziałam że nie mogę uciec, ani się rozpłakać. Silne dziewczyny nie płaczą – powiedziałam na głos sama do siebie, po czym zaczęłam nucić moją ulubioną piosenkę. Echo było nie do zniesienia, czułam się tak samotna, nie pamiętałam nawet dlaczego rozstałam się z tatą. Jakby w odpowiedzi na moje myśli światło zgasło na parę sekund i na ścianie pojawił się wtedy wielki napis „NIC MU NIE BĘDZIE”.  Do zrobienia tego napisu użyto krwi. Co do tego nie miałam żadnych wątpliwość, zawsze robiło mi się słabo od tego zapachu. Chyba zemdlałam, albo ktoś mnie czymś uderzył. Nie wiem, jak się obudziłam to znalazłam się na łożu lekarskim, otoczona przez postacie, które tylko w niewielkim stopniu mogłyby przypominać serialowe, lub filmowe wampiry. Miały kły, jednak nie były one perłowo białe, miały przebarwienia w kolorze ciemnej czerwieni. Ich twarze nie przypominały idealnych twarzy aktorów. Byli pomarszczeni, jakby mieli 1000 lat, ich usta wyglądały jakby wycieli je nożem w swojej skórze, niczym joker z batmana. Ich oczy wyglądały jak czarna dziura, na pewno nie kłębiły się w nich żadne uczucia. Jedno się zgadzało, ich cera była biała. Nie byli bladzi, ale zupełnie biali, jaśniejsi nawet od najjaśniejszego śniegu, jaki potrafisz sobie wyobrazić.

- Jesteście wampirami? – spytałam ich.

Wszyscy dookoła wybuchnęli głośnym śmiechem, jednak w niczym nie przypominał naszego śmiechu. Nie było to ani śmianie się z kawału, ani nie był to szyderczy śmiech, w tym śmiechu nie było żadnego uczucia.

- Wy, ludzie nie dość, że uważacie się za panów świata, to jeszcze macie czelność przerabiać najstraszniejsze potwory na piękne historie miłosne. To tak nie działa. Wampiry, to miłe stworzonka z kreskówek. A my jesteśmy CIEMIĘŻYCIELAMI PÓŁNOCY.

- Co robicie w moim domu, chcecie mnie zabić?

-  To nie jest twój dom, należy do nas od milionów lat. Pozwoliliśmy mieszkać tu waszej rodzinie pod paroma warunkami, które złamał twój ojciec.

- Macie jakąś umowę z nim? Co zrobił?

- Nikt ci nie opowiadał o historii twojej rodziny?

Uznałam to za pytanie retoryczne, chyba słusznie, bo nikt nie czekał na moją odpowiedź.

- Twoja matka 500 lat temu wyszła za twojego dziadka. Ona była księżniczką wampirów, a on zwykłym człowiekiem. Potem gdy umarł, Lisa żeniła się z synem swojego męża itd…

- Skoro była wampirem, to dlaczego zginęła?

- Właśnie dlatego tu jesteś. Jak wiesz Lisa wyszła za twojego ojca. Gdy zaszła w ciąże to okazało się, że nie będziesz chłopcem. Zazwyczaj w takich przypadkach zabijała dziecko tuż po urodzeniu. Nie bój się, to żadna wampirza tradycja, to tylko ona postępowała w ten sposób. W czasie twojego porodu było zaplanowane, że ona cię zje. Jednak nie udało się to z jednego powodu, ojciec gdy cię ujrzał odnalazł w sobie trochę serca. Złapał za kołek, jedyną broń, która jest w stanie nas pokonać i ją zabił.

- Rozumiem, że postąpił źle, bo ona była waszą księżniczką, ale dlaczego od razu nie poniósł konsekwencji?

- Oczywiście, że poniósł. Zabroniliśmy mu zakochać się w jakiejkolwiek innej kobiecie, oraz obiecaliśmy że kiedy dorośniesz jako córka Lisy, ty przejmiesz nasz tron. Ale złamał pierwszą część obietnicy, dlatego już go tu nie zobaczysz.

- Ale mogę objąć tron nie będąc jedną z was?

- I tu dalsza część, która raczej ci się nie spodoba.

Nic nie powiedział, nie zapytał, nie dokończył zdania. Po prostu przybliżył się do mnie, zaczął całować, rozebrał i zaczął przecinać moją skórę nożem, ciągle nie odrywając się od moich ust. Nagle poczułam strumienie krwi spływające po moim ciele, a zaraz potem przeszywający ból od środka, jakby mi pękło serce i została pustka zamiast uczuć. Wszyscy dookoła zaczęli wiwatować moje imię, a zaraz potem szef ciemiężycieli północy pogratulował mi, bo nie dość że przemiana się udała, to jeszcze zostałam jego żoną.

- CHWILA COO?!!! – Wrzasnęłam głośniej niż chciałam.

- Przeszkadza ci to, księżniczko?

Nie odpowiedziałam, bo wcale mi to nie przeszkadzało. Mój mąż był przystojny, władczy i świetnie całował, ale nie byłam pewna czy mogę wypowiedzieć to na głos, więc po prostu się uśmiechnęłam najsztuczniej jak potrafiłam.

******************************************************************************************************************

- Jestem Lena, nie wiem czy macie jakieś imiona, ale nie tytułuj mnie księżniczką, skoro jesteś moim mężem.

- Dobra, ja jestem Will.

- Nie pasuję tu.

- Nauczysz się, każdy czuje się pewniej jak pozna wszystkich ludzi i wszystkie zasady.

- Kocham cię – szepnęłam naprawdę szczerze do ucha chłopakowi, którego poznałam parę godzin temu i który prawdopodobnie zabił dziś mojego ojca. A potem położyłam się do łóżka. Nie mamy tak fajnie jak wampiry, jednak musimy spać.

Samobójstwo – Ćwiczenie pisania #3 ( Nie ma numeru 2)

Dzisiaj podzielę się z wami tekstem z ćwiczenia 3, ponieważ 2 wydawało mi się strasznie nudne i nie miałam na nie pomysłu.

http://spisekpisarzy.pl/2014/04/poradnik-pisania-cwiczenie-3.html

Andrzej podejmuje właśnie najważniejszą decyzję w swoim życiu. Stoi na dachu najwyższego bloku w całej okolicy. Przez wszystkich jest uważany za silnego faceta, ale w głębi serca jest cholernie wrażliwy. Teraz zastanawia się czy powinien skoczyć z dachu teraz. Wie że ten moment prędzej czy później musi nadejść, bo nie daje już sobie rady. Właśnie stoi na krawędzi i analizuje w swojej głowie jak będzie przebiegały dni po jego śmierci, jak zareagują jego przyjaciele, oraz kto przyjdzie na pogrzeb. Zdaje sobie sprawę ile osób zacznie się obwiniać o jego śmierć, ale napisał kilka listów do najważniejszych dla niego osób, w których wszystko wyjaśnia i prosi żeby żyli dalej. Mijają sekundy, które są dla niego jak godziny, zastanawia się czy jeśli się zabije to będzie tchórzem, ale rozumie że teraz jest zdecydowanie za późno, że nie da rady wygrzebać się z tego bagna. Zmówił „Ojcze Nasz” i wykrzyknął: „Żegnaj pojebany świecie, ludzie przestańcie udawać i być tacy głupi” i skoczył. Wydawało mu się, że leci jak ptak, ale bał się spotkania z chodnikiem. Nie dlatego że bał się śmierci, ale bał się że ktoś go uratuje i będzie musiał dalej żyć. Na szczęście nic takiego się nie stało. Uderzył w chodnik i nagle wszystko zniknęło.

III wojna światowa- krótkie opowiadanie w ramach ćwiczenia pisania.

Jak wam ostatnio pisałam odkryłam stronę ze świetnymi wskazówkami dotyczącymi pisania. Na tej stronie jest 13 ćwiczeń dotyczących pisania, mam zamiar pochwalić wam się jak na razie ćwiczeniem 1 : http://spisekpisarzy.pl/2013/12/kluczem-do-doskonalenia.html

 

Oto moje opowiadanie :

„Chudy” ma 14 lat, jest zwykłym chłopakiem, który nigdy nie chciał walczyć na wojnie. Jednak jego poglądy mocno się zmieniły w ciągu całej III wojny światowej. Bardzo się zmienił, odkąd zabili mu matkę. Nie był już tym samym łagodnym, miłym i dobrym chłopakiem, który chciał zmieniać świat jedynie miłością. Teraz stał tutaj, na tym samym polu Grunwaldu co jego dawni przodkowie, miał zaraz walczyć, tak jak oni w 1410 r. Nie potrafił znieść myśli, że zaraz będzie musiał zabijać, że za kilka minut będzie musiał użyć tego ciężkiego karabinu i odebrać komuś życie, ale także zdawał sobie sprawę, że musiał pomścić matkę. „ZA MAMĘ” – ta myśl nim kierowała odkąd tylko musiał ją pożegnać. Dzięki tej myśli przeszedł aż  500 kilometrów na własnych nogach i nie zginął. Wiedział że nie ma prawa poddać się w kluczowym momencie dla całej wojny. Zdawał sobie sprawę też z tego że nie przemówi nikomu do rozumu, bo już dawno było na to za późno. Zbyt wielu ludzi zginęło i zbyt dużo budynków zostało zburzonych. Wszyscy z którymi stał w szeregu, oraz wszyscy stojący po przeciwnej stronie nie byli już ludźmi, byli jedynie ludzio-podobnymi machinami do zabijania. Zapomnieli o wszystkich wartościach, które trzymały ich przy życiu, dla nich nie istniała już ani miłość, ani przyjaźń, ani rodzina. Nie potrafili odnaleźć w sobie żadnego uczucia, po za złością na swoich wrogów i chęcią zabijania. On zdał sobie sprawę, że też jest taką maszyną, więc jedynie pomodlił się do Boga, aby mu wybaczył. W tym czasie wybuchnęły 3 bomby, co oznaczało początek ostatecznej bitwy. Nasz „Chudy” był w ostatnim szeregu, a razem z nim stało tam mnóstwo młodych chłopców i dziewcząt, nie mieli więcej niż 16 lat, a jednak zdawali sobie sprawę, że muszą walczyć o ojczyznę i dla ojczyzny. Zanim wrogowie dostali się do ostatniego rzędu, to chłopak musiał patrzeć, z jaką łatwością nasi przeciwnicy zabijają naszych rodaków. Wszędzie unosił się zapach krwi, od którego sporo osób wymiotowało. Nie pachniało tam zbyt miło, ale ten zapach idealnie oddawał uczucia kryjące się w każdym z walczących. Każdy z nich czuł to samo, wszyscy mieli ochotę płakać, ale wiedzieli że  nie mogą okazać słabości, czuli odpowiedzialność, za całą przyszłość narodu, oraz chcieli zemścić się na wrogach. Gdy wrogowie dotarli do ostatniego rzędu Polska wydawała się być na przegranej pozycji, ale stało się coś niesamowitego. Okazało się, że jedynie młodzież jest tak zawzięta, żywiołowa oraz zorganizowana, że sama potrafi pokonać całą potęgę Niemiecką. W bitwie zginął tylko jeden młody chłopak, który sam pokonał 15 Niemców, ale został później okrążony i nie udało mu się wyjść z tego cało. Przynajmniej udało mu się pomścić matkę.

O chodzeniu na cmentarz

Nie wydaje wam się sztuczne to całe chodzenie co roku na groby, bo tak się przyjęło?

Jaki jest sens cmentarzy?
Dlaczego po śmierci mamy być wsadzeni w jakieś kamienne pudło, bez względu na to kim byliśmy i co osiągnęliśmy ?

Zostawiam was i namawiam do krótkiej refleksji.

Cierpienie istnieje wewnątrz nas.

Często na stronach takich jak tumblr jest poruszany temat, że jako ludzie przezwyczailiśmy się i nie dostrzegamy cudzego cierpienia. I nie chodzi wcale o biedę (często oszukaną) ani żaden rodzaj cierpienia, które widać na pierwszy rzut oka. Chodzi o cierpienie, które jest wewnątrz nas, które sprawia że wszystkie uczucia czujemy mocniej, że nie możemy przestać płakać, oraz uśmiechamy się sztucznie, bo nie chcemy tłumaczyć dlaczego jesteśmy smutni. Ten rodzaj cierpienia też często jest widoczny, ale zazwyczaj kryje się pod ubraniami i bransoletkami, bo oni wcale nie robią tego „na pokaz”, jeżeli naprawdę są zdolni przeciąć swoją skórę, to znaczny że potrafiłby się zabić, ale nie robią tego z jakiegoś tylko dla nich znanego powodu. Może liczą, że spotka ich wielka miłość, może nie chcą żeby ich rodzina potem cierpiała, może mają nadzieję na to że ktoś ich zrozumie, albo tylko z nimi porozmawia i wysłucha, a może mają jakąś misję, albo marzenie, które mimo że niewiele zmieni to chcieliby je spełnić. Wiecie co jest w tym wszystkim naprawdę słabe, że wcale nie jest trudno zauważyć że ktoś cierpi ( wystarczy przyjrzeć się ludziom) , ale ciężko jest rozmawiać. Bo co można powiedzieć komuś kto cierpi? Zwykłe ” będzie dobrze ” nie należy do najlepszych pomysłów, bo ciężko odebrać to jako pomoc, albo pocieszenie. Po za tym oni nie chcą pomocy, pocieszenia też nie, ale zwykła rozmowa jest jak najbardziej w porządku.

Hej! Wpis organizacyjny i wyzwanie.

No ok, to nie jest pierwszy wpis tutaj, ale lubię wprowadzać nowe pomysły, nawyki itd. I chcę zacząć pisać od nowa. Nie od zera, bo już trochę czasu potrafię układać literki w taki sposób, żeby powstały proste zdania. Nie chcę zaczynać nowego bloga, ani usuwać wszystkich postów, bo czuję że to trochę jak mój pamiętnik. A pamiętnik należy do jednej z niewielu rzeczy, których przenigdy nie wyrzucę. Ale z odświeżeniem mojego „warsztatu pisarskiego” chcę coś zrobić. Ostatnio odkryłam bardzo genialną stronę dla każdego kto chce chociaż trochę pisać (link może potem wkleje, bo brat ma mój komputer) i na tej genialnej stronce trafiłam na dosyć oczywistą, ale przekonującą informacje, że żeby pisać coraz lepiej należy codziennie pisać. Oczywiste, ale mój mózg lepiej przyjmuje informacje, które widzi czarno na białym i mają silne argumenty ZA. Co prawda na stronie bardziej chodzi o pisanie książek niż bloga ( zbieram pomysły, ale żeby usiąść do tego bardziej na poważnie muszę przemyśleć parę spraw) , jednak ja postanowiłam, że codziennie będę tu pisać różne rzeczy (po za sobotą, bo piszę bloga: szyciuchy.blog.pl i posty na niego zajmują mi sporo czasu). Nie określam sobie żadnej konkretnej tematyki, bo wiem że to mi jedynie przeszkodzi w codziennym pisaniu, ale pewnie będą się tu pojawiać recenzje filmów, książek, jakieś przemyslenia, może coś o rozwoju osobistym, albo luźne komentarze do wydarzeń z ostatnich dni ( czytaj: wszystkich burzy w  internecie ) .

To codzienne pisanie to takie moje wyzwanie i jak narazie ma ono trwać 30 dni, bo uważam to za w miarę optymalny czas.

Zaczynam dzisiaj !

Obserwujemy ludzi…

Ech, wiecie co ? Nie przepraszam, że długo nie pisałam, bo za każdym razem jak próbowałam posty lądowały w wirtualnym śmietniku. Po prostu nie mogłam ułożyć żadnego sensownego zdania. Może to przez tą jesienną pogodę, przy której zdecydowanie lepiej zniknąć na parę godzin przy dobrej książce i nie musieć udawać, że się żyje. Wystarczy jedynie istnieć. Tak naprawdę po tym moim krótkim wstępie powinnam napisać jakąś wartościową treść miałam nawet jakieś ciekawe pomysły, ale już o nich zapomniałam. Może jednak nie były aż tak interesujące? Ale nie ważne, bo ostatnio mam sporo przemyśleń. Zaczęłam bardziej się zastanawiać (  tak, wiem że to jest napisane tak bardzo po polsku… ), ale chodzi mi o to, że zaczęłam więcej myśleć o rzeczach, które tak właściwie nie mają żadnego znaczenia. Dzięki takim refleksjom nawet zwykła, w moim przypadku bardzo krótka droga do szkoły może być wielką podróżą. Zauważyłam na przykład, że ludzie którzy wstają rano muszą się spieszyć, nie ma znaczenia dokąd idą. Rano nawet zwykły spacer z psem musi być pół maratonem. Zwróciłam też uwagę na to, że wczesnym rankiem i bardzo późnym wieczorem ludzie wydają się jacyś prawdziwsi, jakby nie mieli siły zakładać tych swoich codziennych masek. Są jakby bardziej sobą. Mówią rzeczy, których normalnie by nie powiedzieli, albo robią coś czego nigdy by nie zrobili. O tych dwóch porach ludzie są bardziej skłonni do zwierzeń, albo wyznawania uczuć. W dodatku rozmawiając z kimś ma się wrażenie, że cały świat dookoła nie istnieje, że jest tylko tu i teraz. Nie sądzicie, że to jest naprawdę niesamowite?

A ja i tak nie lubię jesieni, w większości z tych samych powodów, za które ją tak kochacie.

Ostatnio cała blogostrefa huczy, bo mamy jesień. Huczy, ponieważ jesienią bywa wietrznie. Co chwilę widzę wpisy typu jesienne inspiracje, za co kocham jesień, co robić, żeby lepiej się czuć jesienią, a nawet jak polubić jesień.

Ciekawe tylko jak te kilka artykułów może coś zmienić?
Bo jeżeli obiecaliby mi, że jak przeczytam te ich wypociny (przepraszam, pisanie to sztuka i ciężka praca ;p ) to zrobi się 30 stopni i będzie słonecznie to wtedy będzie to dla mnie warte zachodu.

Jestem z natury „ludziem”, który powinien mieszkać w ciepłych krajach. I chociaż nie wyobrażam sobie świąt bez śniegu i bałwana to jesieni szczerze, z całego serca nienawidzę.

Dlaczego?
Właśnie z tych samych powodów, dla których wszyscy ją tak kochają.

Nie lubię deszczu. I choć marzy mi się pocałunek jak na amerykańskich komediach romantycznych ( najpierw  przydałoby się mieć chłopaka :D ) to idąc do szkoły, czy wracając wolałabym mieć pewność, że 5-cio minutowy spacer nie skończy się grypą, czy zapaleniem płuc. Po za tym dudnienie kropel wody o szybę mnie denerwuje, a spływające po oknie krople deszczu sprawiają, że mam ochotę płakać.

Kolejnym powodem są nieustanne choroby. Jesienią robi się zimniej, odporność jest obniżona, więc o chorobę nie trudno. Nie mówię, że nie odpowiada mi kilka dni wolnego od szkoły, ale przez zwykły katar w domu nie zostanę, a życie będzie mi utrudniał.

Dalej mogę wymienić Wielkie Lenistwo, które zawsze towarzyszy tej ” niesamowitej” porze roku. Lubię się położyć z książką i herbatą. Kocham czytać i kocham herbatę, ale tylko jeżeli jest to odpoczynek po zrobieniu czegoś większego i bardziej męczącego, bo jak by nazwali to specjaliści – czytanie powinno być przyjemnością, albo nauką czegoś w wolnej chwili, a nie długoterminowym projektem. Dlatego nie lubię lenić się jeszcze bardziej niż zwykle. Bo jak już pisałam jestem leniwa, ale jak się za coś wezmę to raczej się za to biorę i po prostu działam.

Pewnie jest jeszcze wiele bardziej lub mniej konkretnych powodów, przez które jesień nie jest i nigdy nie będzie moją ulubioną porą roku i na myśl o jesieni zawsze będę pragnęła, żeby zapaść w hibernacje i wzbudzić się dopiero na wakacje.

Priorytety. Czym tak naprawdę są ?

nablogaPierwsze co przychodzi mi na myśl słysząc „priorytety” to piosenka Paktofoniki  ( https://www.youtube.com/watch?v=tLKhK6SwCbk) :)

Ale przecież priorytety oznaczają też wszystkie te decyzje i myśli, które podejmujemy wiedząc, że nas do czegoś doprowadzą.  eeee dobra namieszałam trochę, więc żeby trochę rozjaśnić to wrzucam wytłumaczenie słowa z Wikitionary :

znaczenia:

rzeczownik, rodzaj męski
(1.1) pierwszeństwo przysługujące czemuś
(1.2) coś, co ma pierwszeństwo przed czymś innym; sprawa/kwestia bardzo ważna

Czyli chodzi o to, że coś zawsze będzie dla nas ważniejsze. Np. czasem nie zjadamy śniadania, żeby się gdzieś nie spóźnić, a czasem wracamy się do domu, żeby sprawdzić, czy wyłączyliśmy żelazko. Ale ciągle podejmujemy decyzje. Coś kosztem czegoś. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie podejmujemy jakieś decyzje, które mogą wiele zmienić. Jak z tym żelazkiem, nikt nie stoi przed domem i nie zastanawia się czy iść je wyłączyć, czy nie. Od razu automatycznie pędzimy do domu i 10 razy upewniamy się, że żelazko zostało odłączone, nieważne że się spóźnimy.

A wiecie co jest jeszcze bardziej zabawne?

Że różnych decyzji, które mogą mieć wpływ na przyszłość podejmujemy tysiące i zazwyczaj kierujemy się przy tym priorytetami i wewnętrznym „automatem”.

Niby zwykłe śniadanie, takie jak codziennie, a jednak ono może mieć ogromny pozytywny lub negatywny skutek na cały dzień.

Niby kawa, o tej samej porze co zawsze, ale smakuje jakoś lepiej. ( Przecież wieczorem wymieniłeś/aś ziarna:)) I wtedy już wiesz, że będzie świetny dzień.

Niby ten sam serial w telewizji. Oglądasz go codziennie jak wstajesz, o tej samej godzinie, znasz wszystkie odcinki na pamięć, ale za każdym razem śmiejesz się w tych samych momentach i dlatego go oglądasz.

Nie wiem tak naprawdę czemu miał służyć ten post, ale mam chwilowy przypływ weny twórczej i słowa same klepią mi się w klawiaturę. Uwielbiam tę zagadkę własnych priorytetów, lubię czasem zastanowić się głębiej nad tak zwykłymi rzeczami, lubię rozmyślać jaki wpływ będzie miał na mnie np. wybór muzyki, której teraz słucham, albo filmów, które obejrzę. A wy lubicie myśleć głębiej o tak codziennych i prostych rzeczach? Uważacie, że zawsze ( nawet nieświadomie kierujemy się swoimi priorytetami ?

Jesień i ta fala motywująco-inspirujących postów ;P

Nie wiem, czy tak jak  ja macie parę blogów na które zaglądacie co kilka dni i szukacie ciekawych pomysłów i inspiracji, ale nie lubię tego, że blogi działają na podobnej zasadzie co seriale. Zauważyliście, że w większości seriali jest jeden ten sam wątek. Jedni coś wymyślają i wszyscy kopiują. Z blogami jest podobnie, co miesiąc podsumowania, co każdą porę roku jakieś pomysły co robić, albo plany na daną porę roku. Uwielbiam czytać wszystkie blogi, które czytam, ale nie lubię tego, że wszystkie w pewnych okresach czasu wyglądają podobnie.

No fajnie wyżaliłam się, ale napiszę wam o paru jesiennych planach i pomysłach. W końcu przed zimą trzeba zrobić porządki, pobawić się w DIY, dopóki wszystko co musi, będzie mogło wyschnąć na zewnątrz.

Ja jesieni nie lubię, ale wiem że mogę ją wykorzystać np. do wypicia hektolitrów herbaty, z książką( zostało mi 9 do skończenia wyzwania książkowego)  w ręku, albo do spacerów. Mimo, że nie lubię zimy, ani jesieni to uwielbiam chodzić w kurtkach i kozakach. ;) Jesienna pogoda będzie też świetna do robienia zdjęć.

Po za tym na blogach, na które sobie trochę ponarzekałam znalazłam parę świetnych inspiracji :

http://niebalaganka.pl/diy-kalendarz-do-druku-kalendarz-zorganizowanej-kobiety/     Z takim kalendarzem to może uda mi się spełnić moje postanowienia.

http://www.martapisze.pl/2014/09/16-rzeczy-ktore-musisz-zrobic-jesienia.html          Na pewno zrealizuję wszystkie punkty z tej lisy.

http://www.mypinkplum.pl/2015/09/proste-jesienne-ciasto-ze-sliwkami-i.html            Świetne ciasto! Osłodzi trochę tą jesień.

Motywacja motywacją, ale wykorzystywanie max czasu nie jest dla mnie.

Minął 3 tydzień od rozpoczęcia roku szkolnego.

I jak ktoś kto nie chce marnować czasu pozapisywałam się na różne zajęcia. 2 razy w tygodniu hip-hop i 2 razy w tygodniu piłka, po za tym jeszcze angielski. Więc  codziennie gdzieś jestem, bo przecież aktywni ludzie nie pozwalają, żeby czas przeciekał im przez palce.  Tylko, że po tygodniu takich zmagań z zajęciami i szkołą jestem tak zmęczona. I nawet nie chodzi tu o zmęczenie fizyczne, a psychiczne. A jeszcze jak w sobotę coś będę robić po za odpoczywaniem to już w niedzielę nie będę mogła w ogóle funkcjonować. Nie wiem co mi jest, ale mam wrażenie, że bycie tak jak wszyscy nie jest dla mnie. Nie lubię przebywać z ludźmi. Wolę usiąść na parapecie i popatrzeć w niebo, albo pooglądać filmy w samotności. Nie lubię udawać kogoś kim wcale nie jestem. Nie potrafię żyć tak do końca normalnie. Chciałam od nowego roku jakiejś wielkiej zmiany, ale chyba wystarczyłoby ściąć włosy. Zmieniłam to co robiłam, ale zapomniałam o tym, żeby zmienić siebie.  Zapomniałam o tym, że nie jestem typem rozrywkowego ekstrawertyka, że wolę samotność i nie odnajduję się w towarzystwie. Mam wrażenie, że zapominam jak być sobą.

Tak właściwie to nawet nie wiem już, kim jestem.

Jakim cudem już koniec?

Wakacji oczywiście. Człowiek cały rok czeka, a potem te 2 miesiące mijają tak szybko…

Powinnam zrobić jakieś podsumowanie, czy coś w tym stylu, ale nic nie zrobiłam w te wakacje czym można by się pochwalić.

Nie chcę też opisywać moich planów na rok szkolny, ani dotyczących mnie, ani dotyczących bloga, bo ciężko mi się z nich potem wywiązać.

Ale mogę zdradzić, że niedługo muszą pojawić się wpisy DIY, których bardzo dawno nie było.

Mam też pomysły na opowiadania, ale nie wiem, czy kiedyś usiądę, by je napisać.

Czas jak na złość ciągle mija…

Wakacje, które były takie wspaniałe zaraz się kończą.

Byłam na obozie i poznałam tylu wspaniałych ludzi. Chciałabym tam zostać…

Ale obóz minął, każdy pojechał do swojego domu i zostają tylko wspomnienia.

Może za bardzo przywiązuję się do ludzi, ale kiedy pomyślę jak było fajnie to łzy spływają mi po twarzy.

A już niedługo wszystko wróci do normalności.

Będzie trzeba zerwać się rano z łóżka i siedzieć 8 godzin w ławce.

Na początku wakacji czas płynął mi tak wolno, że nie chciało mi się nic robić, bo przecież jeszcze tyle czasu…

A teraz chciałabym jeszcze tyle zrobić…

Też ubolewacie nad tym, że wakacje się kończą?

Bądź sobą, nawet jeśli jesteś naprawdę leniwy.

Czasem przychodzi taki czas, że chcielibyśmy być kimś zupełnie innym. Nie kim konkretnym. Nie kimś wyjątkowym. Nie kimś wielkim. Wystarczyłoby po prostu nie być sobą.

Wszystko zmienić, ale bez żadnych konsekwencji. Zmienić miejsce, przyjaciół, myśli. Niby możesz być kim tylko chcesz, ale jedynie pod warunkiem, że nie jesteś leniwy, nie produktywny i nie możesz być typem samotnika.

Nie denerwuje to was?

Wszyscy muszą codziennie ćwiczyć z włączonym Endomodo, wrzucać zdjęcia warzywek, które jedzą na śniadanie, ciągle coś robić, ciągle być w pośpiechu, ciągle próbują żyć chwilą i biec donikąd.

Bo przecież nie możesz przeleżeć całego dnia w łóżku naprzemiennie oglądając serial lub czytając książkę.

Bo nie możesz zjeść paczki chipsów na śniadanie i pudełka lodów na kolacje. Będziesz gruba. (czyt.brzydka)

Bo nie możesz nic nie robić. Przecież takie odpoczywanie jest niezdrowe.

Bo jest ciepło, więc trzeba wyjść na dwór.

Bo nie da się tak odpocząć.

Bo bezcelowe przeglądanie Facebooka nic ci nie da.

Ale wiecie co ?

Mam to wszystko gdzieś.

Skoro muszę być sobą to będę odpoczywać tak jak mi się podoba.

I nie obchodzi mnie, że według niektórych zmarnuję sobie dzień.

Przecież tylu znanych ludzi doszło do tego, że dziś są znani dzięki słodkiemu lenistwu.

Moje życie – moje zasady.

Opublikowałam już 100 wpisów!!!

Za każdym razem, kiedy publikuję wpis czuję, że to moje małe święto, a 100 wpis to już rocznica.

Może powinnam zrobić jakieś podsumowanie?

Tylko, że mój blog nie nadaje się do żadnego podsumowania.

Ale łapcie parę moich perełek, czyli najlepszych wpisów :

 

http://mojeniepoukladanemysli.blog.pl/2015/03/09/potrzebuje/

http://mojeniepoukladanemysli.blog.pl/2015/04/25/totalne-szalenstwo-na-temat-bajek-nadinterpretacja-albo-ukryte-drugie-dno-jak-kto-woli/

http://mojeniepoukladanemysli.blog.pl/2014/12/13/a-gdybym-odeszla-kto-by-za-mna-plakal/

http://mojeniepoukladanemysli.blog.pl/2014/10/10/czym-jest-depresja/

Nie będę się przechwalać, ale jestem dumna z mojego bloga i z tych 100 wpisów, ponieważ ostatnio nie mam pomysłów i rzadko piszę to być może przestanę, ale dopiero po następnej 100! Zobaczymy, czy pisanie to moja bajka. To czekajcie na następne 100 wpisów, mam nadzieję, że będą jeszcze lepsze. :D

Ludzie są tak różni, a tak podobni… Dlaczego tak zachwycamy się technologią?

1bPrawdopodobnie ten temat poruszyło już miliony osób, nie tylko blogerów. Ale czy zastanawialiście się kiedyś ilu jest ludzi, którzy zachowują się tak jak ty? Ile osób popełnia te same błędy?

Pewnie, że każdy popełnia błędy, ale dlaczego tak wiele osób je powiela ?

A teraz czas na wyznania :

Ilu z was napisało jakiś plan, którego nie zrealizowało, a może nawet nie zamierzało zrealizować ?

Ilu z was ma problemy z utrzymaniem porządku?

Ilu z was ciągle mówi, lub myśli, że nie ma czasu?

Ilu z was jest online zawsze, kiedy ktoś czegoś potrzebuje?

Oczywiście to tylko pytania retoryczne, ale jeżeli chcecie możecie odpowiedzieć na nie w komentarzach.

A jeżeli chodzi o bycie online, to nie uważacie, że cała ta elektronika psuje nas od środka, trochę jak robak w jabłku ?

Sztuczne głosy, wymyślone rozmowy, fałszywe uczucia, poprawiane zdjęcia.

Nie uważacie, że niektóre z tych rzeczy warto byłoby czymś zastąpić? Zdjęcia pięknych miejsc jakąś podróżą , a fałszywe uczucia prawdziwymi? Nie lepiej by było, gdyby życie nie kończyło się po odcięciu od prądu? Czy nie byłoby ciekawiej popracować nad swoim własnym życiowym filmem, zamiast oglądać Holywoodzkie produkcje ?

Hm… nie wiem, czy to przez wakacyjną nudę, czy przez wyjazdy znajomych, ale jakoś czuję, że marnuję wakacje na internecie i serialu… ;C

Może macie jakieś ciekawe pomysły, co bym mogła sama robić?

 

Świeże … wpisy ?!

latoMam przygotowane całe mnóstwo chwilowych wpisów. Wystarczy poprawić gramatykę i dodać tagi. Ale nie chcę ich użyć, ponieważ jest lato. Mimo nie najlepszej pogody jeszcze nie zapomniałam, że są wakacje ! Mam nadzieję, że u was nie leje i jest cieplej…

Ale cóż wakacje to wakacje… Truskawki i maliny z krzaków, wiśnie z drzewa, mięta z ogródka itd.

Wszystko jest takie świeże, nowe, że aż głupio mi nie napisać czegoś zupełnie nowego, bez trzymania się planów i bez głębszej analizy swoich myśli. To ma być luźny wpis, na luźne letnie popołudnie. Żeby móc coś bezmyślnie poczytać podczas grzania się na słońcu z lemoniadą. A jak będziecie mieli tak wspaniałą pogodę to polecam się wybrać do kina. Mają teraz ciekawe seanse, ale osobiście mogę polecić nowego Terminatora.

blogterTerminator : Genisys

Super ogląda się wszystko w 3D. Podczas filmu można trochę pogubić się w czasie :D i może zabraknąć kilku tekstów, ale film jest naprawdę świetny i godny polecenia.

Po za tym jak napisałam w poprzednim wpisie w letnich planach mam obejrzeć :

slodkieklamstewkaSłodkie Kłamstewka

Jestem dopiero na drugim sezonie, ale już się wkręciłam i naprawdę mi się podoba. Wszystko jest owiane taką aurą tajemniczości i nic nie jest takie jakim się może wydawać. Nie wiadomo kto jest dobry, a kto zły. Jeżeli ktoś jeszcze nie oglądał to polecam.

A wam po za oglądaniem filmów i seriali, oraz jedzeniem lodów jak mijają wakacje? Jak pogoda?

Lato … Mamy wakacje.

Lato jest wspaniałą okazją na odpoczynek. Jest ciepło (zazwyczaj), więc można cały dzień leniwie opalać się na plaży, bez wyrzutów sumienia, że jesteśmy leniwi, bo nic nie zrobiliśmy. Ale lato to wspaniała okazja do przywrócenia radości z życia, jedzenia lodów – kończymy z dietami latem!, pływania w morzu, jeziorze itd. , wszystko latem wydaje się weselsze, a ludzie bardziej uśmiechnięci.

A jednak mimo słodkiego lenistwa postanowiłam, że muszę w te wakacje zrobić coś więcej niż nic.

Wakacyjna lista :

Nauczyć się 200 słówek po Francusku

Nauczyć się obsługiwać maszynę do szycia

Nauczyć się zagrać 1 piosenkę na gitarze

Napisać chociaż trochę książki

Nauczyć się żonglerek nogą

Obejrzeć Anime

Obejrzeć Słodkie Kłamstewka

Obejrzeć mnóstwo filmów

Przeczytać mnóstwo książek

Nie jeść chipsów i fast-foodów przez miesiąc

Pisać na blogu jak najczęściej

Biegać 3 razy w tygodniu

Jak na razie to tyle, ale może będzie coś jeszcze. Chciałabym w wakacje zrobić coś więcej niż opalić się na brązowo, więc życzcie mi powodzenia. Mam nadzieję, że też macie jakieś plany na wakacje.

Jestem leniwa!!! – co za okropna choroba…

pobraneWybaczcie dłuższą nie0becność. Nie robię sobie wakacji od bloga, ponieważ kocham pisać i prawdopodobnie będzie to najproduktywniejsza rzecz jaką zrobię podczas całych wakacji.

Nie było mnie tu, bo dopadła mnie okropna choroba naszych czasów.

Nie pozwala wstać z łóżka i ruszyć się w kierunku swoich marzeń ;

LENISTWO.

Nikomu jej nie życzę. Lekarstwami na tą chorobę są blogi rozwojowe :  http://www.martapisze.pl/ http://www.zyciejestpiekne.eu/ http://motywacja-blog.pl/, motywujące cytaty, obrazki, biografię wielkich ludzi, filmy.

Jest masa lekarstw na tę dziwaczną chorobę, która była niemożliwa w czasach polowania na mamuty. Wtedy nie było wyjścia, trzeba było iść polować ryzykując życie, nie było tego słynnego braku motywacji. Albo zabijesz coś i zjesz, albo umrzesz z głodu.

Ale w naszych czasach nawet czasem lekarstwa nawet w największych dawkach niewiele dają, czasem bywa tak, że im więcej słyszymy o sukcesach innych, tym bardziej nie mamy chęci nic robić,  bo pierwiastki – odkryte, samoloty – odkryte, miejsce z dostępem do wszystkich informacji na świecie ( czytaj: internet) – odkryte.

A latające samochody? Portal do przenoszenia się w czasie? – nie, ale dlaczego ?

To oczywiście ma być przenośnia, ale chodzi mi o to, że jeśli myślimy, że żyjemy w świecie, w którym wszystko już zostało zrobione to znajdźmy jedną, małą rzecz, która jeszcze nie została opracowana. Tak samo jeśli uważamy, że nic nie umiemy to na przekór sobie zróbmy to czego nie umiemy i dowiedzmy się jak poprawić tę umiejętność.

Wiem, że łatwo się to pisze, ale samo wyobrażenie, że zrobiliśmy coś co jest po za naszymi zdolnościami już znacznie poprawia humor.

A jeśli lepiej zostać w łóżku?

Jeśli nie mamy ochoty robić zupełnie nic, odpocząć to odpoczywajmy. Usprawiedliwiajmy się tym, że przecież każdy potrzebuje odpoczynku, żeby naładować akumulatory, ale pamiętaj : Każdy dzień, który nie przybliża cię do twoich marzeń, oddala cię od nich. Nie tłumaczmy lenistwa, pełnych akumulatorów nie trzeba ładować. Ciężko być produktywnym w dzisiejszym świecie, bo wszystko czego potrzebujemy do plotkowania o znajomych, kontaktów z bliskimi, składaniu życzeń na urodziny, graniu muzyki, wiedzy o najnowszych wypadkach itd. mieści się czasem w zwyczajnym telefonie. Trudno się przy czymś takim nie rozleniwić, zakupy dowiozą do domu, XXX się nie obrazi jak złożę jej życzenia na Fb, o filmik z kotem, ale ona ma super wakacje i tak w nieskończoność. To jest jedna z największych wad naszej cywilizacji, im większy postęp tym bardziej nic się nie chce.

Ale wiesz co ?

Jeżeli serio chcesz coś osiągnąć, to zdradzę Ci złotą zasadę na zero lenistwa :

RUSZ DUPĘ !

Mój ulubiony kolor

Wyzwanie-blogowe_baner_300pobrane (1) pobrane (2) pobrane (3) pobrane

 

Hm…….. Co to za kolor?

Niebieski, to jest najwspanialszy kolor świata. Gdyby kiedyś cały świat musiał mieć tylko jeden kolor, to z całą pewnością modliłbym się, żeby wszystko było niebieskie.

Błękit nieba, albo granatowe morze.

Mam wrażenie, że niebieski jest też kolorem marzeń, a wy jak uważacie?

The dreams in which I’m dying Are the best I’ve ever had. – Sny w których umieram są najlepsze jakie kiedykolwiek miałam

Macie czasem tak, że czujecie się zupełnie, kompletnie beznadziejnie i nic wam się nie chce?

Może to przez te szare chmury…

Po raz kolejny zadaje sobie bardzo głupie pytania , które w mojej głowie mają jakiś sens.

Po raz kolejny kładę się na łóżku i zalewam łzami bo nie wytrzymuję .

Po raz kolejny nie wiem kim jestem…

Gubię się we własnych myślach.

I  nie ma ani jednej osoby, która powiedziałaby to głupie: „Będzie dobrze”.

Teraz siedzę i próbuję zebrać myśli w jakąkolwiek całość…

Próbuję uśmiechnąć się do siebie …

Staram się zająć czymś myśli, ale nie wiele to daje.

Staram się wygonić złe myśli tymi pozytywnymi, ale też nie potrafię, nie pociesza mnie nawet myśl, że niedługo nadejdą wakacje i będę miała czas na poukładanie swoich myśli , na odpoczynek , robienie wszystkiego co sobie wymyślę i spanie do 13.

Jak można tak bardzo gubić się w sobie, w swoich myślach, w swoich uczuciach?!

niskie2

Pełno cytatów, milion listów, rzeka łez i wspomnienia .

listMój drogi, kochany , miły , najwspanialszy.

Nie znam żadnego zwrotu grzecznościowego, który określiłby jak jesteś dla mnie ważny. Jesteś jedyną osobą na której mi aż tak zależy, na której zależy mi w ten sposób.

Próbuję , przysięgam Ci , że naprawdę próbuję nie użalać się nad sobą. Że chcę przestać myśleć o Tobie z każdym oddechem, że staram się jakoś wszystko poskładać w całość. Staram się poukładać swoje plany . Plany, w których nie powinno być Ciebie. Ale jak ? Jak gdy ty byłeś dla mnie wszystkim ?

You were my dream,my world
- Ty byłeś moim snem, mym światem

A teraz ?

Jakim teraz, przecież teraz wszystko się zupełnie zmieniło … Przecież teraz, w którym już Cię nie widuje było dawno. Mijał czas, minęły łzy, ale nie minęły wspomnienia i…. yyy…. nie minęła miłość…. KURDEEEEEEEEEEEEEE obiecywałam sobie przecież , że nie będę Cię już  kochać! Że nie będę myśleć o Tobie każdego dnia, że nie będę wspominać, płakać , a już na pewno nie miałam zamiaru pisać „niby listów” i wyżalać się na blogu, chociaż takie listy pojawiły się 5 razy. Ale tak naprawdę nie daje rady.

drink, fuck, talk, cry.

-pić, pieprzyć, rozmawiać, płakać.

Na nic więcej nie mam ochoty. Jestem w kompletnej rozsypce. Potłukłam się na milion kawałków i nie umiem się skleić .

You left me drown in in the tears of memory
- Opuściłeś mnie tonącą we łzach wspomnień

Jestem chora na wspomnienia i brak sensu .

Totalne szaleństwo na temat bajek . Nadinterpretacja, albo ukryte drugie dno. Jak kto woli.

Znalazłam na moim ulubionym blogu to : http://www.martapisze.pl/2014/12/5-dziwnych-teorii-o-bajkach-z.html .  Zaciekawiło mnie to tak bardzo, że grzebie po necie i szukam teorii o przeróżnych bajkach. Może są to zwyczajne bujdy, ale w niektórych teoriach może być ziarno prawdy, a nawet więcej.

O jakich bajkach mamy teorię „spiskowe” ?

- Ed Edd & Eddy

- Adventure Time / Pora na przygodę

- Scooby Doo

- Dexter

- Kubuś Puchatek

- Chojrak tchórzliwy pies

- Atomówki

Oraz ciekawe połączenie wszystkich bajek Pixara od Dawno temu w trawie do Meridy Walecznej.

1. Edki i … czyściec? Dziwaczne, ale do mnie ta teoria jakoś najbardziej trafia. Łatwiej wyjaśnić np. dlaczego jeden z bohaterów słucha muzyki z winyli, albo dlaczego w bajce nie ma dorosłych, chociaż często jest o nich mowa, lub dlaczego jest dość widoczna przepaść czasowa między bohaterami. Ale, żeby bezsensownie nie przepisywać macie filmik : http://pojebol.pl/img/1040/przerazajaca-teoria-spiskowa-na-temat-bajki-quotededd-i-eddyquot/

edki

 

2. Pora na przygodę

Ostatnio dosyć popularna bajka, więc nie mogło się obyć bez różnych wyjaśnień o co chodzi . Według już podobno potwierdzonych informacji akcja rozgrywa się po wojnie atomowej . Według nieoficjalnych informacji cały świat miałby być snem Finna , który jest w śpiączce.

images

3. Scooby Doo

Co ma wspólnego Scooby i reszta „wścibskich dzieciaków” z narkotykami?

Dooby Doo – podobno oznacza jakiś narkotyk, zachowanie brygady jest typowo hipiskie.

pobrane

4. Dexter

Jest teoria głosząca , że rodzina Dextera to kopie oryginalnej rodziny, która zginęła na skutek wypadku i Dexter sklonował ich tylko dał im mniejszy iloraz inteligencji tak, żeby nic nie mogło im się stać.

pobrane (1)

5. Kubuś Puchatek

Za to bohaterowie tej bajki cierpią na przeróżne zaburzenia psychiczne.

kubuspobrane (2)

 

5. Chojrak tchórzliwy pies

Teorię o Chojraku słyszę po raz enty i jest tak logiczna, że aż dziwne. Podobno Chojrak jest zwykłym psem, który widzi świat oczami psa, a „potwory” to ludzie, których pies nigdy wcześniej nie widział. Bohater bajki nie mieszka także na pustkowiu, jednakże nigdy nie widział innych domów, bo jego właściciele są zbyt starzy na chodzenie z nim na długie spacery. Logiczne ?

pobrane (3)

6. Atomówki

Za to ta teoria podoba mi się dużo mniej. I nie wydaję mi się zbyt logiczna.

Atomówki , a właściwie Atomówka, bo podobno jest to jedna dziewczynka z silnymi zaburzeniami osobowości, ale czym były by Atomówki bez największego wroga Mojo – Jojo . Kim jest ten czarny charakter? Starszym bratem dziewczynki, który się nad nią znęca.

pobrane (4)

Oprócz kilku teorii do tych bajek znalazłam całe powiązanie bajek Pixara. Np. Boo i  wizerunek Sully z Potwory i spółka jest w Meridzie Walecznej. http://kwejk.pl/obrazek/1940515/teoria-pixara.html

Dam wam tu parę przydatnych linków jakby ktoś miał niedobór wiedzy :

http://kwejk.pl/obrazek/1940515/teoria-pixara.html

http://pojebol.pl/img/1040/przerazajaca-teoria-spiskowa-na-temat-bajki-quotededd-i-eddyquot/

http://www.martapisze.pl/2014/12/5-dziwnych-teorii-o-bajkach-z.html

https://www.youtube.com/user/Fuzionek/videos

http://www.filmweb.pl/serial/Pora+na+przygod%C4%99%21-2010-565378/discussion/Drugie+dno+w+fabule+i+%C5%9Bwiecie,1856161

Mój plan na życie.

Często jest głośno o planach na życie.

Wszędzie : w telewizji, w internecie, w reklamach  i w czym tylko się da. I szczerze mówiąc temat wydaje mi się dosyć hmm… dziwny? -> (nie mogę znaleźć odpowiedniego przymiotnika: nie pasujący, nudny, nie normalny itp.)

Po prostu nie czuję tego i nie bardzo rozumiem z jakiego powodu wszyscy myślą o życiu i tworzą te wszystkie Bucket List . Nie potrafię wymyślić sobie zadania na najbliższy tydzień, a co dopiero na całe życie.

Gdybym miała tworzyć taką listę to było by tam tylko kilka punktów :

1. Chcę przeżyć życie. 

Tak, niby banał, ale wcale nie łatwo jest robić cokolwiek po swojemu podczas gdy wszyscy dążą do bycia takim samym jak wybrane autorytety. Ja wolałabym robić wszystko tak jak uważam. Tak jak mam ochotę. I chcę, żeby życie nie uciekało mi przez palce. Chcę robić mnóstwo rzeczy naraz i po kolei i bawić się, śmiać z byle czego i tańczyć do ulubionej piosenki na środku ulicy. Bo mogę. Chcę uśmiechać się każdego dnia, bo wstałam i wypić kubek pachnącej, gorącej kawy, bo lubię. Cieszyć się jak idiotka z małych rzeczy jak np. grosik znaleziony na ulicy. Kochać życie.

2. Zwiedzić Paryż  

Kolejne kiczowate i banalne marzenie, ale moje. I moim zdaniem Paryż jest najpiękniejszym miejscem na świecie. Zresztą nie tylko moim, w końcu nie bez powodu na ulicach tego właśnie miasta nakręcono najwięcej filmów.

Wymieńcie teraz 1 lub 2 filmy, których akcja dzieje się w Paryżu :

1. Zakochany Paryż

2. Smerfy 2 (film)

Na temat Paryża mogłabym się rozpisywać na milion stron, ale wątpię, żeby potrafiło to ukazać piękno miasta, dlatego wstawię zdjęcie, które wyraża więcej niż tysiąc słów, a przynajmniej ktoś kiedyś tak powiedział.

parys pris

 

3. Totalne szaleństwo 

Chciałabym kiedyś zrobić jedną, a może kilka naprawdę szalonych rzeczy. Skok na bungee, lot balonem, impreza wielka jak w projekt X , a może coś zupełnie innego. W każdym razie musi to być bardzo szalone.

4.  I Chcę nudnego życia. 

Dziwne do kwadratu, ale tak . Chcę popadać w rutynę. Robić codziennie to samo. Kąpać się o tej samej godzinie co zawsze. Wstawać o tej samej godzinie, a nawet jeść zawsze o tej samej godzinie. Chcę nudy.

Jak powinien wyglądać dobry blog?

Spędzam mnóstwo czasu na pisaniu, myśleniu i obrabianiu swoich wpisów, albo na uczeniu się, ale po za tym bardzo dużo czasu spędzam na czytaniu mnóstwa blogów. Jest dużo blogów, które niby mi się podobały, ale przeczytałam kilka wpisów, wróciłam raz, czy dwa, ale nie zostałam na stałe. Są też blogi, które znudziły mi się po czasie, albo zostały opuszczone. Ale mam też takie blogi, na które wchodzę z niecierpliwością czekając na następny wpis.

Jak przyciągnąć uwagę?

Oczywiście najlepiej byłoby dostać się na główną Onetu, ale nie jest to proste. Ale, żeby się rozreklamować są sposoby. Kiedy ktoś już wejdzie na tego naszego bloga trzeba zachęcić do czytania. <— Trochę śmiesznie to brzmi, bo po co ktoś wchodzi na blogi, skoro nie chce ich czytać? Ale ludzie tak mają, szczególnie gdy im się nudzi. Moim zdaniem najlepiej zatrzymać czytelników tym co widać na pierwszy rzut oka, czyli oczywiście wyglądem, kolorami i estetyką bloga. W drugiej kolejności należy zająć się  krótkim opisem bloga. Oczywiście wygląd niby nie ma znaczenia, ale… :D

A co z tekstami ?

Od początku, czyli od tytułu zależy, czy ktoś przeczyta tekst, czy ominie. Tytuł jest naprawdę ważny. Czasem nawet ważniejszy od tagów. Od tytułu zależy też kto to przeczyta np. Po moim tytule wnioskuję, że przeczytają to początkujący blogerzy, którzy nie do końca wiedzą jak pisać, na co zwracać uwagę przy pisaniu itd.

Ale po za tytułem tekst musi zawierać także treść.

Jaką treść? Wszystko zależy od tematyki bloga. Ale jeśli blog ma konkretną tematykę to lepiej się tego trzymać, bo dziwnie się czyta o pieczeniu ciast na blogu o modzie, albo o polityce na blogu na temat sportu. Tak naprawdę jedynie blogi Lifestylowe mogą być o wszystkim i o niczym ; o myślach, filmach, diy, modzie itd. ( Tak jak mój :) )

Po za tym treść powinna być napisana poprawną polszczyzną. Nie powinno być błędów ortograficznych, językowych i najlepiej przeczytać tekst parę razy przed upublicznieniem go, żeby dowiedzieć się czy to co zostało napisane ma sens i jest w miarę logiczne.

Notki wcale nie muszą być długie i zawierać miliona słów, ale bardzo ważne, żeby wiedzieć co chce się przekazać czytelnikom i umieć im to ładnie przekazać w formie pisemnej, bo jest dużo blogerów, którzy piszą, bo nagrywają filmiki itp. Jednak umiejąc się ładnie wypowiadać nie koniecznie potrafi się ładnie pisać. I vice versa.

A po za tekstem polecam umieścić zdjęcia, które mają coś wspólnego z tematem. Dobrym pomysłem jest też wklejenie linków do np. innych blogów, albo ogólnie jakiś dodatek do tekstu.

Tylko ważne, żeby wszystko było spójne. Miało jakiś sens. Bo jakbym nagle wstawiła tu zdjęcie np. takie:

eurowizja1

To prawdopodobnie zastanawiali byście się, o co chodzi i doszli byście do wniosku, że jestem niezrównoważona psychicznie.

A jakbym wstawiła listę moich ulubionych blogów. O taką:

  1.  http://bartekpopiel.pl/
  2. http://niebalaganka.pl/
  3. http://blackdresses.pl/
  4. http://www.martapisze.pl
  5.  http://violettapl.blogspot.com/

Wtedy zareagowalibyście zupełnie normalnie, ponieważ dotyczy to tego o czym piszę.

Co ile czasu pisać?

Piszcie tyle ile potrzebujecie pisać, ale udostępniajcie to co jakiś czas.Może to być co tydzień, co 2 dni, RAZ dziennie- nie więcej! Nie róbcie tak denerwującego błędu, że przez miesiąc nie dacie nic do czytania, a potem nagle 10 wpisów. I robienie zbyt długich przerw od pisanie jest ignorowaniem czytelników. Nie piszcie rzadziej niż 1 raz w tygodniu.

Mam nadzieję, że komuś pomogłam. :mrgreen:

Koncerty – magia istnieje pod nazwą muzyka.

29. 03 Byłam w Łodzi na koncercie Violetty o godz. 19. Było wspaniale. Wszyscy krzyczeli, piszczeli, śpiewali i płakali… Tak niesamowicie nie było jeszcze w żadnym miejscu, w którym byłam. To były najlepsze 2 godziny w moim ŻYCIU! Przez 2 godziny czułam się naprawdę szczęśliwa. Nareszcie czułam, że jestem we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Z właściwymi ludźmi, którzy kochają Tini, Jorge i wszystkich bohaterów najwspanialszego serialu na świecie. Na koncercie mówili po angielsku, ale kiedy Tini powiedziała do nas po polsku „Kocham Was”, wtedy się rozpłakałam i z tego co widziałam nie tylko ja ;) Flaga też myślę, że wyszła, bo dużo osób miało kartki. A po koncercie, który minął tak strasznie szybko trochę ludzi poszło pod hotel czekając na „gwiazdy”. W hotelu można było zrobić sobie zdjęcia i wziąć podpisy od Samuela, czyli serialowego Brodwaya! To był najlepszy dzień mojego życia, może po za jechaniem pociągiem 8 godzin w jedną stronę, ale naprawdę warto! Mam nadzieję, że uda się  jeszcze raz pojechać.

20150329_191635 20150329_191647

Tak ; Kocham muzykę. Tak ; żyję telenowelą dla ”dzieci” Tak ; Tini jest moją idolką. Ale jak zawsze jestem sobą i nie potrafię kłamać. Nie mogłam nie pochwalić się, że spełniam swoje marzenia i odkryłam moment szczęścia w swoim szarym i ponurym życiu.

Piękne są tylko chwile. – Niestety, te chwile są bardzo krótkie , ale na szczęście są.

Czym właściwie jest czas ?

czasCzas to przedziwne zjawisko ujawniające się np. jako potwór „nie mam na nic czasu”. A może czas to tylko złudzenie optyczne , które widać jako wskazówki na zegarze i liczby na kalendarzu ?

Zrobienie herbaty jako życiowe osiągnięcie.

herbataOstatnio na paru moich ulubionych blogach zobaczyłam porady np. na temat pewności siebie (http://bartekpopiel.pl/) i mimo że niektóre porady są dość oklepane ( nawet najlepszym się zdarza) to znalazłam parę ciekawych punktów. Mi najbardziej spodobała się rada o cieszeniu się z małych osiągnięć. Bo jak mówi znane przysłowie: „Nie od razu Rzym zbudowano”. A myślę, i pewnie nie tylko ja, że Rzymianie byli naprawdę nieźli w budowaniu. Ale wracając do wpisu Bartek wspominał, że powinniśmy się cieszyć nawet z tego, że potrafimy zrobić sobie herbatę i się nie oparzyć. Bo nawet takie malutkie rzeczy, które nam wychodzą mogą prowadzić do spełniania największych marzeń. Działanie tego jest oparte na zasadzie : Skoro umiem ….(mała rzecz)… to mogę zrobić …(średni cel)…, a skoro to wyszło to mogę…. (wielki cel)…

Bardzo podoba mi się taki sposób myślenia. Kochajmy małe rzeczy, wierzmy w swoje możliwości i spełniajmy marzenia. <— Brzmi trochę banalnie , a to jest wszystko co jest w poprzednim zdaniu…

 

Czymże jest szczęście?

:-D Z napisaniem na ten temat czekałam baaaaaaardzoo długo, bo jak napisać na temat szczęścia mając ochotę skulić się w kołdrę z herbatą w ręku i płakać, albo skoczyć z okna.  Ktoś kto nie potrafi zrozumieć szczęścia. Ktoś kto nie wie jak można cieszyć się z każdej sekundy, bo najchętniej by skrócił swoje życie o te sekundy…
A jednak mogę, potrafię, umiem przez chwilę być szczęśliwa!!!

Zrozumiałam sekret szczęścia. Tylko problem w tym, że jest to chwilowe i ulotne. Po za tym nie jest to żaden sekret i nie wiem jak długo działa i czy na innych działa.

Szczęście to …

bla, bla, bla.

Liczyliście na definicje szczęścia ?
A co jeśli szczęście nie ma ŻADNEJ PRAWIDŁOWEJ definicji?

Co jeżeli trzeba znaleźć WŁASNĄ definicje szczęścia?

Masz swoją definicje ?

Jeżeli nie to porządnie się zastanów! Zastanów się z jakiego powodu jeszcze żyjesz? Może to być najbardziej błaha, głupia rzecz.

UWAGA!!! : Definicja szczęścia należy tylko do ciebie, ale osoby nie są dobrym pomysłem. Nie ważne czy jest to najlepsza przyjaciółka od maluchów, czy ukochany chłopak. Osoby można bardzo łatwo stracić. Jedni umierają, inni po prostu zaczynają mieć cię głęboko gdzieś, a jeszcze inni się bardzo zmieniają i nie masz ochoty z nimi przebywać. A po utracie takiego szczęścia jest naprawdę ciężko i trzeba zapominać wszystko i zaczynać poszukiwania od samego początku.

Co dalej ?
Takie banalne coś, co znajdziesz u każdego coucha rozwoju osobistego.  U mnie znajdziecie to tu–>http://mojeniepoukladanemysli.blog.pl/2015/02/10/101-w-1001-czyli-szalenie-dziwne-pomysly-do-wykonania-do-1-10-2017/   jest trochę ubarwione,bo lubię robić wszystko po mojemu, ale także bardziej praktyczne, bo mam określony czas realizacji. Pewnie ciekawi już wiedzą, że chodzi o listę marzeń. Potrzebujesz czegoś co wypełni twój czas, da ci motywację do życia i będziesz mieć satysfakcję z wykonanych zadań. + GRATIS – Możesz pojechać/nauczyć się itd. czegoś czego zawsze chciałeś/chciałaś.

Co umieścić na liście celów ?
Wszystko! Wszystko o czym od zawsze marzyliście. Od ładnej, nowej bluzki po podróże w świat, czy spotkanie idola. Po co się ograniczać? Pisząc listę puść w wodzę fantazji. Czasem zdarza się tak że te najmniej możliwe marzenia się spełniają. A właściwie to jak mówi mój ulubiony cytat : „Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia!”

Lista już zrobiona ? Tak, to ruszaj tyłek i spełniaj marzenia. Wtedy szczęście samo się znajdzie. Będzie.

O KURDĘ ZAPOMNIAŁAM !!!

tort2.03 mieliśmy urodziny !
Nie ja, nie ty, ale my!
A konkretniej minął ROK odkąd tu jestem, tu na tym blogu i czuję, że to dopiero początek. Rok temu ten blog był na próbę, chciałam sprawdzić ile wytrzymam i wypisać swoje bardzo chaotyczne myśli.Naprawdę cieszę się, że wybrałam akurat to miejsce (Blog.pl) i nazwałam bloga tak jak nazwałam. Nie mam może miliona czytelników, bo nie o to mi chodziło, nie o to mi chodzi i nigdy mi o to nie będzie chodzić. Blog jest dla mnie jak pamiętnik i to głębszy , bo tu są moje wszystkie myśli. Kocham was i tego bloga , dlatego jestem tu rok i będę jeszcze bardzo długo. Najlepszego i rozwijajmy się , idźmy do przodu i szczęścia , bo to chyba jest najważniejsze .

Tydzień bez facebooka – wyzwanie ?

unlikeTak , wytrzymałam tydzień bez Facebooka, co początkowo wydawało mi się nie do pomyślenia, tym bardziej, że najpierw miałam nie wchodzić na Facebooka przez cały Wielki Post.

Czy uważam, że trudne było to „wyzwanie „?

Nie, było bardzo proste, aż za proste . Wystarczyło usunąć aplikację z telefonu, tableta i ulubionych w komputerze i nawet nie miałam ochoty tam wracać, tak naprawdę mogłabym teraz bez żadnego wyrzutu usunąć konto i nic by się nie stało.

Zatem dlaczego wróciłam, nie wytrzymałam do Wielkanocy ?

A to proste musiałam wziąć od kogoś lekcje, a telefonów nikt nie odbierał, bo po co ?! Więc trzeba było sobie je załatwić, a gdzie najłatwiej spotkać wszystkich znajomych ?

Czego mnie nauczyło to wyzwanie ?

Wyzwanie nauczyło mnie kilku rzeczy. Dowiedziałam się, że muszę zacząć coś robić ze swoim życiem, bo mam ogromną lukę w czasie i go bezsensu marnuję po kilka godzin dziennie na portalach społecznościowych. Drugą rzeczą jest to, że należy przyjaźnić się z ludźmi w rzeczywistości, bo wystarczy chwila bez internetu, żebyś została bez przyjaciół. I trzecia że FACEBOOK TO KOMPLETNE DNO, jest tyle przydatnych i ciekawych miejsc w internecie, a każdy woli czytać najnowsze ploty o gwiazdach, albo życzenia, ew. wyniki meczy itp. itd.

Pamiętam pewien cytat, który nareszcie udało mi się załapać :
” Pomyśl co stwierdziliby ludzie w średniowieczu gdybyś powiedział im, że mamy źródło do  nieograniczonej wiedzy świata, a wykorzystujemy je by oglądać filmy z kotami.”

Dlaczego Facebook jest tak popularny? Dlaczego tyle ludzi marnuje czas?

Potrzebuję ;

potrzebuje- czasu
- herbaty
- ciebie
- zakupów
- mojego bloga
- internetu
- jakiegoś wyjazdu
- przeprowadzki
- supermocy
- przyjaciół
- kakałka
- piłki do nogi
- FC Barcelony
- muzyki
- simsów
- mojego laptopa
- słodyczy
- filmów
- spokoju
- odpoczynku
- książek
- kartki
- długopisu

Dajcie mi to wszystko i wyjeżdżam na bezludną wyspę i nigdy mnie nie zobaczycie…
Ech.. chciałabym tak na trochę urwać się od życia. Popływać w ciepłym morzu , poczytać przy ciepłym słoneczku, leżeć i nic nie musieć, mieć wszystko komplemenie gdzieś …

Kim jestem , gdzie jestem i po co jestem?

Niby parę naprawdę banalnych pytań, a jednak wprawiają w smutek, zakłopotanie i płacz. Ale tak bywa. Nawet wiosną może być ponuro. Nawet w zwykły nudny dzień można się zastanawiać nad rzeczami, które zwyczajnie nikogo nie obchodzą.

Jak się czuję ?
Zupełnie nijak. Czuję się jak zimny potwór bez żadnych uczuć. Mam zupełną pustkę w środku. Żyję automatycznie, tylko szkoła- dom- lekcje- spać. Oczywiście tak w dużym skrócie, bo jeszcze jedzenie, mycie, sikanie itp. Ale jakie to ma większe znaczenie?

Kim jestem?

Wiem jak się nazywam, wiem kim są moi rodzice, ale nie do końca rozumiem  kim jestem. Nie wiem, jak widzą mnie ludzie, jak widzą mnie czytelnicy tego bloga, ani jak ja sama widzę siebie.

Gdzie jestem?

W domu? Taka banalna odpowiedź , ale jednak nie o to chodzi . Bardziej chodzi, czy jestem na dobrej drodze, czy nie pomyliłam zakrętów i czy dążę do tego co chcę osiągnąć…

Po co jestem ?

Dla Niej: ??? Przecież jest fałszywa, nie chciała być ze mną w szkole. I rzadko się widzimy, bo ma swoją bardzo dużą grupę nowych przyjaciół…

Chcę dziękować Bogu za jedną osobę. Za moją NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĘ. Za to, że jest przy mnie. Za to, że razem nawet fajnie się z nią nudzi. Za wszystkie nocki, te śmieszne i te głupie. Za wszystkie obejrzane filmy. Za każdą minutę śmiechu i płaczu. Za Ciebie. Dziękuje, że jesteś i mam nadzieję, że zawsze będziesz.

 

Trochę mi ciężko, gdy każdy dzień spędzam w otoczeniu ludzi, a jednak samotnie. Gdy nikt nie pyta co robię, albo jak się czuję, gdy nie widzę nic co miałoby jakieś znaczenie i kiedy żyję jedynie wspomnieniami i niespełnionymi marzeniami.

Weekend z marzeń wyglądał inaczej, ale już mi nie szkoda

weeekendKiedyś myślałam, że piątek wieczorem będę spędzać na mieście z przyjaciółmi, albo chłopakiem, którego nie mam. Szczerze to nie przeszkadzał by mi taki scenariusz, ale życie koryguje nawet najlepsze plany. Teraz siedzę sama , słucham muzy, jem chipsy i pije Cole i nie robię nic co miało by jaki kolwiek sens, poza odpoczynkiem. Ale już się nie martwię, nie boję się co będzie, nie płacze wspominając chwile, które przeminęły i ludzi , którzy odeszli. W dwóch słowach ; Mam wyjebane. A czemu by nie?!

Zapewne będzie to notka bez ładu i składu, ale za to kocham tego bloga…

muzykaByłam dziś na spacerze , słuchałam mojej playlisty w telefonie, na której mam stare piosenki, których nie potrafię usunąć. Ciekawe czemu? Dlaczego można się przywiązywać do tylu rzeczy i ludzi? Przecież to głupie! Jak można myśleć , że bez czegoś nie można normalnie żyć, że daje szczęście? Uważam to za głupie , a jednak śpię z misiem, którego dostałam jak miałam roczek i ciężko mi się bez niego śpi. Zresztą większą głupotą niż przywiązanie do rzeczy jest przywiązanie do ludzi.. Rzecz przynajmniej odejdzie kiedy sami będziemy tego chcieli, a człowiek odejdzie w najmniej spodziewanym momencie, będziemy tęsknić , ale co to tę osobę obchodzi? Przecież ty głupia myślałaś, że będzie zawsze…
Mam dzisiaj tak normalny dzień, że nie wiem czy cokolwiek ma jeszcze sens. Wysłałam przyjaciółce SMS , gdzie napisałam co czuję , ale jak zwykle starałam się to ująć w słowach , żeby ona wiedziała o co chodzi, ale najpierw powinnam zrozumieć samą siebie…

Apropos SMS-a, przepraszam, że długo mnie nie było, ale starałam się, żeby te myśli pisać w bardziej ogarnięty sposób i mam narazie 4 wstępne szkice, ale może uda mi się coś zrobić w weekend.

101 w 1001 – Czyli szalenie dziwne pomysły do wykonania do 1.10.2017

listaOto moja lista 101 rzeczy do wykonania w 1001 dni. Nie pamiętam, kiedy ją zaczełam , ale mam napisane,że muszę skończyć do 1.10.2017r.
Będę co jakiś czas tu zaglądać, żeby podkreślać wykonane zadania.

Sport :
1. 100 brzuszków
2. 5 pompek
3. 5 żonglerek stopą
4. Przez tydzień biegać codzienne 5 min
5. Zrobić cały jakiś 30 dniowy trening
6. Pojeździć konno
7. Pójść na mecz
8. Pójść na mecz Polskiej Reprezentacji
9. 30 km na rolkach lub rowerze ( nie na 1 raz) (15/30)
10. Pójść 20 razy na boisko. (11/20)

Zakupy:
11. Płyta Saszan (9.03)
12. Płyta Zbuku
13. Simsy 4
14. Bluza z fajnym nadrukiem
15. Bluzka FC Barcelony
16. Antyrama
17. Szminka
18. Spinki do zasłon
19. Skarbonka
20. Kujonki
21. Pierścionek na dwa palce
22. Cytaty na szafę

Nauczyć się :
23. 200 słówek po Francusku
24. Szyć
25. Malować paznokcie we wzorki
26. Robić sobie kreski (26.02)
27. Chodzić w wysokich butach
28. Zagrać 1 piosenkę na gitarze

Napisać:
29. Książkę przygodową
30. List do butelki
31. Plan wycieczki po Paryżu
32. Listę 100 rzeczy, które czynią mnie szczęśliwą
33. List do siebie po skończeniu tej listy(10.02)
34.Lisy do siebie za 10 lat(10.02)
35. Piosenkę
36. 200 wpisów na blogu
37. Na blogu raz w tygodniu.
38. Kolejną listę 101 w 1001

Pójdę/ Pojadę /Spotkam:
39. Na koncert Violetty
40. Na koncert Saszan
41. Na koncert któregoś z raperów
42. 5 razy do kina (1/5 21.03-Zbuntowana) (2- Terminator)(3- Papierowe miasta)
43. Do muzeum
44. Do Paryża
45. Do Disneylandu
46. Do aquaparku
47. Banshee
48. Bzdurnego Kartona

Zrobię:
49. Album ze zdjęciami
50. 10 różnych rodzajów babeczek/ciasteczek (2/10 16.02, 4/10 1.03)
51. Mapę na ścianę
53. Ścianę ze zdjęciami (7.03)
54. 300 zdjęć
55. Porządek w muzyce
56. Sobie ładne zdjęcie
57. Swój wymarzony dom w simsach
58. Domowe lody (9.03)
59. Pastę do zębów

Inne:
60. Skończyć wyzwanie książkowe 2015
61. Obejrzeć niemy film
62. Miesiąc bez słodyczy
63. Miesiąc bez fast-foodów
64. Miesiąc bez chipsów
65. Tydzień bez facebooka (18.02-25.02)
66. Tydzień bez internetu
67. Uzbierać 200 zł
68. Maraton filmowy od 21 do 6
69. Ombre lub niebieskie końcówki
70. Poznać kogoś
71. Namalować ładny obrazek
72. Zaprojektować sobie ciuch
73. Uszyć sobie ciuch
74. Ułożyć sama puzzle 200
75. Dostanę 5 lub 6 z Historii
76. Dostanę 5 lub 6 z Chemii ( 6.03)
77. Wypróbuje 30 nowych smaków herbat
78. Zagram 30 razy w Fife (10/30)
79. Miesiąc będę wegetarianką
80. Wyjdę 100 razy na spacer (1/100 28.02, 2/100 15.03)
81. Uśmiechnę się do 100 nieznanych mi osób
82. Będę mieć przez rok jakąś roślinę
83. Poproszę 3 bliskie osoby o wymianę 3 moich zalet
84. Obejrzę w całości jakieś anime
85. Uporządkować zdjęcia do wywołania
86. Pocałunek w deszczu
87. Przeczytać książkę po angielsku
88. Wypróbować 5 nowych fryzur
89. Posłuchać 20 nieznanych zagranicznych utworów
90. Odkryć 10 fajnych blogów
91. Zapuścić włosy do pasa
92. Spędzić całą noc czytając książkę
93. Naprawić łapkę małego misia
94. Polecieć samolotem
95. Obejrzeć film po angielsku
96. Ugotować obiad 5 razy ( 1/5 3.03)
97. Wykąpać się 50 razy pod prysznicem
98. Zrobić Disneyowski maraton
99. Opanować podstawy fotoshopa
100. Przeczytać książkę o gwiazdach
101. Sfotografować każde/większość wykonanych zadań

I’m longing to be lost in you, won’t you take me away? – Pragnę być zagubiona w tobie, nie zabierzesz mnie?

Pewnie, jest super. Pomimo, że będzie to już 2 „list” na blogu napisany do niego i nigdy on tego nie zobaczy to jednak wciąż potrzebuję, potrzebuję napisać, że tęsknię.

Że pamiętam i kocham .

Jestem wciąż zagubiona w twoich oczach i dlatego nie umiem patrzeć w oczy nikogo innego i niczyje oczy nie umieją patrzeć na mnie jak twoje. Tak tęsknię za tym spojrzeniem, to nie była „wojna na nie mruganie” w takiej zabawie oczy nie mają blasku, nie mają w sobie miłości … Tak mi ciebie brakuje chciałbym móc cię zobaczyć, być przy tobie. Zabierz mnie do siebie I POKOCHAJ, proszę ?

Tak wiem, że to co piszę jest coraz głupsze , ale myślenie o tobie sprawia, że nie potrafię myśleć logicznie. Dlatego wyłączyłam cię w mojej głowie i zastanawiam się czemu znów wracam do całkowitego początku ? Dlaczego wciąż myślę, kiedy cię 1 raz zobaczyłam. A o czym zapomniałam przy ostatnim widzeniu ? Kim dla mnie byłeś i kim ja byłam dla ciebie ? Przypominam sobie wszystkie twoje słowa te mądre i te głupsze, uśmiechy prawdziwe i sztuczne i dochodzę do wniosku, że wcale mi nie przeszło piszę i płaczę, bo tęsknię. Brakuje mi ciebie tak że oddałabym każdą rzecz, nawet tę którą najbardziej kocham żebyś był ze mną , przy mnie , obok mnie.

Ale ty tego nie wiesz … Nie masz pojęcia ile życzeń urodzinowych na ciebie zmarnowałam, ile razy próbowałam targować się z Bogiem, ile łez wylałam, ile nocy nie przespałam, bo cię POKOCHAŁAM.

Pewnie będę ślęczała nad tym
listem 2 godziny jakby miał być idealny, a wcale nie ma być, bo opisuje uczucie, a czy uczucia potrafią być idealne ? Czy niespełniona miłość może być jakkolwiek idealna ? Na tym świecie nic nie jest perfekcyjne , więc czemu blog o nazwie NIEPOUKŁADANE MYŚLI miałby być poukładany?

A co dla mnie oznacza cytat ?
Wierzycie , że w oczach widać całą duszę człowieka ? Ja tak , bo nie raz po oczach rozpoznawałam kto jest „fajny” , a komu zależy na czymś więcej. W oczach można łatwo się zgubić- wystarczy się zakochać . A jak się kocha to cała ta osoba jest dla nas diamentem i to najlepszym z najlepszych. Gorzej gdy trzeba się rozstać lub miłość jest z tylko jednej strony, wtedy z żalu , smutku powstają np. takie cytaty jak w tytule lub piosenki , tumblre , a czasami takie smutki kończą się o wiele gorzej…

I don’t know whatI want, so don’t ask me- Nie wiem czego chcę,więc nie pytaj mnie

Życie…

Niby jedno puste słowo, a wywołuje tyle różnych uczuć, tyle myśli, tyle wspomnień

SENS ŻYCIA…

No właśnie, jaki jest sens życia?

Ludzie zastanawiają się nad tym od wieeeeelu wieków, a nikt nie znalazł najlepszej, uniwersalnej odpowiedzi. Może dlatego, że każdy człowiek jest indywidualnością i ma własną odpowiedź, a może szukają nie tam gdzie trzeba? Jednak chyba łatwiej będzie trzymać się tej 1 teorii. Każdy ma własną odpowiedź na pytanie o sens, więc wszystko może być twoją odpowiedzią, nie ma złych odpowiedzi. Jedyną złą odpowiedzią jest ta, że nie ma żadnego sensu żyć, bo ta odpowiedź nie prowadzi nigdzie , nic nie daje, tylko gubimy się we własnym bezsensie. Dlatego lepiej mieć nawet płytki powód do życia niż żadnego.

Ale należy też uważać by nie przesadzić z tym sensem i nie przestać przez to być sobą. Czasem można się pogubić w udawaniu i własnych myślach, ale wtedy należy zacząć myśleć od nowa i znaleźć swój prawdziwy sens.

A tak się czuję ktoś kto przez wymyślony sens i sztuczne szczęście zapomniał jak być sobą :

Ostatni czuję, że nie jestem już prawdziwa, że moje słowa są 3 razy bardziej przemyślane, nawet błędy w mówieniu robię już specjalnie. Chyba rozumiem czemu ludzie albo mnie nie lubią, albo nie zwracają na mnie uwagi. Ciężko dogadać się z kimś kto „ciągle się głupio śmieje i mało mówi”… Ale taka się stałam, bo miałam już dość swojego narzekania, zwierzania się ludziom, którzy nie są w stanie mnie zrozumieć, ani wysłuchać. Tylko, że tak jak jest też nie jest najlepiej, niby żyję , ale czuję , że nie ja żyję tylko ktoś kim w zupełności nie jestem i najgorsze, że nie mogę  się od „niej” uwolnić…. Co się ku*a stało?

 

A w ogóle to będzie teraz taka seria wpisów, która polega na przemyśleniach odnośnie cytatów . ;)

Planner 2015 r. Trochę się spóźniam, ale lepiej późno niż wcale. + nuda z farbkami ;D

Zrobiłam swój planner, co prawda jest już prawie luty , ale przecież mówią, że „lepiej późno niż wcale”.

Co znajduje się w moim plannerze:

* Okładka na której nabazgrałam po mojemu ;D

* Kalendarz Roczny

* Cele na 2015 r.  z ostatecznymi terminami do wykonania

* Strona na filmy, które kocham i które będę chciała obejrzeć

* Strona na najlepsze cytaty ( większość mam w słoiku )

* Strona na najlepsze piosenki ( żeby nie zapomnieć tytułów )

* Pomysły na wpisy na bloga ( super rozwiązanie, bo często chcę coś napisać, ale nie mam pojęcia co.)

* Sprawdziany ( problem tylko taki, że oprócz zapisywania kiedy są przydałoby się uczyć …)

* Urodziny i rocznice (te stronę i stronę na zapis tygodnia wzięłam prawdopodobnie z tego bloga : http://designyourlife.pl/)

* Kalendarze miesięczne

* Zapis tygodnia

* Książki do przeczytania

* Wyzwanie 101 w 1001

I w sumie to tyle, ale nietypowo zrobiłam to, że mam planner w formacie A4, a nie A5. Właściwie miał być A5 , ale dla mnie A4 jest chyba bardziej praktyczne. Jestem zadowolona z mojego plannera, chociaż ma błąd na okładce … xD A teraz trochę zdjęć mojego plannera:

20150126_18445720150126_18444320150126_18443520150126_18440920150126_18440020150126_18434920150126_184344

A z nudy jeszcze pomalowałam takie stare coś : 20150124_13415720150124_134144

Uwielbiam robić takie rzeczy, jak się skończy to jest satysfakcja. Niby nic, a cieszy ;)

 

Harajuku i kolorowe włosy na raz .

Słyszeliście o Harajuku ? Jest to dzielnica Japonii, w której japońskie dziewczyny wykreowały wygląd i styl życia pasujący jedynie do nich. W sumie bardzo mnie to zafascynowało.

Tu trochę tekstu z Wikipedii, w którym jest napisane chyba wszystko co trzeba wiedzieć, żeby trochę zrozumieć ten styl.

Harajuku jest mekką ludzi młodych, którzy od poniedziałku do piątku (od 2002 roku soboty również są dniem wolnym) muszą chodzić do szkoły ubrani w jednakowe mundurki. Styl Harajuku narodził się w latach 70., kiedy ten teren upodobali sobie artyści. To tutaj sie spotykali, imprezowali i zakładali sklepy z designerskimi ubraniami i dodatkami. Obecnie Harajuku to najpopularniejsza dzielnica Tokio, gdzie nastolatki zmęczone szkolną codziennością mogą się wyszaleć i poprzebierać w swoje ulubione ciuchy.

pobrane Jest trochę dziwnie, ale mi się podoba. xO

I teraz sposoby na kolorowe włosy, które zmywają się od razu po myciu , a czasem przed…

Zaczęłam nad tym myśleć już w wakacje, ale wtedy szukałam sposobów, bo nie każda pianka itp. chce pofarbować ciemne włosy. A notkę  na ten temat chciałam napisać już w Sylwestra, ale coś nie wyszło, więc piszę ją teraz.

1. Pastele olejne

Taa właśnie , takie zwykłe pastele, które miałam do szkoły. ALE problem z pastelami jest taki, że przy malowaniu włosy się dość mocno plączą.

2.  Puder do włosów z Biedronki

Był kiedyś taki za 10 zł 3 kolory i działa! ALE trzeba robić w miejscu łatwym do sprzątnięcia, bo strasznie się kruszy i zmywa się nawet jak włosy nie będą mokre.

3. Spray do włosów z Natury (ok.8 zł)

Tylko po wysrayowaniu włosów trzeba je wysuszyć, bo inaczej ubrania i wszystko inne będzie kolorowe.

4. Bibuła

Chyba jeszcze nie próbowałam.

5. Płukanka

Ale nie nadaje się do ciemnych włosów, więc możesz tylko jeśli jesteś blondynką.

6. Flamastry

Tak jak w 5.

Tak więc nie wiele się nadaję, ale parę pomysłów jest.

20141224_153858

Droga zwana życiem, czyli kolejne porównanie życia i ciekawe spostrzeżenia.

W jednej z ostatnich notek porównywałam życie do gry, do której jest parę zasad , ale są to głównie nasze własne zasady, a teraz mam kolejne porównanie do życia – droga. Wiem, że nie jest to jakaś nowość i miliony ludzi w internecie pisało, że życie jest drogą , ale potrzebuję wtrącić w to swoje „5 groszy” . :)

Życie to droga , którą możemy przejść , przejechać itd. itp.

Ale … Wielu ludzi uważa, że jak pójdzie w złą stronę to nie ma możliwości zawrócić. Czy to prawda? W końcu w życiu podejmujemy pełno decyzji (czyt. wybieramy milion zakrętów), więc wiadomo, że skręcisz 2 razy w tą samą stronę to zawracasz. Czyli wszystko da się jakoś „naprawić”? Może potrzeba tylko chcieć coś naprawić, żeby zmienić decyzję . Można zabłądzić, ale ważne, żeby wrócić na dobrą drogę. „ Rzeczy, które widzimy [...] to te same rzeczy, które istnieją w nas. I nie ma żad­nej in­nej rzeczy­wis­tości prócz tej, jaką ma­my w so­bie. Dla­tego też większość ludzi żyje tak niereal­nie, po­nieważ zewnętrzne ob­ra­zy uważają za rzeczy­wis­tość, a swe­go własne­go świata wca­le nie do­puszczają do głosu. Można być wte­dy na­wet szczęśli­wym. Lecz z chwilą, gdy poz­na się już raz tam­to,       in­ne , nie ma się już wy­boru i nie może iść drogą, którą obiera większość. Sin­clai­rze, dro­ga owej większości jest łat­wa, a nasza trud­na. Chodźmy.”

zycie-to-samotna-droga pobrane images

Jak toczy się nasz los ? Na ile zależy od nas samych ? Jesteśmy kowalami swojego losu, czy tez pionkami w rękach innych? Z jednej strony nasze życie w jakimś stopniu od nas zależy, bo mamy prawo do mówienia i do marzeń, do przyjaźni  i nienawiści, smutku i radości . Więc to od nas zależy w jaki sposób to wykorzystamy, czy będziemy dążyć do szczęścia , czy też faktycznie będziemy szczęśliwi. Oczywiście są sytuacje od których po prostu  nie da się uciec, a wcale nie są wesołe, są rzeczy na które nie mamy wpływu, ale od nas zależy jak je przyjmiemy, bo można się załamywać , odsuwać od ludzi, nawet tych, którym na nas zależy, zamknąć się ( w domu, lub w sobie). Ale możemy też potraktować te sytuacje jako nauczkę na przyszłość. Z różnych sytuacji można wyciągnąć jakieś wnioski, a jak jest jakaś „wyjątkowa” to można sprzedać tę historię w formie np. książki, filmu. :D Najważniejsze to się nie załamywać i być szczęśliwym.

Ech… pisząc o tym wszystkim wydaje się to takie proste, ale życie jest inne – pomyślało wiele osób, nawet ja tak pomyślałam, jednak nie opublikowałabym tego, gdybym nie była przekonana do tego co piszę. Właśnie jestem przekonana, chociaż mogę też sama sobie zaprzeczać. Ale może nie jest to takie proste jak wydaje się czarno na białym, ale nie jest niczym niemożliwym! Więc ja tam w to wierzę i myślę, że odkąd uwierzyłam, że mogę być szczęśliwa to faktycznie jestem szczęśliwsza i lepiej dogaduję się z ludźmi !

„Jak na kolejce górskiej, jadącej ciągle pod górę.”

Często mam głębokiego doła, nie chcę rozmawiać z ludźmi, ani nic robić , jedyne na co wtedy mam ochotę to rozmyślania na parapecie i patrzenie na świat, przez szybę . W końcu na co dzień mimo, że nie patrzę przez okno też czuję się obok tego wszystkiego jakbym ciągle była za szybą… Ale dziś jest inaczej. Zupełnie inaczej. Nie wierzę, że mogę przenieść góry czy coś. Ale też nie czuję się najgorzej. Siedzę przy komputerze, czuję zapach mandarynek, które zjadłam. Mandarynki kojarzą mi się z super ludźmi, bo nareszcie uwierzyłam, że nie cały świat musi być zły. Czy się uśmiecham ? Nie, nie sądzę by to było potrzebne. Siedzę przy biurku w dresach, trochę zmęczona, ale mam odsłonięte zasłony, co znaczy, że świat mnie już trochę mniej przeraża. Piszę kolejny wpis na bloga, bo chyba złapałam wenę i mam mnóstwo pomysłów. Nareszcie mogę poczuć, że żyję! Wcale nie był mi potrzebny pocałunek księcia na białym koniu, przy fajerwerkach, ani wyjazd do Paryża. Potrzebowałam chwili odpoczynku i czasu na pozbieranie myśli. I mimo szarych chmur za oknem widzę słońce, „bo cały ten świat nie znaczy nic, chwila, która trwa może być najpiękniejszą z twoich chwil.”

Bajki, te dzisiejsze i te wczorajsze.

bo-kiedys-bajki-mialy-uczyc Na demotywatorach był ten obrazek z podpisem „Bo bajki kiedyś miały uczyć” i zastanawiam się czy zgaszam się, czy też nie…

W końcu oglądam mnóstwo bajek z bratem, tych nowych i starych i nie mam pojęcia, czego mają uczyć , ale myślę , że za parę lat mój brat w obronie tych swoich bajek powie mi czego miały one uczyć i wcale nie będzie to jak nam  się wydaje „nic płytkiego”. Może tak krytykujemy te nowe bajki, bo są zupełnie inne od tych starych, może po prostu kwestia przyzwyczajenia? I dlatego sądzimy, że te wszystkie bajki przestały mieć sens? A może należy spojrzeć na nie z innej perspektywy?

Chociaż niektóre bajki dalej są bardzo fajne, chociaż są z nowszych np. „Kraina lodu”, albo „Merida Waleczna”.  Więc dlaczego np. „Atomówki” były lepsze od „Niesamowitego świata Gumballa*”, A „Kubuś Puchatek” od chyba każdej innej bajki ? Dalej nie wiem, chociaż też tak myślę…

* Taka dziwaczna bajka na Cartoon Network

 

Możesz wszystko ! Dlaczego nie ?

Czasem jest tak , że rzeczywistość nas dopada i ogranicza. Weryfikuje ambitne plany, bo przecież to niemożliwe, bo ludzie będą się śmiać, bo to niezgodne z zasadami … Wymyślamy tysiące powodów , żeby nic nie robić .

Boimy się ? Nie, to niekoniecznie ze strachu, to jest dużo silniejsze uczucie i dużo gorsze , strach czasem jest dobry, a to uczucie, którego nie potrafię nazwać tylko zniechęca nas do jakichkolwiek działań, do podejmowania jakiegoś ryzyka.  Nie każdy podejmuje się spełniania marzeń z powodu różnych blokad, czasem ktoś inny je ustalił, a czasem my sami w głowie. Ważne, żeby walczyć z tymi blokadami, jak superbohater ze złem. Trzeba wierzyć, że wszystko jest możliwe, nawet jeśli nikt wcześniej tego nie osiągnął . „-Dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł? – Żarówki przed Edisonem też nikt nie wymyślił.” (Ranczo)

Jest nawet udowodnione, że „Wiara w sukces to połowa sukcesu”, więc WIERZCIE, ŻE MOŻECIE WSZYSTKO !

Bez przerwy , ciągle , cały czas …

Pewien czas temu zaczęliśmy pewną chorą grę. Gramy w nią jakbyśmy byli uzależnieni – od zawsze na zawsze , bez żadnej przerwy. Czasem gra nam się nudzi i chcielibyśmy ją skończyć. Czasem wolelibyśmy grać w grę kogoś innego. Czasem potrzebujemy zagrać online . Grafika nie zawsze jest idealna. Nie wszystkie postacie lubimy i nie wszystkie lubią nas. Ale mimo wszystko kochamy tą naszą grę.  Tylko że… jest w tej grze parę haczyków , o których nie wszyscy wiedzą. 1. Losy innych postaci zazwyczaj nie zależą od ciebie 2. Jak przegrasz nie będzie drugiej szansy. 3. Twój los zależy tylko od twoich decyzji 4. Wygrać możesz tylko jak osiągniesz swoje cele przed zakończeniem gry, w ciągu jej mogą pojawić się nowe, które też należy osiągnąć . 5. Możesz w tej grze lubić co chcesz, robić co ci się podoba i mówić wszystko. A wiesz jaki jest tytuł tej gry ? „Życie”

Wiem, że ktoś wcześniej wpadł na pomysł porównania życia do gry, ale chciałam to zrobić bardziej po swojemu, dopisać zasady i instrukcję. Niech to będzie taka motywacja . Życzę wygranej w grze :))

Czy poważnie tak miało teraz być ? A może my coś popsuliśmy ?

Pomyślmy trochę .

Cofnijmy się w czasie parę lat wstecz. Jak  wtedy wyobrażaliśmy sobie nas teraz? Były pewnie wielkie, ambitne plany i liczyliśmy na miliony przygód… Zamknij oczy i to sobie wyobraź… A teraz rozejrzyj się i zastanów dlaczego tak nie jest ? Co poszło nie tak ? Czego brakuje?

Szczęścia? Ale czemu… W końcu siedzisz teraz i to czytasz , więc masz internet, czyli masz komputer, to znaczy , że masz pieniądze, czyli masz  dach nad głową . Czego jeszcze trzeba do szczęścia?

Przyjaciół? Jak to ? A to 200 znajomych na FB , na pewno jest tam ktoś komu na tobie zależy.

Rodziny ? A skąd dostajesz prezenty na urodziny, święta?

Marzeń ? Nie… , przecież prosiłam , że masz sobie wyobrazić te miliony przygód i ambitne plany, każdy coś innego tam widział , ale zawsze coś tam było .  Więc czego brakuje do tego szczęścia i upragnionego życia ??? Co się stało ?

Trochę myślę…

Dobra, znowu podobnie do tego co pisałam poprzednio, znów nie poskładane w całość i znowu o wspomnieniach  i o łamaniu postawień noworocznych , bo przecież obiecywałam samej sobie, że bardziej zajmę się blogowaniem, że będę szczęśliwa , że nie będę płakać i że nie będę o nim myśleć…

Ale jak tu nie myśleć ?

Gdy tak brak śmiechu i zapachu …

Ludzi da się wymazać z pamięci , ale nie da się wymazać ich z serca.

I co teraz?

Gdy kogokolwiek prosiłam, żeby pomógł to zadawali setkę pytań, by udowodnić mi, że gdzieś popełniłam błąd, tylko ja o tym wiedziałam i chciałam żeby ktoś pomógł mi ten błąd naprawić …

Chcę żeby ktoś powiedział, że będzie dobrze i się ułoży, ale chyba nikt nie chce mi kłamać .

Są też osoby, które uważają, że mam super życie . Tak? A wiesz ile przepłakałam i nie przespałam nocy? To dlaczego mam ochotę skoczyć z okna za każdym razem kiedy je widzę ? To czemu czuję się sama nawet wśród wielu ludzi ?

Przesłanie ?

Życie jest do dupy, zabijmy się ?

Ludzie są idiotami ?

A może :

Lajf is brutal , end ful of zasadzkas, and samtajms kopas w dupas , bat są chwile for których warto lajf.

Żyjemy w dziwnych czasach …

21wiek” Nie wiem na co będzie się walczyć w 3 wojnie Światowej, ale 4 będzie na pewno na kamienie i patyki.” Albert Eistein

Ostatnio tak myślę , że ten nasz 21 wiek to dziwaczne czasy … Może najdziwniejsze w historii ? A może potem będzie jeszcze dziwniej ? Albo nie będzie żadnego potem ? Nie wiem co będzie … Za to wiem co było …

Że mamy dziwne czasy zaczęłam myśleć kiedy na bestach zobaczyłam kilka zwrotów , które dziwnie by brzmiały 20 lat temu np. poczekaj zrobię zdjęcie telefonem itd.

A dzisiaj przeczytałam w jakiejś gazecie , co było 13 lat temu , ponieważ tyle lat miała ta gazeta.  Co było 13 lat temu?  Pierwsze IPady , Telefony z antenką, pierwsze strony internetowe itd. itp.

Ale… co z tego ? Kogo to obchodzi ? Może powinnam napisać coś o pizzy , która jest tagiem dnia?

2015 r.

Nie rozumiem całego tego szumu wokół Sylwestra i Nowego Roku . Po co? Znowu obiecujemy sobie , że będziemy szczęśliwi, że spełnimy swoje marzenia, że będziemy się uśmiechać itd.  I co roku to samo sobie obiecujemy i nie spełniamy.

2014 miał być najlepszym rokiem w życiu , ale było zupełnie inaczej. Jeśli miałabym napisać co było wesołe, jak niepoprawna optymistka, to byłoby tego bardzo niewiele.

Ale nie cieszę się , że tamten rok się skończył , bo wiem , że w tym bardzo niewiele się zmieni . Poza liczbą na kalendarzu…

Internetowe podsumowanie , czyli PKW, Soczi, Eurowizja i Europarlament itd .

1. Polska

* Jedzmy Polskie jabłka , na złość Putinowi !

jabkaputin

Chodzi oczywiście o embargo Rosji na nasze Polskie jabłka i o to żeby wzmacniać gospodarkę. Akcja wyszła poza granice kraju ;o

 

* Niech wygra futbol 6:1 

Legia i mecz, na którym zagrał piłkarz , który nie powinien być na meczu.

niechwygrafutbol6;1

* PKW

Komisja , która nie potrafi policzyć głosów . xP

pkwliczy

* Wygrana z Niemcami !!!

Polska reprezentacja wygrywa w piłkę nożną z Niemcami ! Coś niesamowitego, wcześniej tylko pod Grunwaldem XD.

polskawinniemcy

* Mistrzowie Świata w siatkówkę!

mistrzowieesiatka

2. Świat

* Eurowizja

Conchita Wurst i seksistowskie Słowianki – Donatan i Cleo

eurowizja1 eurowizja2

* Soczi

Tyleee medali … i nie świecące się kółko.

Zacznijmy oczywiście od Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi, skąd Polacy wrócili z rekordem - 6 medalami, w tym czterema złotymi. Dwa złote krążki zdobył fenomenalnie dysponowany Kamil Stoch, który też sięgnął później po Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Złoto zdobyła również niezastąpiona Justyna Kowalczyk oraz zaskakując wszystkich - Zbigniew Bródka w łyżwiarstwie szybkim

soczi

 

* Krym

Rosja i Ukraina i afera, stawialiśmy świeczki w oknach .

UKRAINE CRIMEA PROTEST solidarnosczukraina

*  Europarlament

Z Tuskiem na czele , który nie umiał angielskiego .

tuskeurop

3. Hity 2014

Karolina Czarnecka – Hera koka hasz LSD

Katy Perry – Dark Horse (Official) ft. Juicy J
Shakira – Can’t Remember to Forget You ft. Rihanna
Sia – Chandelier (Official Video)
K2 ft. Buka – 1 moment (official video) prod. Subbassa

Donatan-Cleo”BRAĆ” gośc.Enej

#SELFIE (Official Music Video) – The Chainsmokers
CZADOMAN – Ruda tańczy jak szalona (Official Video) HD
Calvin Harris – Summer
Kiesza – Hideaway (Official Video)
Jason Derulo – „Wiggle” feat. Snoop Dogg (Official HD Music Video)

Łapcie tylko kilka piosenek, które gdzieś znalazłam xd .

Jednak jestem uparta…

osiolekAle czy to jest negatywna cecha?

Czy źle , że zawsze bronię swojego zdania ?

Czy źle, że dążę do osiągnięcia swoich celów ?

Może czasem nie słucham co inni mają mi do powiedzenia, ale to dlatego, że nie lubię ludzi .

Zresztą co tam ..

Jestem uparta . Jak chciałam założyć bloga to z 5 mi nie wyszło, a ten 6 piszę już od marca , niedługo rok minie.

Teraz postanawiam sobie nauczyć się żonglerek , ale nie wiem ile mi to zajmie czasu . Wiem tylko, że prędzej czy później zrobię.

Też bądźcie uparci ! Why not ? XD

Życzenia .

Wesołych Świąt .
Prezentów bardzo wielu, aby nie trzeba było dużo pracować.
Zdrowia , bo kolejki u lekarzy długie .
Spełnienia marzeń , bo to jest klucz do szczęścia .
Pieniędzy, żeby móc zrobić wszystko ( czy jest to podróż na hawaje , czy  nowe buty ).
Przyjaźni , tylko takiej prawdziwej .
Miłości bez żadnego cierpienia.
I WSZYSZTKIEGO NAJLEPSZEGO.

Co ja w ogóle robię?

Nie , nie co robię na tym blogu, bo wiem , że wylewam tu myśli, które i tak rozsadzają mi głowę oraz próbuję różnych rzeczy, ale nie wiem co robię w życiu…

Co robię codziennie w szkole, której nienawidzę , z ludźmi, których nie lubię ?

Co robię w różnych miejscach, udając , że żyję ?!

Co robię w domu , spędzając po parę godzin na internecie?! Jestem uzależniona?! Przecież chcę po prostu mieć jakiekolwiek życie. W internecie jest mi jakoś lepiej, gdy widzę liczbę wyświetleń i komentarzy na blogach, ilość like i pytań na asku i obrazki pasujące do mnie na bestach.

Co się dzieje ? Zupełnie nie ogarniam gdzie jestem, ciągle żyje przeszłością i E-życiem.

Dobra, świątecznie wszędzie, ale tu nic specjalnego

Chciałam zrobić dużo dekoracji itp, ale jakoś nie mam chęci . Może w poniedziałek zrobię jakieś babeczki?

Moje dekoracje świąteczne ? Nie są potrzebne , bo i tak na święta do babci, ale ozdobiłam drzwi do pokoju – napisałam na nich „Wesołych Świąt” po polsku, angielsku, hiszpańsku i francusku – napisałam to takimi kredkami do twarzy, więc łatwo się zmyje ( biało-czerwone, jeszcze z euro 2012 zostało xd).

A teraz dodam trochę świątecznych zdjęć, bo jakoś pusto :

swb swbla

sweeryyuiyt swkuju

 

Lubię święta, ale wiele osób uważa je za sztuczne i rozumiem dlaczego. Jednak uważam , że ludzie, którzy nawet sztucznie są „mili” w jakiejś części stają się milsi, że nie wszystkie życzenia są sztuczne.

A wy co myślicie?

Dobra nie mam dziś zbyt świątecznego humoru…

A gdybym odeszła? Kto by za mną płakał ?

smiercOstatnio na tumblr’u znalazłam bardzo ciekawy wpis na spojrzenie , co stało by się po śmierci…

Co prawda tekst nie należy do najkrótszych, ale warto przeczytać, bo jest piękny i daje do myślenia, ale radzę mieć chusteczki pod ręką , bo ja się rozpłakałam…

 

“Zastanawiałaś się kiedyś co by było gdybyś umarła? Gdybyś popełniła samobójstwo? Gdyby porwano Cię i zabito? Albo gdybyś wracała ze szkoły ze słuchawkami w uszach i nie zauważyłabyś nadjeżdżającego samochodu, który potrąciłby Cię? Albo jeśli zachorowałabyś na jakąś nieuleczalną chorobę? Po prostu gdybyś znikła z tego świata? Jest wiele sposobów na śmierć. Na pewno kiedyś przebiegły Ci przez głowę takie myśli. Każdy czasem się nad tym zastanawia, chociaż nie każdy się do tego przyznaje. Przedstawię Ci krótką historyjkę. Obstawiam, że tak by się to wszystko skończyło. Jak zareagowałaby moja rodzina? Rodzice dowiadują się o Twojej śmierci jako pierwsi. Na początku nie dociera to do nich. Po chwili Twoja mama upada na kolana i chowa twarz w dłonie. Zaczyna przeraźliwie szlochać nie wierząc w to co przed chwilą usłyszała. Twój tata przez kilka minut nie rusza się z miejsca. Stoi i z szeroko otwartymi oczami rozmyśla. Przez głowę przelatują mu wszystkie wspomnienia. Później kuca przy Twojej rodzicielce i otula ją ramionami. Z jego oczu powoli sączą się łzy. Razem tworzą trzęsącą się kupkę nieszczęścia. Ludzi ze złamanymi sercami. Wyobrażasz sobie jak to jest mieć dziecko, wychowywać je, cieszyć się z jego sukcesów, razem z nim smucić z porażek? I tak nagle… w jednej sekundzie je po prostu stracić? Nie masz pojęcia. Oni już to wiedzą. Następnej nocy nie mogą zasnąć, ciągle rozmyślają o Tobie. Nie w głowie im są kłótnie, Twoje oceny albo wszystkie Twoje złe zachowania. Tęsknią za Tobą całym sercem. Obwiniają się, żałują wszystkiego co kiedykolwiek zrobili. Robią sobie wyrzuty, że kiedyś tam przez nich płakałaś. Jedyne czego chcą to wziąć Cię w objęcia i tulić. Z samego rana Twój tata dzwoni do Twoich dziadków. Mama nie jest w stanie im tego powiedzieć, wie, że nie da rady. Wita go radosny głos Twojej babci. Przełyka ślinę i mówi jej wszystko. W słuchawce słychać tylko głuchą ciszę, a po chwili stłumiony płacz. Z oddali dochodzi głos dziadka, który dopytuje co się stało. Żona odpowiada mu cicho. Obydwoje nie wierzą, że Cię stracili. Że nie mogli być z Tobą w twoich ostatnich chwilach, że nie mogli Cię pożegnać. Wkrótce dowiaduje się cała Twoja rodzina. Wszyscy są załamani. Ustalają datę pogrzebu oraz wszystkie inne rzeczy. Czują się jak w jakimś śnie, naprawdę. Twoja mama ciągle jest na tabletkach uspokajających, tata zaś stara się być silny, żeby jakoś jej pomóc. Lecz nie umie. Zabrano im ich promyk światła, którym byłaś. Teraz już wiesz jak wyglądałaby reakcja twojej rodziny. Niezbyt fajnie, prawda? Wiem, że się ze mną zgadzasz… Co powiedziałyby na to osoby z mojej klasy oraz nauczyciele? Przejęliby się czy raczej byłoby to im obojętne? Jako pierwszy ze szkoły dowiaduje się, oczywiście dyrektor. Jest zaskoczony i raczej smutnieje. Przekazuje wiadomość Twojej wychowawczyni. Ona zaczyna płakać. Byłaś dla niej jak jej własne dziecko, stykała się z Tobą praktycznie codziennie, bardzo się z Tobą zżyła. Inni nauczyciele słyszą o tym troszkę później. Są w szoku. Dobrze Cię pamiętają, lubią. Mimo, że czasem rozmawiałaś na lekcji, nie odrabiałaś prac domowych… to i tak byłaś ich uczennicą! Nie wyobrażają sobie tego co się stało. To jest dla nich takie obce, nieznane uczucie. Chodzą po korytarzach przygnębieni, przez najbliższe dwa tygodnie nie prowadzą lekcji tak ciekawie jak wcześniej. Patrzą na puste miejsce w Twojej ławce i czują się źle. Żałują wszystkich pał, które kiedyś Ci wstawili. Chcą cofnąć czas i już nigdy na Ciebie nie krzyknąć. Są źli na siebie, uwierz. W tym dniu akurat pierwszą lekcją jest godzina wychowawcza. Twoja nauczycielka wchodzi do klasy. Widać, że ma zapuchnięte, czerwone oczy. Uczniowie patrzą po sobie zdziwieni. Pani odchrząkuje i powoli łamiącym się z nerwów głosem oznajmia wszystkim co się stało. Oni wbijają w nią zdziwione spojrzenia. Twoja przyjaciółka zrywa się z krzesła, które upada z hukiem na podłogę. Nie zwracając uwagi na nic wybiega z klasy i kieruje się do łazienki. Zamyka się w kabinie, upada na podłogę i zaczyna płakać. Inna dziewczyna biegnie za nią. Również płacząc mówi do niej uspokajającym głosem zza drzwi. Im obu nie mieści się to w głowie. Myślą, że to jakiś żart. Tymczasem w klasie panuje niezłe zamieszanie. Wszyscy dopytują się co się stało, czy będą szli na pogrzeb. Niektórzy po cichu płaczą. Wiedzą, że bez Ciebie to nie będzie to samo. W kącie siedzi chłopak, który od dawna się w Tobie kochał, lecz nigdy nie miał odwagi Ci o tym powiedzieć. Jego głowa spoczywa na ławce. Głośno łka, mając całkowicie w dupie co pomyślą o nim inni. W tym momencie liczysz się tylko Ty, nikt więcej. Twój klasowy wróg, dziewczyna, która Ci dokuczała siedzi cicho i nie odzywa się. Po jej twarzy spływają łzy. Ma ochotę dać sobie z liścia za to wszystko co kiedyś Ci zrobiła. Po jakimś czasie w klasie robi się cicho. Każdy z osobna wspomina chwile spędzone z Tobą, miłe pogawędki albo kłótnie. Niektórzy szarpią się za włosy, po twarzach innych płyną łzy. Chłopcy tym razem też nie kryją swoich uczuć. Wszyscy ukazują swoje prawdziwe twarze, w tym momencie każdy zdjął swoją maskę. Widać w ich oczach przeogromny smutek. Już zaczynają za Tobą tęsknić. A przecież zawsze myślałaś, że jesteś dla nich nikim, prawda? Że Cię nie zauważają i mają gdzieś. Widzisz, wcale tak nie jest. Oni długo nie mogą się pozbierać po takiej stracie. Kochają Cię. Kochają Twoje dowcipy, to jak narzekasz na wfie, gdy musicie zaliczać jakieś biegi. Śmieją się gdy patrzą jak chodzisz do tablicy na matematyce i czekasz na ich podpowiedź. Są wdzięczni, że zawsze im pomagałaś, dawałaś spisać prace, pozwalałaś ściągać na klasówkach. Naprawdę Cię lubią, wiesz? Może na co dzień tego nie zauważasz, ale tak jest. Jestem przekonana, że tak wyglądałaby ich reakcja. Spodziewałaś się innej, zgadłam? Cóż, myliłaś się. A czy ON zwróci uwagę, że już mnie nie ma? On dowiaduje się o tym jako jedna z ostatnich osób. Wraca ze szkoły, lecz zatrzymuje się przy miejscu, w którym zwykle wywieszane są nekrologi. Zauważa tam Twoje nazwisko. Jego serce zaczyna bić szybciej. Oczywiście pamięta, że zawsze na niego ukradkiem zerkałaś. Pamięta jaki uroczy rumieniec wpływał na Twoje policzki. Zawsze domyślał się, że się w nim podkochujesz. On również Cię lubi. Może nie tak bardzo jak Ty jego, ale uwierz – uwielbia Cię. Jak otępiały patrzy na Twoje imię wypisane czarną czcionką. W jego oczach zbierają się łzy, które w pewnym momencie zaczynają spływać po jego policzkach. Nie dochodzi to do niego. Wyczytuje kiedy będzie Twój pogrzeb i powoli odchodzi. W swoim sercu czuje rozrywający ból. Wraca do domu i rzuca się na łóżko. Bierze komputer i wchodzi na komunikator, na którym często ze sobą pisaliście. Przewija wszystkie rozmowy i zaczyna je czytać. Od tej pierwszej, od tego nieśmiałego “cześć” do ostatniej, czyli Waszej kłótni. Jego bluzka jest już mokra od łez, lecz on nie może przestać płakać. Tak bardzo chce Cię przeprosić za te obraźliwe słowa, które posłał w Twoim kierunku, ale wie, że nie może. I nigdy już nie będzie mógł. Zaciska pięści na pościeli z bezsilności i nie wie co ma ze sobą zrobić. Głośno szlocha w poduszkę, a myślami jest ciągle przy Tobie. Kocha Cię, możesz być tego pewna, jesteś dla niego cholernie ważna. W końcu z wykończenia zasypia. Śni o Tobie, a z jego oka wypływa jedna, pojedyncza łza. Widzisz? A byłaś pewna, że nic do Ciebie nie czuje. Byłaś w ogromnym błędzie. Ludzie z Twittera zauważą? Będą tęsknić? Twoja najbliższa koleżanka, ta jedyna, która miała Twojego Twittera wie, że był on dla Ciebie bardzo ważny. Loguje się na Twoje konto i powiadamia wszystkich o zaistniałej sytuacji. Opisuje co się stało. Informuje wszystkie osoby z Internetu, na których Ci zależało. Tworzy akcję ‪#‎RIP‬*Twojeimie*. Akcja góruje w polskich trendach. Jest pod nią mnóstwo tweetów. Wszyscy płaczą, piszą, że będą tęsknić, że nie zasługiwałaś na to. Modlą się o Ciebie, są smutni. Okazuje się, że wszyscy Cię kojarzą i lubią. Twoja internetowa przyjaciółka jest załamana, nie wie co zrobi bez swojego skarba. Tak, chodzi o Ciebie. Nie kłamała, gdy mówiła, że Cię kocha. Dowiaduje się kiedy będzie pogrzeb i decyduje, że przyjedzie. Wie, że musi Cię pożegnać. Mimo, że nigdy Cię tak naprawdę nie spotkała. Ludzie piszą także do Twoich idoli. Chcą, żeby Cię zauważyli i docenili. Co z tego, że już po śmierci. Wiedzą, że bardzo by to Cię ucieszyło. Wszyscy przeglądają Twoje stare wpisy, odpisują na nie. Piszą do Ciebie, mimo, że przecież nigdy im nie odpiszesz. Jest im strasznie przykro, do cholery, jesteś ich siostrą! Chcą Cię z powrotem. Nie mogą się pogodzić z tym, że odeszłaś. Nie wierzą w to. Ale Ciebie już nie ma. Nie tweetujesz, nie spamujesz o follow, nie dzielisz się z nimi swoimi wrażeniami z każdego dnia. Mimo to Twoje konto zawsze jest aktywne, Twoja przyjaciółka nie mogłaby go usunąć. Wie, że jest dla Ciebie bardzo ważne, są tam wszystkie Twoje wspomnienia. I ma racje, Twitter jest dla Ciebie bardzo ważny, prawda? A myślałaś, że nikt Cię tam nie docenia. Byłaś pewna, że nawet nie zauważą, że Cię nie ma. No widzisz. Znowu się myliłaś. Czy idole się o tym dowiedzą? Wszyscy o to walczą. Wszyscy Twoi przyjaciele z Twittera oraz Ci obcy. Piszą o Tobie do Twoich idoli. Aż wreszcie oni to zauważają. Dają Ci to pieprzone follow, piszą krótkiego tweeta o Tobie. Że Cię kochają i, że myślami są przy Twoich bliskich. Modlą się o Ciebie. Poświęcają kilka minut swojego życia na myślenie o Tobie. Czytają co do nich kiedyś pisałaś. Są smutni. Mają łzy w oczach, gdy widzą jak bardzo ważni dla Ciebie byli. Niby niezbyt to pocieszające, ale jednak fajnie wiedzieć, że tak – dowiedzieliby się o Twojej śmierci i byliby przygnębieni. Chociaż wiem, że chcesz ich szczęścia. Ale na pewno wieść o tym wywołałaby krótki uśmiech na Twojej twarzy, czyż nie? Wiem, że tak. Jak będzie wyglądał mój pogrzeb? Kto na niego przyjdzie? Twój pogrzeb odbywa się w sobotę, 18 kwietnia o godzinie 14 po południu. Są na nim wszystkie osoby Ci bliskie, wszyscy, na których Ci kiedykolwiek zależało. Jest Twoja rodzina w całym swoim składzie. Niektórych osób nie widziałaś latami, aż trudno Ci ich rozróżnić. Jest też sporo Twojego rodzeństwa ciotecznego, połowę z nich widzisz po raz pierwszy. Szkoda, że nie możesz się z nimi przywitać… Stawiła się Twoja wychowawczyni oraz kilku innych nauczycieli, cała Twoja klasa oraz kilka innych osób z Twojej szkoły. Wszystkie twarze są Ci znajome. Przyszli też Twoi inni znajomi: ci z podwórka lub z innych szkół. Specjalnie na tą okazję, smutną niestety, przyjechała Twoja przyjaciółka z Twittera. Rozmawia właśnie z Twoją najlepszą koleżanką i z tym ważnym dla Ciebie chłopakiem. Uśmiechasz się na ten widok. Lecz niestety tam na dole nikomu nie jest do śmiechu. Wszyscy mają poważne miny, niektórym z oczu ciekną łzy. Twoi wszyscy przyjaciele w rękach trzymają chusteczki, którymi co chwila ocierają sobie oczy. To smutny widok. Twoja mama wtulona w męża ciężkim wzrokiem patrzy na Twoje ciało w trumnie. Każdy po kolei podchodzi do Ciebie i Cię żegna. Głaszczą Cię po twarzy, po dłoniach, niektórzy schylają się i całują policzki. Widzisz, że podchodzi do Ciebie ON. Przekrwionymi oczami spogląda na Twoje już zamknięte na zawsze. Przypomina sobie jaki piękny miały kolor, gdy byłaś szczęśliwa. Lecz to już nie wróci. Spod jego powiek wypływa słona ciecz, a on ciężko wzdycha. Pochyla się nad Tobą i składa na Twoich ustach delikatny pocałunek. Przeraża go jak bardzo zimna jesteś, wzdryga się. Patrząc na Ciebie szepcze te dwa piękne słowa, które zawsze chciałaś od niego usłyszeć. Ostatni raz ogląda się za siebie i odchodzi. Po chwili trumna zamyka się i zostaje spuszczone do wykopanego dołu. Po chwili już jej nie widać. Wszyscy stoją jeszcze chwilę modląc się, a po chwili zaczynają się rozchodzić. Nie w myślach im imprezy, czy spotkania z przyjaciółmi. Idą samotnie, pogrążeni w myślach i wspomnieniach. Tęsknią za Twoim śmiechem, za rozmowami z Tobą, za całą Tobą. To był przykry pogrzeb. Ale przecież który pogrzeb jest radosny? No właśnie, żaden. Czego się spodziewałaś? Że nikt nie przyjdzie? Że przyjdą tylko rodzice, a reszta w ogóle o Tobie zapomni? Kolejny raz nie miałaś racji. Widzisz ilu osobom na Tobie tak bardzo zależy? Dla ilu osób jesteś cholernie ważna? Nie zdawałaś sobie z tego sprawy. Nie miałaś pojęcia. Ale teraz już wiesz. Wiesz co prawdopodobnie zdarzyłoby się po Twojej śmierci. Złamałaby ona serca wielu osób. Oni kochają Ciebie tak samo mocno jak Ty kochasz ich, więc nie musisz już o tym więcej myśleć. Jesteś bardzo ważna dla nich wszystkich, zapamiętaj to sobie na zawsze…”

 

Nienawidzę gdy nie wiem co robić, nie umiem planować.

nudaNudzę się… Okropne słowa…

Wszędzie mówią, że powinniśmy być produktywni , planować i żyć.

Ale co jeśli nie potrafię ?! Nie potrafię planować, potem nie umiem trzymać się tego planu.

I mam problem , bo tyle bym chciała , ale nikt mnie do niczego nie przymusza i nic mi się nie chce…

Macie jakiś pomysł ?

Czym jest życie ?

zycieZapytałam ludzi na asku ; Czym jest życie ?

I tu poznacie trochę z tych odpowiedzi ;

Najlepsze:

Czasem przez który musimy przebrnąć spełniając pragnienia, pomagając innym, cieszyć sie nim i być szczęśliwym a przynajmniej sie starać

Pewnym stanem w którym człowiek istnieje na świecie cierpiąc, z niewielkimi przerwami na euforię

Życie ludzkie jest jak bieg po okręgu, człowiek uciekając przed samotnością, chroni się w ramiona ludzi, po czym poznając ich obłudę i zło, ucieka w samotność.

Życie jest czymś wyjątkowym. Ma miare największą. Jeśli je stracisz nie ma odwrotu. Jest długie a za razem zbyt krótkie by móc się nim nacieszyć w 100%. Jest twarde a za razem bardzo kruche. Ma dla nas wiele niespodzianek. Jest zaskakujące. Jest nieodwracalne. Jest pełne nadziei. Pełne przeszkód. Ale daje dwie rzeczy. Przyjaciół i wspomnienia. :) Dlatego warto dbać o swoje życie bo drugiej takiej okazji już nie będzie. :)

Jedzeniem ciastek, robieniem zdjęć na lekcjach, spotkaniami ze skarbem, nauką, śmiechem, udawaniem, że wszytko jest dobrze, dawaniem pomocy innym, wszystkim.

Reszta ;

Przygodą

Czymś pięknym

Gównem posypanym cukrem (3)

Długą i trudną drogą do śmierci

śmiercią (3)

życiem (2)

przystankiem do śmierci

darem od Boga ( 7)

walką o przetrwanie

niczym (3)

beznadzieją

torturą

P.S. Jeżeli w najlepszych będą błędy ort. przepraszam, ale kopiowałam z aska.

Płacz, to nie smutek, to osobne uczucie.

Płacz jest objawem smutku ?

A może to osobne uczucie?

Jest większe od smutku?

A może mniejsze?

Nie, jest inne.

 

Najgorsze pytanie w tym tygodniu; Dlaczego płaczesz?

Jeżeli ktoś płacze, nie oczekuje głupich pytań, jeżeli ktoś płacze ma powód, który niekoniecznie da się zrozumieć. Płacz nie jest wołaniem o pomoc, a skutkiem ubocznym życia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Może jestem blada, może chudsza , a jednak da się żyć bez tlenu.

Ten wpis będzie przepełniony smutkiem i dołujący, więc pasuje do tego co czuję . ;p Ale jeśli należysz do osób kochających życie i przepełnionych szczęściem to ten wpis raczej ci się nie spodoba…

 

„Kolejny raz weszłam do domu, w połowie już wybuchając płaczem. Usiadłam w kącie, zamknęłam oczy i łzy bezustannie spływały po moich policzkach. Nie dało się ich zatrzymać, jak zwykle skończyłam dopiero, kiedy wyczerpałam limit łez… Na dzisiaj… Wtedy obejrzałam film i wypiłam gorące kakao. Potem patrzałam przez okno na spadający śnieg, równocześnie walcząc z myślami. Następnie najgorsza część dnia, czyli próba zaśnięcia. Za dużo myśli krążyło wtedy po mojej głowie, dlatego zaczęłam prowadzić pamiętnik, z którym było dużo kłopotów… Moim pamiętnikiem był zwyczajny zeszyt, niczym nie różnił się od moich szkolnych zeszytów.”

Nie ! NIE PODDAM SIĘ ! Nie mogę zawieść pewnych osób! Wyrobię sobie nowe życie, nową siebie ! DAM RADĘ, NIEWAŻNE, ŻE NIE MA DLA KOGO- WAŻNE, ŻEBY OPADŁY IM KOPARY !!!

„Życie wielu ludzi jest jak tek­st HIT’owej piosen­ki - faj­nie brzmi, ale jest bez sensu…”

Witaj! Nie mam pojęcia po co to wszystko piszę. Ale nie wiedząc po co się żyje nie ma się pojęcia już o niczym. Każdy dzień miał być bajką, a jednak nie znalazłam happy endu. Wszystko jest ok. Usmiechasz się, żyjesz, jakoś normalnie funkcjonujesz i się wszystko zaczyna walić. Rozpadasz się emocjonalnie. Od środka. Aż wkońcu nie będziesz w stanie zmusić się do uśmiechu. Myśląc dlaczego znajdujesz więcej i więcej powodów. Nie masz już nawet siły szukać dlaczego to wszystko jest bez sensu. Nie chcesz tlumaczyć, a nawet nikomu mówić co się dzieje. Po prostu chcesz skończyć. Ze wszystkim. Nawet dobre rzeczy nie mają już znaczenia. Jedynym twoim marzeniem jest odejść. Odejść od siebie, od bliskich, od fałszywości, od samego siebie. Uciec jak najdalej od myśli. Wtedy właśnie nie możemy robić praktycznie nic, bo wykorzystalibyśmy każdą okazję na śmierć. Trudno jest siebie pilnować, nie zrobić sobie krzywdy w takim momencie. Gdy przypomina nam się wszystko co było złe, każda łza. Kiedy właściwie nie wiemy co ze sobą zrobić. Nie wiemy dokąd pójść, wtedy najlepiej schować się pod kołdrę, wypłakać do końca i przykleić sobie uśmiech na gębe nie dając nic po sobie poznać. Wkońcu ta silna dziewczyna, która jest zwsze wesoła nie może dać po sobie poznać jaka jest naprawdę. Ten boski, pewny siebie chłopak nie może uronić nawet łezki , nie płakał nawet gdy miał złamaną nogę. I pomyśleć że tak wiele osób łączy jedna myśl. Jedna wizja. Garść tabletek, cmentarz, własny pogrzeb. Jednak ja nie wprowadzę tej wizji w życie, może dlatego, że jestem tchórzem, a może dlatego, że jeszcze nie przydało się nikomu moje życie. Dasz radę, musisz tylko wiedzieć, że masz po co żyć, albo chociaż dla kogo. Może to być wszystko, bylebyście to uwielbiali. To jest taki mój malutki trik pomyśleć o czymś co uwielbiam i pomyśleć, że nie ma tego po śmierci. I przed wszystkim odizolować się od wszystkiego internetu, telewizji itd. I płakać dużo i samotnie. Bez internetów, bo gdy pomyślę o tym wszystkim co się dzieje na świecie to znowu mam ochotę umrzeć. Nic tylko sznur na szyję. Tylko są rzeczy, których nie zrobiliśmy, a chcielibyśmy. Każdy czegoś chce, a po śmierci może nie być okazji. Po za tym jakby się zastanowić to śmierć również nie ma sensu. To co ma sens? Bez pewnych osób już nic może nie mieć sensu, jednak, można myśleć, że po śmierci nie będzie to miało większego znaczenia. Tylko, że my nie wiemy co będzie potem, bo naukowcy opracowali miliony niepotrzebnych wynalazków, a dalej nie mają najpotrzebniejszych. Nikt dalej nie wie co się z nami dzieje po śmierci. Zakopują nas w piach i mają gdzieś. Ewentualnie ktoś przyjdzie 1 listopada. I nikt nie potrafi tego zbadać, a niby żyjemy w takich nowoczesnych czasach. A że jest wiele opini na życie po śmierci to nie wiadomo w co wierzyć. Ale śmierć jest odwrotnością życia, więc może będzie fajna… A może jednak nie… Dlatego skoro i tak mamy umrzeć to po co żyć? A po co pomagać śmieci ? Przecież nie lubisz pomagania, szczególnie jeśli ktoś tego wcale nie chce. Pożyjmy sobie jeszcze troszkę. Może to nasze życie jest złe z jakiś powodów. Ale co to może być? Skoro chcemy umrzeć, znaczy, że nie boimy się śmierci. Więc co? Brak możliwości spełniania marzeń? Brak marzeń? Pogoda? A może największe zło tego świata- pieniądze? Jeżeli chodzi o pieniądze to muszę powiedzieć, że jestem zdania, że pieniądze są okropne. Ludzie kiedyś wymyślili, że takie papierki są coś warte. Jakbym dała ci kawałek zwykłej kartki powiedziałbyś, że jestem głupia, a jak na tej kartce ludzie, którzy się tym zajmują nadrukowaliby 100 i króla jagiełło to już byście mi dziękowali. Jednak każdemu zależy na pieniądzach, żeby mieć chociaż za co żyć. Teraz płacimy za wszystko. W jaskiniach ludzie za nic nie płacili. Co upolowali lub wychodowali było ich. Świt podlegał ludziom, a teraz mam wrażenie, że cały świat poglega pieniądzom. Dlaczego?

Sposób na brak nowości w życiu .

nowoscTo jest mój sposób , kiedy stwierdzam że mam nudne życie , że nic się nie zmienia .

Nie jest może jakąś magiczną sztuczką , ale pomaga.

Myślę co robiłam tego dnia, o tej porze rok temu . Nie pamiętam tego dokładnie , ale mniej więcej ; gdzie byłam i jak się czułam. A potem patrzę co robię , oraz myślę gdzie i czemu jestem .

Tyle .

DIY-Pamiętnik

image

image

Jeszcze nie skończony, ale postanowiłam podzielić się z wami moim pomysłem.
Chciałam mieć pamiętnik, który będzie miał w sobie coś z filmów, ale będzie też pokazywał moje myśli i charakter.

Na 1 zdjęciu jest okładka.
Wycięłam z kartki prostokąty, które potem wycięłam wzorki.
Na środku jest napis DIARY, żeby było wiadomo co to jest. Napisy są po Angielsku, co daje filmowy charakter. A słowa to wszystko co przyszło mi do głowy.

Na 2 zdjęciu jest ostatnia strona zeszytu.
Są tam cytaty. Cytaty z piosenek, z filmów, słowa znanych i nieznanych ludzi. Wszystko z czym się zgadzam.

image

Akurat tutaj fragment piosenki „List do Boga”.

Fajny pomysł ?

Polska – co się stało że gadają o nas amerykańskie media?

kubusNie wygraliśmy mistrzostw świata w piłce nożnej. (jeszcze .)
Za to …
Radni z Tuszyna pokłócili się o to , czy plac zabaw ma być Kubusia Puchatka , czy Misia Uszatka !!!
Nie było by w tym nic dziwnego ( wkońcu to jest Polska ) , ale z nagrania z rady miasta wyszło na to, że Kubuś Puchatek to gender , bo nie ma spodni !!!

A teraz światowa afera ! Wszyscy mają bekę !
Świat ma bekę.
Polska ma bekę .
Samo Tuszyno ma bekę ze swoich radnych.

Po prostu nie mogę już xddddd .
Kocham Cię Polsko !

Opowiadanie ! Świąteczny klimacik…

            „Wesołe” święta…

Dla wielu ludzi święta faktycznie są czasem radości, prezentów i przebywania z rodziną. Ale nie dla wszystkich. Alice jest jedną z osób, której święta są zaprzeczeniem świąt innych ludzi z „normalnych” rodzin. Rodzice dziewczyny nie żyją od długiego, długiego czasu, bo jej matka zmarła 20 lat temu – zaraz po porodzie, w ogóle jej nie pamiętała, jedynie ze zdjęć. A ojciec Alice umarł na raka, kiedy miała 2 latka. Była wychowywana przez ciotkę, tylko dlatego, że ta dała obietnice jej ojcu. Ciotka nie lubiła nikogo. Swojej bratanicy też. Dlatego święta nigdy nie były przez teraz 20 latkę kojarzone z prezentami i rodziną, a z krzykami ciotki, sprzątaniem oraz uciekaniem z domu, żeby przez chwilę poczuć śnieg i zapach świąt. Teraz Alice ma 20 lat i już nie zajmuje się nią ciotka – ta wygnała ją gdy tylko została pełnoletnia i nie dała jej nic, ani mieszkania, ani kasy, ani nawet jedzenia. Jedynie ciuchy, które dostawała albo po kimś, albo za zarobioną kasę np. za wyprowadzanie psów sąsiadom. Tylko, że za taką kasę nie mogła znaleźć sobie chociażby miejsca tylko do spania. Ale udało jej się znaleźć mieszkanie za małą, napawdę małą cenę. Podobno straszyły tam ducy, poza tym 1 pokój gdzie nie mieści się nic oprócz materaca i łazieneczka. Pracowała najpierw w Mc Donaldzie, licząc na dostawanie resztek do domu, a potem w Pizzy Hut. Tak wylądało jej życie mając 18 lat, a w ciągu 2 lat zupełnie nic się nie zmieniło. Ten sam „dom”. To samo ciągle do jedzenia. Nawet ta sama praca, bez żadnego awansu. I wciąż nienawidzi świąt. Nawet nie myśli dlaczego, bo nikt jej o to nie pyta. Nie ma przyjaciół, bo nie potrafi rozmawiać z ludźmi. Z resztą jak rozmawiać z ludźmi, kiedy nienawidzi się całej ludzkości ?

Ale jeżeli ktoś spytałby ją dlaczego nienawidzi świąt pewnie odpowiedziałaby, że nie nienawidzi świąt, bo nie lubi śniegu , czy wkurza ja Św. Mikołaj, odpowiedzią było by parę słów typu ; samotność, ból, brak rodziny itd.

Kiedy nadszedł dzień świąt chciała być w pracy, ale stwierdzili, że i tak nikt nie przyjdzie. Więc to były kolejne WESOŁE święta … Spędziła je na materacu, pisząc w zeszycie swój list. Dziś była pewna, że będzie to jej ostatni list.

Drogi świecie ! 25.12

Nawet nie wiem do kogo miałabym zaadresować ten list. Ale wiem jedno to jest mój ostatni list. Tłumaczcie go jak chcecie, ale bez niejasności muszę was poinformować dlaczego to robię …

W takim razie nie chcę już żyć, ponieważ

  • Nikt nie potrzebuje mnie na Ziemi,

  • Chcę zobaczyć moich rodziców

  • NIE POTRAFIĘ ŻYĆ

    Jest jeszcze wiele powodów, ale połowy byście wcale nie zrozumieli, więc po prostu żegnajcie.

    Dlaczego święta? Bo to jest najgorszy okres, dla ludzi samotnych, szczególnie tych o słabych nerwach.

    Alice Ginss

    Alice zostawiła list na parapecie. Powolnym ruchem otworzyła okno, stanęła na parapet. Nagle w jej głowie pojawiło się tysiące, miliony myśli i pytanie: skoczyć? A może nie? I wiedziała już czego chce. Skoczyła. Przez parę minut leciała, zupełnie jak ptak. A dalej ? Przeżyła? Spełniło się to, czego od tak dawna pragnęła. Nie żyje. Umarła, po raz pierwszy się uśmiechając i jej ostatnimi słowami były : WESOŁYCH ŚWIĄT… 

  • Co o tym myślicie?

50 wpis ! Za co lubimy święta?

To już będzie 50 wpis na tym blogu ! I chyba dobrze dobrałam temat, bo bardzo chcę, żeby akurat ten wpis miał w sobie magię.

A i jeszcze jedna sprawa zastanawiam się nad przeniesieniem bloga na bloggera, więc stopniowo zacznę się  przenosić, ale wpisy dalej będą się tu pojawiać i zobaczymy gdzie lepiej się pisze… ; http://mojeniepoukladanemysli.blogspot.com/

Ale wracając do świąt , o których będzie jeszcze w kilku wpisach…

Za co tak kochamy święta? Ja podam parę powodów, za które ja kocham święta jak macie swoje to zostawcie komentarz.

1.  Świąteczne reklamy ;*

Co by było bez świątecznych reklam , które pozwalają poczuć nam ten klimat tuż po zawiezieniu zniczy 1.11 …

swrekamy

 

2. Pierniczki

I co mogłabym tu dodać , każda osoba, która może jeść wie o czym mówię ..

pierniczki

3. Filmy

Kocham filmy z taką wewnętrzną magią, tym pięknym klimatem… A „Kevin sam w domu” w te święta jest bardziej pewny niż śnieg.

swfilm

 

4. Ubrania

swciuch

 

5. Najpiękniejsza rzecz w świętach? LAMPKI! Wszędzie , na domach , płotach, choinkach, gdzie się tylko da! I jakie się tylko da! Zwykłe, gwiazdki, mikołaje, reniferki…

swlampki

 

6. Jak są lampki trzeba je gdzieś powiesić, więc co powiecie na CHOINKĘ!

To nie jest zwykły świerk ozdobiony bombkami i światełkami, to choinka! Ja uwielbiam prawdziwą choinkę, która pachnie i nie jest plastikowa. Jak dla mnie plastik daje świętom sztuczności. Co prawda wycina się drzewa i ekolodzy często protestują, ale raz do roku?

swchoinka

 

7.  Ozdoby, ozdóbki…

Małe, duże, kupione, zrobione, z papieru, filcu, drewna itd…

Są to głównie bombki i łańcuchy, ale nie tylko. O tym będzie cała inna notka, bo mam zamiar zrobić jakieś świąteczne DIY.

swozdoby

8.  Kolędy

Te piosenki… Święta to jedyny czas gdy każdy może, a nawet musi śpiewać, nawet jeżeli w ogóle nie ma uzdolnień muzycznych.

swkoledy

9. Miłość

Przez to, że tak wiele ludzi lubi święta to podczas tego czasu wszyscy chodzą uśmiechnięci i panuje wspaniała atmosfera, aż chce się przebywać wśród ludzi… I nawet padający śnieg bawi, a nie wkurza, chociaż bardzo nie lubię zimy…

swmilosc

10. Jedzenie

Wiadomo 12 potraw itd. Ale to jedzenie ma taki klimat tylko dlatego, że je się z rodziną…

swjedz

 

I tym pysznym tematem zakończę dzisiejszy wpis.

 

Gdzie się podział mój scenariusz ?

Czasem mam wrażenie , że przed pojawieniem się na świecie ktoś napisał mi już scenariusz do życia , mi i wielu milionom ludzi  … Wybrał w kim się będę zakochiwać, w jakim języku będę mówić, gdzie mieszkać itd. Możliwe, że nawet widziałam ten scenariusz, tylko że autor go zabrał, a mnie puścił na scenę po 1 przeczytaniu i bez żadnej próby i nawet gdy jestem za sceną nie mogę zobaczyć jaką mam rolę , chociaż przedstawienie trwa tak długo , że często zapominam swojej roli, próbuje improwizacji , lecz nie wiem , co będzie dalej , już nawet nie wiem po co gram …

11.11 Polska…

Tytuł mówi sam, za siebie…

Tylko czy to jest ten sam kraj, za który tylu ludzi oddało życie? Byli to często nasi przodkowie.

Walczyli, żebyśmy mogli mówić po POLSKU, śpiewać POLSKI hymn i być dumnym z POLSKI.

A jednak Dzień Niepodległości ( 11.11) obchodzimy tak ;

11.11

Albo tak ;  http://cia.media.pl/atak_na_antynacjonalistow_w_krakowie

A jak nie idziemy na żaden marsz, bo będzie zadyma to oglądamy wszystko przed tv …( A mogłam jechać spalić tęczę. XD)

Ale wróćmy do Marszu NIEPODLEGŁOŚCI w Warszawie…

Otóż czy dla naszego kraju dobrze, że są jeszcze tacy „patrioci” ? Z racami, zakrytymi twarzami, którzy tylko czekają na bójkę i żeby walnąć kamieniami w policję…? Ale to nie wszystko, bo jak tłumaczy telewizja Republika to policja się poprzebierała i sama rzuca w siebie kamieniami… I weź tu człowieku bądź mądrym…

Czy nie lepiej spędzić Dzień Niepodległości serio oddając cześć BOHATEROM i cieszyć się, że jesteśmy niepodległym państwem ?!

niepodleglosci

Czas – jako najdziwniejsze zjawisko ludzkości.

Czas mija i niby codziennie są te 24 godziny, jednak raz godzina potrafi być sekundą , a innym razem sekunda może być godziną …
Dowód ?
Czas się dłuży na nudnych lekcjach, albo jak się zupełnie nic nie robi.
A skraca w najlepszych momentach , gdy jesteśmy z przyjaciółmi zupełnie nie czuć czasu.

A mimo to zupełnie nie potrafimy wykorzystać czasu, który mamy …

Kiedyś na Demotywatorach znalazłam obrazek, którego nie mogę już znaleźć, ale tekst, był jakiś taki ;

 

Żeby docenić wartość jednego roku, 
zapytaj studenta, który oblał egzaminy. 

Żeby docenić wartość miesiąca, spytaj matkę, 
której dziecko przyszło na świat za wcześnie. 

Żeby docenić wartość godziny, 
zapytaj zakochanych czekających na to, 
żeby się zobaczyć. 

Żeby docenić wartość minuty, zapytaj kogoś, 
kto przegapił autobus lub samolot. 

Żeby docenić wartość sekundy, zapytaj kogoś, 
kto przeżył wypadek. 

Żeby docenić wartość setnej sekundy, 
zapytaj sportowca, który na olimpiadzie 
zdobył srebrny medal. 

Czas na nikogo nie czeka! Łap każdy moment, 
który ci został, bo jest wartościowy. 

Dziel go ze szczególnym człowiekiem 
- będzie jeszcze więcej wart. 

Na pewno będzie im przyjemnie. 
Powiedz tej osobie co dla Ciebie znaczy, 
bo zanim się zdecydujesz może być za późno. 

Żyj chwila! Nigdy niczego nie żałuj. 
I co najważniejsze, zawsze trzymaj się 
z przyjaciółmi i rodzina, 
bo to oni pomogli Ci być takim, 
jakim jesteś teraz. 

1 listopada nie powinien być raz w roku…

Byłam 1.11 na cmentarzu, jak większość ludzi…Ale patrząc na znicze, kwiaty, pokupowane tak żeby jedne były ładniejsze od drugich zaczęłam się zastanawiać. Jaki jest sens w ‚cmentarzowej modzie’ i po co te wszystkie znicze i kwiaty? Jeśli mają być symbolem pamięci czy szacunku to czemu tylko w święto?  Nie można zawsze pamiętać o tych co już odeszli?

To pytanie wzbudziło kolejne pytania, ponieważ patrząc na małe groby, które w większości były bez zniczy zaczęłam myśleć o swojej śmierci…

Kto przyszedłby na pogrzeb?

Kto zapaliłby znicze 1 listopada?

Kto w ogóle by pamiętał o mnie?

Jaki w ogóle jest sens życia i śmierci???

Być może…

Każdy zastanawia się co było gdyby… A ja ostatnio ciągle myślę o być może…
Być może trochę za dużo myślę
Być może nie umiem mówić o sobie
Być może za bardzo przejmuje się dla kogoś zupełnie nie istotnymi rzeczami
Być może jestem smutna
Być może jestem nikim
No i duża ilość tego być może płacze się po głowie, jednakże nie jest to tak jak z co by było gdyby … Ponieważ gdyby określa żałowanie jakiejś decyzji w swoim życiu . Natomiast te moje może przedstawia coś co niby jest, ale może tego nie ma, mogę się mylić i wgl. Jednak zawsze jakoś trzeba jakoś wybrać może, które jest napewno i może, którego nie ma.  W końcu i tak do głowy przychodzą pytania typu : A czemu? A po co? A dlaczego? A jak? I jak są pytania to odpowiedzi też się znajdą.

Mateusz Maga odpadł z Top Model!

Wbrew pozorom nie będzie to pusty wpis typu jak go nie lubiłam, albo jak ja go kochałam – zabić jury . Będzie to prawda o tzw. tolerancji, która nie istnieje i dyskryminacji. Będzie może coś o pewności siebie , prawdziwości i stresie.

MMMaga

Ale zacznijmy najprościej od Mateusza Magi, który jest jednym z bardzo wielu przykładów, że nie ma czegoś takiego jak tolerancja. Pokazuje też dlaczego jesteśmy gorsi od Amerykanów. Tam taki wygląd nie wywołuje tylu kłótni , kontrowersji, gróźb i zastraszania…

Jak teraz tłumaczy się wielu ludzi? Ale jak on gada . Jak można tyle siedzieć przed lustrem . Nie ma psychy na modela. Ale jedna mina… itd…

Za kogo ja uważam Mateusza?

Mateusz jest przede wszystkim wspaniałym kandydatem na modela światowej klasy.  Kocha to co robi. I chce spełniać marzenia. Słaba psycha? Gdyby miał słabą psychikę to już by nie żył, jeżeli słuchaliście co mówił w programie to wiecie, że był wyśmiewany i  zastraszany w szkole podstawowej i gimnazjum. Jego jedna mina, czy brak uśmiechu? Jest to spowodowane zapewne brakiem akceptacji ze strony innych uczestników oraz chorobą ojca, o której dowiedział się przed wyjazdem od siostry… Ciągłe pozy w lustrze? A czy gdy stresujemy się ważnym sprawdzianem to ciągle nie siedzimy nad książkami ? Jak dla mnie on właśnie przez stres ciągle pozował przed lustrem i wydaję mi się , że chciał nie dać po sobie poznać tego bólu, niepokoju i innych złych emocji . I właśnie stąd ta „maskowa” mina.

A jednak on jako jeden z niewielu osób z programu wydaję mi się być sobą , być prawdziwy. Do takich osób należał jeszcze Adam , ale również odpadł i należy Osi …

Budzi kontrowersję?

No jasne, model z „pedalskim ” wyglądem pomyślało ok. 50 % osób, druga połowa zapewne pomyślała o tym, że budzi kontrowersję , ale i tak jest najlepszy. I tak można by się sprzeczać w nieskończoność, ale w Polsce jak ktoś jest „inny” z góry się go nie lubi. I po co te wszystkie akcje typu . NO TO RASIZM i inne skoro dalej nie potrafimy chociaż zaakceptować takich ludzi, o „tolerancji” nie wspominając…

Czuję, że nie napisałam tu czegoś ważnego, może potem mi się przypomni…

Analiza jednej z najpiękniejszych piosenek

Dżem – Do kołyski

Znacie? A kto nie zna…

To leci tak…

Żyj z całych sił
I uśmiechaj się do ludzi
Bo nie jesteś sam
Śpij, nocą śnij
Niech zły sen Cię nigdy więcej nie obudzi
Teraz śpij

Niech dobry Bóg
Zawsze cię za rękę trzyma
Kiedy ciemny wiatr
Porywa spokój
Siejąc smutek i zwątpienie
Pamiętaj, że

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic…
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…

Idź własną drogą
Bo w tym cały sens istnienia
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia
Bez niepotrzebnych niespełnienia
Myśli złych

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic…
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…
Najlepszą z Twoich chwil

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic…
Nie! Nie!
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…
Najlepszą z Twoich chwil

Jak na deszczu łza
Ty i ja

Do kogo to pisano ? ” Do kołyski” to może do jakiegoś małego dziecka. A może do ukochanej ” Jak na deszczu łza TY i JA”. Jednak jak dla mnie utwór jest kierowany do każdego człowieka na ziemi. Są to porady w piosence. Puszczam ją sobie często, szczególnie kiedy mam doła.  Pomaga mi się wziąć w garść i przypomina, że wszystko co złego się stało minie. Że cały świat nic nie znaczy i że każda chwila może być najlepszą. Taka dłuższa wersja Hakuna Matata.

Piosenka ta jest dla ludzi.

A zatem Hakuna Matata!

https://www.youtube.com/watch?v=KApmfGxoCG0

Ludzie, ludzkość

Teraz trochę o całej ludzkości bardzo ogólnie, a jednak może warto przeczytać dlaczego robimy się coraz głupsi ? Bardziej zawistni? Fałszywi? Leniwi? I jacy to nie wiem jacy jeszcze.

Nie wiem dlaczego dziś, coś mnie tak tknęło. Od razu mówię, że nie jest to pisane pod presją np. bo ktoś mnie zawiódł, ale każde słowo nie jest też 100 razy przemyślane.

Ludzie, którzy żyli tysiące lat przed naszą erą mądrzeli , zakładali miasta i wymyślali przeróżne rzeczy, o których większości pewnie i tak nie wiemy. A teraz? A my? Mi się wydaje że już za bardzo zmądrzeliśmy i zostało tylko głupieć. Może to przez za dużo myślenia np. jak ja teraz, przecież wtedy ludziom chodziło głównie o przeżycie. Może to przez internet, który daje nam nieograniczone możliwości, albo przez ter możliwości.. A jednak wiem, że głupiejemy… Kiedyś ludzie nie posługiwali się papierem żeby zdobyć jedzenie, które mogą zabić czy wziąć z lasu. My już aż tak szerokich możliwości nie mamy, lecz zbieranie np. jagód w lesie jest  jak na razie legalne, a mimo mało kto o tym pomyśli…z lenistwa.

Dlaczego jesteśmy leniwi?

Otóż jak się jest nauczonym, że trzeba coś robić to wchodzi to w nawyk. I chyba już wszystkim cywilizowanym ludziom weszło w nawyk lenistwo. Oglądanie telewizji, sprawdzanie facebooka , sprawdzanie wielu innych stron w necie. Pierwsi ludzie nie mogli być leniwi, idziesz na polowanie! Nie- to nie jesz = umrzesz. I tyle ich w życiu więcej pewnie nie obchodziło…

Nie chodzi mi o powrót do takich czasów, ale o to żeby spojrzeć na świat z nieco innej perspektywy. Żeby zrozumieć coś na inny sposób.

Czym jest depresja?

No co to jest?
Jedni piszą o niej jak o śmiertelnej chorobie.
Drudzy jak o lekkim osłabieniu .
A jeszcze inni jak o przykuciu na wieczność do łóżka.
A ja? Prawdę mówiąc się na tym nie znam, bo i u żadnego specjalisty nie byłam i nie wiedząc czym ta choroba jest nie wiem czy ją przechodziłam\przechodzę.
Większość internetowych źródeł mówi o depresji jak o zwykłej chorobie, której objawami są; myśli samobójcze, smutek, brak sensu życia itp. Zdaje sobie sprawę, że tych objawów jest dużo więcej i depresja ma wiele odmian . Ale czy gdy wszystko jakby przepływa obok nas, nic nie ma znaczenia, a każdy kontakt z tabletkami czy spojrzenie w okno mówi nam żeby wreszcie umrzeć to już jest depresja? Czy gdy płaczemy w samotności, chociaż dla świata jesteśmy najweselszymi istotami na planecie to depresja? Czy za każdym razem gdy słyszysz o śmierci masz nadzieję że cię zabierze z tego powalonego świata, zrobilibyśmy to samo , ale gdy jakieś narzędzie ląduje nam w ręku to w ostatniej chwili myślimy i odkładamy to na później bo np. Ktoś przyszedł. Czy to depresja?

Czy depresja jest śmiertelna i dlaczego większość traktuje chorych jak świry?
Depresja jest chorobą śmiertelną, nawet gdy nie prowadzi do samobójstwa to jednak istniejesz, ale nie żyjesz. Chorych traktuje się w dziwaczny sposób, bo najczęściej odciąga się od nich ludzi, których tak bardzo potrzeba. To jakby choremu np. Na raka nie podać leku tylko odsuwać.
Czy choroby fizyczne i psychiczne są tak różne?
Moim zdaniem NIE. Szczególnie jeśli chodzi o depresję. Nie kontrolujemy tego co dzieje się w naszym organizmie i stosu myśli w mózgu również nie skontrolujemy. Przecież gdyby było inaczej nie było by tylu chorób.

image

Zatem zachęcam do rozważenia czym jest depresja i zostawieniu komentarza. Wiem, że i tak pewnie nikt nie dotrwał do końca i nie napisze komentarza. :(

Ania Przybylska nie żyje, ale mam zapłon…

Więc jak wiemy już od kilku dni zmarła 36 letnia aktorka Anna Przybylska. Zmarła na raka. Ale o tym możecie przeczytać wszędzie. Więc po co to piszę? I dlaczego tak późno?  Piszę o tym bo to jest genialny dowód na szybkość internetu i poziom inteligencji ponad 50% ludzi posiadających internet, a także  ”szacunku” do zmarłych.  Dowiedzieliśmy się o śmierci aktorki w tym samym dniu gdy zmarła. Jednakże ona teraz jest w całym internecie, lecz nie wiem czy jakby umarła 50 lat później to byłby tego taki rozgłos. Po za tym widząc besty, demotywatory i Facebooka zaczęłam się zastanawiać. Jak właściwie jest, że w ciągu kilku dni słyszę o jakiejś osobie więcej niż przez wiele, wiele lat. A najbardziej wkurzyły mnie internetowe „znicze”, które po prostu mnie denerwują i uważam je za zupełną przeciwność oddania szacunku i szkoda mi każdej osoby do której są kierowane. Prawdziwe znicze mają w środku ogień, który jest znakiem życia i każdy podmuch wiatru może go zgasić, tak jak życie się kończy. Ale taka gwiazdka?! Jeżeli po mojej śmierci ktoś napisze mi internetowy znicz to nie wiem zadźgajcie, spalcie żywcem, nie wiem jak , ale zabijcie ! Co jeszcze lepsze większość tych osób od „zniczy” za kilka miesięcy zapomną o niej i jej śmierci. Pamiętać o niej będzie jedynie rodzina i prawdziwi fani . Może ewentualnie jak ktoś se przypomni to zrobi obrazek z spóźnionym internetem explorer mówiącym , że Ania Przybylska zmarła. Tylko że wtedy mało kto o tym będzie pamiętał. Wiem, że tak będzie, bo to nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek.

Tym razem troszkę inaczej…

Nie dawno rozpoczęła się magiczna pora roku jaką jest jesień.  Drzewa się pofarbowały, można znaleźć dużo kasztanów na zewnątrz, szybciej robi się ciemno i wczesnym rankiem oraz późnym wieczorem jest już bardzo zimno. Nie wiem jak wy, ale dla mnie jesień potrafi być też bardzo przygnębiająca. Ale mogę polecić parę sprawdzonych sposobów na deprechę jesienną :

- tabliczka czekolady,

- Herbata

- Kakao

- Kisiel

- Dobry film; http://krytyczkafilmowa.blog.pl/

- Muzyka! – lekarstwo na wszystko

- książka

- spacer – to jest dla mnie najlepszy sposób

Macie zdjęcia z jednego ze spaceru;
image

image

image

image

image

image

Ciekawe znalezisko…

Może Ameryki nie odkryłam, sorry Kolumb mnie wyprzedził. A jednak grzebiąc w kartonach znalazłam trochę przeszłości. A mianowicie znalazłam zeszyty mojej mamy z wierszami…  Możliwe, że mam po niej talent. Może nie jest to związane z niczym ekscytującym, jednak ja czuję jakbym odkryła milion dolarówkę. Mogę poczuć i dowiedzieć się co kiedyś robiła image

moja mama. Jeden gruby zeszyt już przeczytałam. Wiersze są genialne, zabieram się za drugi. Mama powinna być poetką.

image

DIY- słoik

Dziś pomyślałam, że czas coś zrobić i… pomalowałam słoik!
1. Słoik (kilka) w odpowiedniej dla nas wielkości.

image

2. Spray do malowania, w kolorze ( do wyboru) . Ja wybrałam srebrny.

image

3. Wykładamy podłogę gazetami. (Najlepiej sprayować na dworzu, albo w piwnicy, garażu).
4. Malujemy! Szybko i sprawnie, no i dokładnie.

image

5. Zostawiamy do wyschnięcia.
6. Może ozdobić jakąś wstążką?

image

7. Włożyć…co? Co chcemy! Ja akurtat wymyśliłam sobie, że w jednym ze słoików na karteczkach będą spisane moje marzenia, a w drugim motywujące cytaty różnych ludzi.

Jak się podoba? ;)

Po raz kolejny…

Po raz kolejny piszę na blogu. Piszę jak zawsze, bo moje myśli znowu są nie ułożone. Dziś sobie trochę publicznie ponarzekam. Na co będę narzekać? Na szkołę oczywiście. Każdy uczeń musi ponarzekać na szkołę, więc już czas.

Wady szkoły:

- nie mamy czasu na nic! Siedzisz w szkole od 8-16, czasem dłużej, albo krócej. Zresztą co za różnica. Nauczyciele dopilnują żebyś i tak siedział nad lekcjami do 23.  A kiedy spełniać marzenia? Znaleźć pasję? Robić coś co przyda mi się w życiu?

- Przeładowane programy i wyścig szczurów. To, że programy są przeładowane wie chyba każdy, oprócz tego co te programy układa. Ale nikt nie wspomni o wyścigu szczurów i nigdy nie mylących się nauczycielach. Nie wspominając o spięciu w domu z powodu ocen.

- Szkoła jest obowiązkiem; ok. Niech im już będzie. Ale czemu nauczyciele wymagają od nas, żebyśmy słuchali ich na lekcjach. Powinniście się cieszyć, że możecie się uczyć. Lecz szkoła to dla mnie jedynie głupi obowiązek, o który się nie prosiłam i cieszyć się nie będę.

- Imprezy, wycieczki i milion pięćset innych rzeczy… Po co? Dla naszej przyjemności? Taaaaaaaa….. bo wycieczki są takie ekscytujące… Nie oddalaj się, słuchaj przewodnika i bla, bla ,bla. A potem mów, że ci się podobało, bo głupio mieć inne zdanie. Zresztą mam wrażenie, że w każdym miejscu gdzie jest nauczyciel jest jakaś taka spina.

- Jesteś wolnym człowiekiem, ale….. tych ale jest tyle, że pewnie na to poświęce następny wpis.

Wszystko się zmienia…

Znacie uczucie, kiedy po paru latach wracacie w jakieś miejsce, a tam wszystko się zmieniło?
Niby oczywiste, wszystko się zmienia, żeby nadążyć nad technologią i wgl. Ale nie macie wrażenia, że te miejsca zmieniają również taką swoją duszę? Po za tym czemu ludzie ciągle wymyślają coś nowego, skoro nie lubią nic zmieniać. Jest kilka miejsc, w które chciałabym wrócić (w czasie). No, ale cóż trzeba żyć dalej i znaleźć sobie inne miejsca, by w przyszłości było na co narzekać.

Wstać wcześniej, przed całym światem…

Opłaca się? A czy wszystko musi się opłacać? Nie można już nic zeobić tak poprostu? Wstać sobie z samego rana i pogapić się kilika minut w okno. Pomyśleć, by docenić piękno naszej planety. Czy nie warto zastanowić się czasem po co rano wstajemy ? Dokąd zmierza to wszystko? Jak by było gdybyśmy nigdy się nie urodzili? Takie dłuższe przemyślenie sensu wszystkiego. Potem posłuchać naszej ulubionej, wartościowej, motywującej piosenki. I od razu dzień staje się lepszy. Dlatego, że my mamy lepszy humor i zwracamy uwagę na małe piękne rzeczy. Właściwie nie wiem dlaczego to piszę, ale coś jakby w środku mnie zmusza.

Moja piosenka na dziś to Kaen-Alterego

Zadanie: Każdy kto przeczytał ten wpis niech wstanie kiedyś chociaż 10 min wcześniej i pomyśli.

Kolejny pomysł, którego nie zrealizuje.

Na blogu pisałam czasem o moich pomysłach typu wyzwania, czy wywiady, a po jednej próbie zrezygnowałam. Chociaż chciałam, by to trochę trwało. No, ale cóż moim nowym pomysłem jest drugi blog. Nie znaczy, że nie będzie już tego. Będę prowadzić 2. Ten drugi blog będzie mi służył do opisywania filmów.

http://krytyczkafilmowa.blog.pl/

Nie wiem co z tego wyjdzie, bo ja dużo planuje, a mało robię. Ale spróbuje. Wbijajcie na link.

A może być dobrze?!

To będzie wpis o moim życiu- właściwie jakim życiu?
Sądzę, że istnieć nie znaczy żyć. No właśnie i ja nie żyje. Niby chodzę, mówię, nawet uśmiecham się (najczęściej sztucznie), ale nie żyje. Wszystko przelatuje obok mnie i nie ma większego znaczenia. Jestem trochę smutna, trochę przez to wszystko boli mnie głowa, ale mam trochę czasu i stwierdziłam, że muszę gdzieś to wszystko zapisać. I nie mogę nie skończyć tej notki ważnym pytaniem; Czy nie może być w końcu dobrze, czy nie mogę prowadzić mojego życia po swojemu?!!!?

Tęsknie- list do <3

Mój Drogi!

Byłeś najzabawniejszą osobą jaką znam, byłeś dla mnie ideałem mimo, iż to ty wywoływałeś moje łzy. Smutno mi, kiedy nie widuję cię codziennie w szkole. Odwracam się a ciebie już za mną nie ma. Każdy dzień bez ciebie jest coraz gorszy. Ale najgorsze są noce; wtedy myślę o wszystkim, wtedy żałuję wielu decyzji i właśnie wtedy płaczę z bezsilności. I tak bardzo chciałabym cię zobaczyć, chociaż nie wiem co bym powiedziała, ani czy chociaż trochę o mnie myślisz. Chociaż nigdy nie byliśmy razem to pamiętaj, że cały czas za tobą tęsknie i myślę o tobie…

Tęskno i smutno

cicho i ciemno

a wiesz dlaczego?

bo nie jesteś ze mną.

czy możemy lubić coś czego nie rozumiemy?

Lubić? np. filmy, książki itp. rzeczy, które są dla nas kompletnie niezrozumiałe? Szukałam trochę odpowiedzi, ale nic kompletnie nie znalazłam. A pytanie to i wiele wiele innych przyszło mi na myśl podczas oglądania filmu pt. Mrs.Nobody – film dosyć interesujący i trochę dziwny. Cytaty z tego filmu są piękne.

Niesamowite

Tak myślę… Niesamowite jest to, że wszystkie wady całej ludzkości możemy zamknąć w jednym słowie: KŁAMSTWO… Wiadomo ludzkość ma wiele wad, ale najuniwersalniejszą jest kłamstwo, fałszywość itp. Nie rozumiem tego, że skoro praktycznie wszyscy nienawidzą kłamstwa to dlaczego ciągle kłamią?! Pewnie nie znajdę odpowiedzi na to pytanie, ale cóż życie jest pełne zagadek.

Powrót do rzeczywistości…

Jutro 1 września. Masakra dla każdego kto chodzi do szkoły.:( Musimy się zacząć uczyć, kojarzyć dni tygodnia i ogarnąć rzeczywistość, w której nie będzie tak fajnie jak na wakacjach. Wakacje są, żeby odpocząć, ale jak w 2 miesiące odpocząć, co chwila jakoś wyjazd czy coś i z wakacji nie wiele zostaje. Żądam dłuższych wakacji!

Kto za?

Każdy swoje, więc ja też.

Religia to będzie temat dzisiejszej notki. Oczywiście wierzę w Boga, ale każdy wierzy po swojemu, więc napiszę co ja o tym myślę.
1. Pierwszą sprawą będą „zakazane znaki”. Moim zdaniem największa głupota kościoła. Dlaczego mieliby zakazywać nam używać takich znaków jakie im się nie podobają?
image

2. Następnie chodzenie do kościoła. Mówią, że to świątynia Boga i chodzimy tam, żeby się modlić, ale czy to nie wydaje wam się fałszywe? Czy nie uważacie, że większość ludzi chodzi do kościoła na pokaz? Albo posłuchać jak księża mówią o polityce czy sprzeciwiają się gender?

3. Nie modlić się 2 razy dziennie to grzech? Tak się zastanawiam, po co mamy się na siłę modlić 2 razy dziennie i klepać formułki. Dlaczego skoro Bóg jest wszędzie nie możemy porozmawiać z nim, kiedy mamy potrzebę?

4. Tak, piszę ten post, bo dzisiaj jest niedziela.

Smutek.

W tej notce napisze o smutku, co nas smuci oraz kilka smutnych cytatów.
Co nas smuci? Odpowiedzi szukałam w necie i dodałam kilka swoich propozycji.

1. Samotność, co ciekawe samotnie można czuć się nawet w licznym towarzystwie.
2. Brak akceptacji.
3. Brak kontaktu z bliskimi.
4. Nieodwajemniona miłość.
5. Dwulicowość/fałszywość ludzi.
6. Bezduszność
7. Egoizm
8. Bezsilność.
9. Kłótnie. Chociaż w niektórych kłótniach najbardziej cierpi osoba 3.
10. Samobójstwa.
11. Wojna.
12. Śmierć.
13. Cierpienie.

Do punktów od 10 do 13 : Podobno nie jesteśmy empatyczni. A jednak nawet gdy nie znaliśmy jakiejś osoby, a zmarła jest nam smutno. Płaczemy na dramatach. Jednak zaskoczyła mnie propozyja 11, bo wojny blisko nas obchodzą, żeby nie przeszły do nas, ale te gdzieś bardzo daleko?
Oczywiście jest pełno innych rzeczy, które sprawiają, że nasz uśmiech wywraca się do góry nogami, ale to te, które należą do większości.

Teraz kilka cytatów na temat smutku:
” W życiu są takie chwilę, gdy nie pomaga nawet tabliczka czekolady.”
” Najgorzej jest mieć marzenie i wiedzieć, że nigdy się nie spełni.”
” Siedział samotnie w wagonie, rysował serce, wciąż myśląc o niej.”
” Smutna dziewczyna na ziemi siedziała, tylko muzyka jej płacz zagłusza. Jeszcze przed chwilą uśmiech uroczy, a teraz zaciśnięte oczy, znak życia tylko łzy dają, które płyną po policzkach i nie przestają”
„I żyli długo i szczęśliwie… UPS.. To nie ta bajka księżniczko…”
” Jeśli świat jest kolorowy to ja jestem daltonistką.”

Mogę polecić też filmy i piosenki do popłakania.
Filmy; „trzy metry nad niebem”, „niemożliwe”.
Piosenki; „Don`t forget” – Demi Lovato, Ola- jej ostatni rok.
W komentarzach można pisać własne propozycje.

Senne marzenia.

Postanowiłam, że warto poświęcić chociaż jeden wpis, żeby napisać o snach. Jest to temat wszystkim znany, ale tak samo jak znany to też obcy. Nie będę pisać o co konkretnie chodzi w tych naszych snach, ani jakoś psychologicznie, bo nie jestem psychologiem i nie posiadam takiej wiedzy. Podobno sny biorą się od jakiś głębszych uczuć np. strachu, miłości, tęsknoty. Pewnie jest w tym prawda, bo ponad 90% polaków miało kiedyś sen, że spada. Po za tym moje sny ograniczają się do silnych uczuć lub śnią mi się rzeczy, których jestem ciekawa np. co dostanę na urodziny, albo kogo poznam w nowej szkole. Teraz dużo też można czytać o snach na jawie, nie wiem jak wy, ale ja nigdy takiego snu nie doświadczyłam. Jednak sen na jawie wydaje mi się nudną opcją, wolę niespodzianki nawet w snach. Ach… sny te piękne sny… Sny, które urwały się z horroru… Wszystkie mają jakąś wartość, a sny często też mogą nam o czymś przypomnieć, czegoś nauczyć. Zatem, chyba warto śnić, a czasem może nie warto. Ja tam ostatnio mam problem, żeby zasnąć, może przez natłok myśli…

Wyzwanie nr.1

„Wyzwanie filmowanie”
Wyzwanie polega na tym, żeby obejrzeć dużo filmów i je ocenić.
1. ” Łatwa dziewczyna”. Komedia jak większość filmów, które oglądałam. Świetny film, idealny na wakacyjną nudę.

2. „Ted”. 35 latek z misiem? Brzmi śmiesznie? Zobaczcie sami. Jest to jedna ze śmieszniejszych komedi.

3. „Projekt X”. Największa impreza wszech czasów, a żeby się tam znaleźć wystarczy usiąść przed telewizorem.

4. „Ranczo Wilkowyje”. Fajny, lekki, do obejrzenia z rodzinką. Każdy fan serialu Ranczo musi obejrzeć ten film conajmniej raz.

5. Przejdźmy do smutniejszych filmów. Są 3 dramaty, które chcę polecić. ” 3 metry nad niebem”. Jest to jeden z najpiękniejszych filmów jakie widziałam.

6. ” Niemożliwe”. Film, na którym rozpłacze się każdy.

7. „Szkoła uczuć”. Film całkiem fajny, ale jakoś nie zakochałam się w nim. Za to jest fajna piosenka opowiadająca historię tego filmu Ola- jej ostatni rok.

8. „Noe – wybrany przez Boga” . Film trochę inaczej przedstawia wydarzenia z bibli, ale jest warty uwagi.

9. Teraz trochę fantasy. Osobiście jest to moja kategoria, ale tu książki są lepsze niż filmy. „Piękne istoty”. Nie wiem co dodać. Poprostu exstra.

10. „Zmierzch”. Cała seria. Silne piękne wampiry i boskie wilkołaki.

11. „Harry Potter”. Również wszystkie części. Można siedzieć i siedzieć.

Nie wiem co jeszcze mogę wam polecić, ale mam nadzieje, że coś wam się spodoba.

Wywiady z ludźmi.

Pisałam już, że mam zamiar pytać ludzi o różne rzeczy. Na początek poczytajcie co odpowiedzieli moi bracia.
Pytania:
1. Jakie jest twoje największe marzenie?
2. Kim chcesz zostać?
3. Dlaczego?
4. Jacy są twoi idole?
5. Co dla ciebie znaczy przyjaźń?
6. Wierzysz w horoskopy?
7. Co lubisz?
8. Czego nie lubisz?
9. Jaka jest twoja dziwna cecha?
10. Opowiedz jakąś ciekawą historię.
Odpowiedzi:
Krzyś , 11 lat
1. Podnieść puchar mistrzostw świata z Polską reprezentacją PN.
2. Chcę zostać piłkarzem.
3. Jest to moje marzenie.
4. CR7, Neymar, Hulk, Di Maria.
5. Przyjaźń znaczy wierność.
6. Nie wierzę, bo nie wydają się prawdą.
7. Piłkę nożną, GTA, lody, rowery, Real Madryt.
8. Fc Barcelony.
9. Nie wiem.
10. Nie chcę opowiadać.
Odp. Seba, 5 lat
1. Dostać komputer, telefon, słuchawki.
2. Piłkarzem
3. Lubię grać mecze.
4. Messi, Hulk, Iron-man, Sipderman.
5. Lubimy się i kochamy.
7. Gry, spacer z siostrą.
8. Brukselek, nudy, kiedy ktoś krzyczy.
9. Zawszę chcę grać.
10. Byłem z Edkiem* na boisku i on walnął piłką w słupek. Słupek spadł na drogę i auto o niego walnęło. Policja nas goniła, ale Edek znalazł pistolety i rozwalaliśmy policję.
Podsumowanie:
* Edek- wymyślony kolega.
Z odpowiedzi tych możecie się trochę dowiedzieć o osobach. Wystarczy umieć „czytać międy wierszami”.

Reklamy.

Nadszedł czas na parę reklam :).
1. Maltis
Pyszne picie, jak narazie piłam jabłkowe, ale innych też spróbuje. Cena.2.00 zł w żabce.

image

2.Gumeczki do bransoletek
Cena 4.00 zł w Chińczyku
image

3.Lody arbuzowe :3
Cena tyle co kosztuje arbuz.
image
4. http://zakladze3miasto.pl/ Super rzeczy!
Cena zależy co chce się kupić od 5 zł przypinki.
image

Zapomieć…

Koniec roku szkolnego. Wakacje. Ukochany czas każdej osoby chodzącej do szkoły. A dla mnie ten czas będzie jeszcze cięższy niż normalnie. Nie mogę znieść myśli, że we wrześniu wrócę do szkoły i możliwe, że NIGDY nie zobaczę chłopaka, którego kocham- co prawda nie było między nami nic oprócz przyjaźni. Nie wierzę też, że w szkole nie będzie moich przyjaciółek. Będę też tęsknić za moją wychowawczynią i za całą klasą. Nawet wrogowie stali się przyjaciółmi. Ale muszę zapomnieć, bo inaczej nie wytrzymam.
„Kiedy coś się kończy wtedy tak naprawdę wiadomo co było częścią serca” .
Podobno wszystko ma początek i koniec, ale dlaczego dobre rzeczy trwają chwilkę, a złe w nieskończoność?
Ludzie myślą, że jestem pozytywną osobą, a tak naprawdę mam ochotę skakać…
Z mostu…
Najlepiej pod pociąg…

I to właśnie ja!

                                                                                   I TO WŁAŚNIE JA!

Jadąc samochodem ostatnio zaczęłam się zastanawiać jak tak właściwie to wszystko jest. Dlaczego ludzie są fałszywi? Czemu ciągle kłamią? Po co to wszystko? I wtedy olśnienie! Zrozumiałam, że najbardziej fałszywą osobą jestem właśnie ja! Jestem gorsza od tych wszystkich ludzi, których nienawidzę! Jestem największym kłamcą jakiego znam, a nie lubię kłamstwa. Ciągle oprócz oszukiwania wszystkich dookoła to okłamywałam samą siebie! Mam dość to jest do kitu uczucie. Nienawidzę samej siebie za to oszustwo!

A czy ty jesteś kłamcą?! Zastanów się czy też nie jesteś największym oszustem, zanim zaczniesz narzekać na innych kłamców?
image

image

Wspomnienia..

W dzisiejszej notce opowiem co nie co o wspominieniach, o przeszłości i przyszłości. Zapraszam do czytania i komentowania.
Byłam ostatnio na spacerze koło domu, w którym kiedyś mieszkałam. Widziałam go po raz pierwszy po 5 letniej przerwie, więc odrazu naszły mnie myśli i przypomniało się dzieciństwo. Wszystko się tam tak pozmieniało… No prawie wszystko, bo są rzeczy, które pozostają nie zmienne. Dalej te same drzwi, te same domofony i parę znanych nazwisk. A na osiedlu inne bloki też niby odnowione, ale sklepy dalej te same, dalej knajpa, od której papierosy czuć na kilometr. Jednakże zrozumiałam, że to osiedle nie jest już moje, że nie wpisze kodu i nie wejde do bloku, ani do mieszkania. Smutno, że wyprowadziłam się z takiego miejsca gdzie jest tyle wspomnień, ale teraz już wszystko jest inne i poukładane na nowo. Mam zamiar jeszcze tam wrócić i spotkać się ze

Czytaj dalej

Projektowanie.

Dawno temu ktoś odkrył, że głowa mieści się w całej sylwetce 7,5 razy. Absolutnie się zgadzam. Ale, że lubię rysować smukłe postacie to przyjmijmy, że mieści się 8 razy. Rysowanie człowieka zacznijmy więc od podzielenia sobie przestrzeni przeznaczonej na postać na 8 części. Linijka nie będzie konieczna, bo nikt nie jest idealny.( Chyba, że rysujecie bardzo krzywe linie jak ja).:D  Najłatwiej najpierw narysować dwie kreski, potem podzielić przestrzeń między nimi na pół, potem na cztery, aż w końcu na 8 części. Wyjdzie znacznie równiej niż gdybyśmy mieli narysować od razu 8 kawałków. Środkową kreseczkę (czyli piątą licząc od góry i od dołu) zróbmy dłuższą dla ułatwienia. Warto też dodać pionową kreskę, która będzie wyznaczać połowę ciała. W najwyższej części znajdzie się głowa.Gdy rysujemy całą sylwetkę to głowa jest mała, więc ta uproszczona wersja powinna wystarczyć. Na środkowej kresce znajduje się łono. Gdy narysujecie je w tym miejscu pewnie wyda wam się, że jest za wysoko. Ale jest ok. Nasze nogi są dość długie. Łono okalają okrąglutkie biodra. U jednych szersze u niektórych węższe. Na czwartej linii od góry znajdzie się pępek (mówiłam, że podział na 8 jest fajniejszy?). Kolana znajdą się gdzieś poniżej czwartej kreski od dołu. Gdy postać stoi na baczność to stykają się. Uda także są w stanie się zetknąć. Gdy postać ma rozkraczone nogi to podział na 8 przestaje obowiązywać, gdyż człowiek jest wtedy niższy. Im bardziej rozszerzone nogi tym większe odkształcenia. Same nogi nadal można podzielić na 4 części. Większości się wydaje że kolano jest bardzo zaokrąglonym punktem na nogach. Inni z kolei całkowicie jego kształt pomijają rysując łydki od razu z uda. Prawda leży po środku- kolana są widoczne i lekko zaokrąglone ale też bez przesady. Od kolan w dół są oczywiście łydki. Wyraźnie zaokrąglone. U dołu bardzo się zwężają. W tym miejscu nawet przy złączonych nogach łydki się nie stykają. Ale wyżej jak najbardziej. W tym kroku nakreśliłam tez stopy. Wyszłam nieco poza dolną linię, ponieważ gdy widzimy całą postać to jej stopy widzimy lekko od góry. Gdybyśmy położyli się na podłodze i z tej perspektywy oglądali człowieka to widzielibyśmy jedynie przody jego palców u stóp. Ale wtedy oczywiście reszta postaci by się nam zniekształciła. Stopy na rysunku wydają wam się dziwnie krótkie? Pamiętajcie, że nie widzimy ich całkiem od góry. Ulegają skrótowi perspektywicznemu, o którym opowiem w dalszej części notki.Trochę powyżej pępka jest najwęższe miejsce tułowia- talia. Od tego miejsca tułów zaczyna się rozszerzać tworząc z ramionami i łonem coś na kształt trójkąta. Ramiona u każdego są innej szerokości. U mnie i większości pań na zdjęciach w gazetach były one ok 2,5 raza szersze od głowy (u panów oczywiście będą jeszcze szersze, ale o panach później). Zostawmy sobie więc, trochę miejsca na szyję i narysujmy owy trójkąt… … a potem na jego podstawie ramiona i resztę tułowia.  A teraz połączmy ramiona z szyją. Pamiętajmy, że jest ona tylko trochę węższa od głowy! U niektórych jest nawet szersza ale skrajne przypadki pomińmy… Same ramiona zróbmy lekko opuszczone. Bez rąk wygląda to nieco dziwnie. Czas więc na ręce. Gdy są swobodnie opuszczone to łokcie znajdują się na wysokości talii. Dłonie oparte będą na udach tak, że końcówki palców dotkną ich połowy. A jak szerokie są ręce? Stańcie przed lustrem i wyciągnijcie ręce do góry tak by bicepsy były blisko twarzy. Teraz macie porównanie. Najszerzej jest oczywiście w łokciu a najwęziej w przegubie dłoni. Tego jednak w tej pozie nie widać. Dla porównania na rysunku drugą rękę oparłam na biodrze. Kciuk się wtedy chowa.  Przypomnę jeszcze widok dłoni w swobodnej pozie stojącej: Dobra, czas na piersi. Sutki będą znajdowały się gdzieś w okolicach trzeciej linii od góry (oczywiście będzie to zależało od wielkości piersi i ich hmmm… jędrności). I będą raczej bliżej pach niż mostka. I zarys sylwetki gotowy! Wymażmy linie pomocnicze i zobaczmy co wyszło.
Trochę pozmieniałam, ale tekst jest z bloga: http://www.elfik777.pl/

Bardzo przydatny blog. A swoją drogą też rysowałam więc wrzuce foty postaci i projekty ubrań! :)

image

image

image

image

image

Jak wam się podoba ?

Stare jeansy.

Dzisiaj trochę się nudziłam i przerobiłam sobie stare, nie nadające się do noszenia jeansy na całkiem fajną spódniczkę.
1. Na początek wybieramy jeansy które nie nadają się już do użytku.
2. Mierzymy długość jaką chcemy mieć naszej nowej spódniczki, zaznaczamy. Długość można zmierzyć za pomocą gotowej już spódniczki, pamiętajmy jednak o zostawieniu 1-2 cm na podwinięcie.
3. Obcinamy nogawki, następnie rozpruwamy szwy w kroku .
5. Następnie zszywamy nasze spodnie na lewej stronie z przodu i z tyłu.
6. Po zszyciu przechodzimy do ostatniego etapu jakim jest podwinięcie materiału w dole spódnicy
7. Spódnica gotowa :) Teraz tylko wystarczy założyć ulubioną bluzkę i w drogę…
A tu spódniczka na właścicielce.
image

A z nogawek, które zostały zrobiłam ciekawe etui na telefon.
image

Trzeba odmierzyć telefon przeżywać materiał i dodać interesujący wzór, który będzie wyrażał naszą osobowość.
Parę innych pomysłów co zrobić z nogawkami to np.piórnik,portfel,opaska, pasek, tak w sumie możemy zrobić wszystko ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Podoba się ?

image

Jak wam się podoba moja sukienko-tunika ? A co myślicie o tym, że nie została kupiona ? Otóż góra to moja stara czarna bluzka, a dół to chusta oraz wstążka. Nie będę wam pisać po koleji jak to zrobiłam, bo sama tego do końca nie wiem, ale zużyłam oprócz tego co napisałam to gumkę w pasie i dużo nitki.
image

A jeśli chodzi o wstążkę to zrobiłam ją tak jak na obrazku. To jest bardzo proste choć pierwszy raz wiązałam wstążkę.

Opowiastka (tak z nudów) 6

Jedynie Nat jeszcze nie spała. Chciała wyciągnąć z półki książkę, ale półka obróciła się i ją wciągnęła. Bała się tego co zachwile zobaczy, a jednak zobaczyła tylko babcię w bujanym fotelu, która kreśliła coś na kartkach papieru.
- Przepraszam, co pani tutaj robi ?
- Mów do mnie babciu i rysuję plan pewnego wynalazku.
-Jakiego wynalazku ? Jest p…babcia wynalazcą?
- Mogę ci zaufać ?
- Oczywiście nie pisnę ani słowa.
- Dobrze, to jest projekt latającego samochodu. Miałam go zaprezentować wszystkim jak będziecie wyjeżdżać, ale nic z tego nie wyjdzie.
- Dlaczego ?
- Ponieważ nie mam odpowiednich części i rąk do pracy.
- Ja chętnie pomogę.
- Naprawdę ? Dziękuje Ci!
Mocno się uściskały i wzięły się za robotę.

Opowiastka ( tak z nudów ) 5

Wiadomo do czego doszło między Nat i Michałem. Obydwoje czuli się jak w niebie, a może i wyżej. Mogliby żyć wiecznie. Ale musieli ruszyć w dalszą drogę.
- Nat gdzie jedziemy?
- Do Paryża czemu pytasz?
- Zastanawiam się, w którą stronę jechać.
- To już chyba wiesz. Macie paszporty?
- Tak oboje mamy, a gdzie się zatrzymamy w Paryżu ?
- Tego jeszcze nie przemyślałam.
- Dobra czas jechać.
Droga potwornie się dłużyła, jakby czas zwolnił. Po kilkunastu godzinach przekroczyli granicę swojego kraju. Francja podobała im się. Nie chcieli jechać do hotelu, by nie rzucać się w oczy. Nie wiedzieli co mają robić, do czasu, aż Filip przpomniał sobie,że ma tu babcię. U babci był spory, prawie pusty dom, gdzie się zatrzymali. Z zewnątrz wyglądał jak zamek z  XIX wieku, a wewnątrz jak milutki i przytulny babciny domek, w którym nawet pachniało lawendą. Wszyscy chcieli zostać we Francji na dłużej, przynajmniej do końca roku szkolnego czyli 2 miesiące. Ustalili z babcią i rodzicami, że będą chodzić do francuskiej szkoły, a Michał znajdzie pracę i zostają jak narazie to do wakacji. Zadowoleni rozpakowali rzeczy w wyznaczonych przez staruszkę pokojach. Natalia miała pokój obok kuchni. W jej pokoju przy oknie stało łóżko obok szafa na ubrania, a po przeciwnej stronie biórko. Pokój dziewczynki nie różnił się niczym od pokoju chłopców oprócz tego, że u Nat na przeciwko wejścia stała ogromna, tajemnicza półka z mnóstwem książek. Wymęczeni po podróży zjedli kolację i wszyscy poszli spać, prawie wszyscy…

Ćwiczenia oddechowe(pomocne w śpiewaniu)

Oto kilka prostych ćwiczeń oddechowych wpływających na usprawnienie aparatu oddechowego: 1.wygodnie kładziemy się na łóżku, na przeponie umieszczamy lekką książkę i zaczynamy wdech i wydech jednocześnie ustami i nosem, na początek 5 razy, potem 10 aż do 50 oddechów. Książka powinna oddychać razem z nami. Proponuję systematyczne zwiększanie ciężaru książki, aż do osiągnięcia perfekcjonizmu czyli podniesienia na swojej przeponie 5 tomowej encyklopedii PWN z atlasem świata jako podstawą ciężaru. 2.trzymamy pionowo kartkę papieru na około 15cm od swojej twarzy, staramy się mocno dmuchać, aby nasza kartka zaczęła się poruszać a z czasem przyjęła poziomą postać. 3.wyobrażamy sobie, że mamy 100 lat i kochająca rodzina sporządziła dla nas tort na którym świeci 100 świeczek, próbujemy zdmuchnąć wszystkie świeczki naraz. 4.zamieniamy się w syczące węże, próbujemy wytrzymać jak najdłużej na jednym oddechu. Utrudniona wersja tego ćwiczenia polega na wzmacnianiu i wyciszaniu syczącego dźwięku. 5.wdychamy szybko powietrze i zatrzymujemy, tak jakbyśmy się zachwycali kwiatami, prezentem albo niespodziewaną wizytą dyrektora na lekcji. 6.trzymając ręce na przeponie wykonujemy szybkie wdechy i wydechy, cały czas kontrolujemy ramiona i pilnujemy aby powietrze docierało do przepony. To tak jakbyśmy po intensywnym biegu łapali powietrze. 7.wybieramy dowolny tekst i próbujemy wolno, na jednym dźwięku i jednym oddechu zaśpiewać kolejno całe zdania. Możemy wcześniej prześledzić tekst i zaznaczyć miejsca w których bierzemy oddech. To ćwiczenie jest dobre wtedy gdy mamy wygłosić na forum coś ważnego. Nie musimy się martwić, że nagle w połowie słowa zaczynamy łapać powietrze bo oddech jest pod kontrolą a wypowiadane przez nas zdania nie tracą sensu. 8.ćwiczenie 7 wykonujemy w różnym tempie : od wolnego do bardzo szybkiego, zwracamy uwagę na wyraźne mówienie tekstu. A moja osobista rada to znajdz tekst jakiejś prostej polskiej piosenki puść ją razem ze słowami i śpiewaj. Zmieniaj piosenki, na coraz trudniejsze, może angielskie, a pod koniec jak się nagrasz i porównaj.

Opowiastka (tak z nudów) 4

Rozmowa była długą i męcząca. Michał i Filip jadą z Nat, ale ich rodzice się zgodzili. Ustalili, że będą wyjeżdżać z rana, a w nocy do jakiegoś motelu żeby nie przemęczać kierowcy – Michała. Nat ciągle było ciężko, ale dzięki przyjaciołom było lepiej. Niemożliwe jest jedno. Nat zakochała się w osiemnatoletnim Michale. Nie mogła mu o tym powiedzieć, ale nie mogła wytrzymać nic nie mówiąc. Gdzie by 18latek był z 14latką?! Smuciło ją to bo kochała go nad życie u była tego pewna. Nie można mieć tego co się chce powiedziała , zwierzając się Filipowi. Skoro 18latek nie może kochać 14latki to jak może się przyjaźnić? To było pytanie, które dawało nadzieję .
-Jak możesz przyjaźnić się z czternastolatkami ?
- Wiek jest tylko liczbą.
- A mógłbyś być z dużo młodszą dziewczyną?
- Jeśli bym ją kochał. Chcę z tobą chodzić, co ty na to ?
- Pragnę tego.
Potem wrócili do pokoju i rzucili się na łóżko.

Opowiastka ( tak z nudów) 3

Przyjaciele Nat, bo tak ją nazywali Filip i Michał, wiedzieli, że coś nie gra. Nat nigdy nie opuszczała lekcji, ponieważ nie znosiła siedzieć w tej norze, którą powinna nazywać domem. Odrazu stwierdzili, że urwą się się z lekcji i idą jej szukać. Ale jak skoro może być wszędzie? Poszli do jej „domu” licząc, że znajdą podpowiedź. Nie było nic. Żadnej jej rzeczy.
- Wygląda na to, że zabrała ze sobą wszystko.
- Uciekła.
- Nie wiem jak ty, ale ja idę z nią.
- Gdzie ją znajdziesz?
- MP3! Przecież jest w niej namierzacz, by jej nie zgubiła, a napewno wzięła swoją najdroższą rzecz.
- Znalazłem! Zatrzymała się w motelu 10 km stąd.
- Jak pojedziemy?
- Moim autkiem. I weźmy lepiej rzeczy, bo coś czuję, że dziś do domu nie wrócimy. Spakuj się i za godzinę pod moim domem.
Gdy pojechali nie wiedzieli co mają jej powiedzieć. Jeśli uciekła to musiała mieć poważny powód. Wskazywała to także dziura w ścianie, którą zauważył Filip. Do powrotu namawiać jej nie będą.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry, słucham ?
- Kto jest w pokoju 369?
- Czternastoletnia dziewczynka Natalia, która nie chciała podać nazwiska.
- Jesteśmy jej braćmi. To pokój jednoosobowy?
- Tak.
- Poprosimy dwuosobowy jak najbliżej.
- Proszę, zapłata przy oddawaniu kluczyka.
Puk, puk.
Ledwo rozbudzone myśli dziewczyny troszkę przestraszyły się pukania do drzwi lecz zebrała siły i odpowiedziała: Proszę. Na widok Filipa i Michała odrazu wstała z łóżka i zaczęła ich przytulać. Po przyjemnym i zabawnym powitaniu rozpozęła się trochę gorsza część – rozmowa.

Opowiastka ( tak z nudów ) 2

Życia Natali niby nic nie mogło obronić, a jednak cały czas wydawało jej się, że znajduje się na Ziemi. Tak właśnie było. Nie trafiła w głowę tylko w ścianę za sobą. Chciała powtórzyć strzał chciała, ale skończyły jej się naboje. Nie wiedziała co robić. Musiała uciec od swojej patologicznej rodziny, w której nikt jej nie chciał. Była to trudna decyzja lecz nie mogła już tam wytrzymać. Spakowała tylko parę rzeczy w swoją ulubioną torbę oraz zabrała ze sobą MP3, którą dostała na urodziny od przyjaciół. Przed wyjściem z domu na zawsze, bo nie miała zamiaru wracać, jej ostatnią myślą było : „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej? No chyba nie w moim.” I ruszyła w świat. Niczym się nie martwiła, bo wszystko miała obmyślone, zaplanowane miała 4 miesiące. Po upływie tego czasu nie wiedziała co będzie robić i gdzie. Miała zamiar udać się do francji i znaleźć pracę. Z dogadaniem się nie miała by problemu, bo język zna. Tylko kto zatrudni czternastolatkę? Nawet myśląc o tym przyśpieszała tempo by nocą być jak najdalej „domu”. Ta noc zapowiadała się długa, a Natalia nie ma podczas niej spać.

Opowiastka ( tak z nudów )

Nazywała się Natalia. Miała tylko 14 lat, a już nie wiedziała po co żyje. Przyjaciół miała 2, ani jednej przyjaciółki. W domu było mnóstwo problemów; brak kasy, bo pracowała tylko mama i to na pòł etatu, ojciec pijak i w domu 6 jej rodzeństwa. Chłopaka nie miała, ale nawet nie chciała. Któregoś razu rozmawiała z Mateuszem;
- Jak myślisz Barca wygra ligę mistrzów ?
- Barca? Na pewno !
- Co mam zrobić gdy podoba mi się jakaś dziewczyna?
- Powiedz jej to.
- Kocham cię ! Chcesz być moją dziewczyną?
- Chcę…
Byli razem przez 2 miesiace Natali zdawało się, że wie po co żyje. Lecz w końcu dowiedziała się kim jest tak naprawde Mateusz. Gdy szła do jego domu, by zrobić mu niespodziankę zobaczyła jego z Marysią byli związani głębokim pocaunkiem. Gdy on zobaczył ją odepchnął współuczestniczkę pocaunku. Zaczął krzyczeć ; To nie to co myślisz! A ona tylko krzyknęła ; Jesteś świnią! I się rozpłakała. Pobiegła do domu. Listem napisała parę słów do najbliższych i do Boga. Zmówiła swój ostatni pacież. I strzeliła sobie w łeb z dziadka broni. Jej życia nikt już nie obroni. To jest historia bez happy endu.

Nuda

Nudzę się, chociaż podobno kreatywne osoby nigdy się nie nudzą. Parę pomysłów co robić by się nie nudzić:
1. Oglądanie filmów
2. Wyjście na dwór ( spacer, boisko)
3.Zakupy
4. Internet
5. Sprzątanie ( chyba tylko jak się już wariuje ;D)
6. Przerabianie ubrań
7. Pisanie opowiadań
8. Czytanie
9. Zabawa ze zwierzętami ( rodzeństwo się liczy )
10. Pomóż komuś

Muzyka

Ja lubię wszystkie rodzaje muzyki. Lubię piosenki po Polsku, bo da się zrozumoeć ich przesłanie i mamy piękny język. Kocham, poprostu kocham Polski Rap. B.R.O czy Z.B.U.K.U, Lales, albo Grubson, ale z miłą chęcią posłucham też Bednarka,Ewy Farnej, Eweliny Lisowskiej, Honey, Saszan, Dżemu.
A jeśli chodzi o muzykę zagraniczną to bardzo lubię R5, Bruno Marsa,Miley Cyrus,Selena Gomez, Rihanna.
Piękna jest też piosenka Derni re Danse, Indili.
Zapewne nie napisałam nawet połowy artystów, których słucham, słucham wszystkiego co mi się spodoba. Jak znajdę fajna piosenkę to mogę jej słuchać na okrągło, jej rodzaj nie ma znaczenia. Oczywiście jest też kilku artystów, których nie lubię, ale nie obrazami ich, a w szczególności ich fanów. No przynajmniej się staram…

Bez tytułu

Im więcej piszę tym ciężej mi napisać to, co tak naprawdę muszę z siebie wyrzucić.

Wszystko co piszę nie wyraża wprost tego co czuję.

Jasne, potrafię dobrać piękne, poetyckie słowa ale przecież nie zawsze o to chodzi.

Przecież nie każdy rozumie metaforyczne znaczenia literek pojawiających się na ekranie. Nie wszyscy patrząc na zdanie zastanawiają się nad metaforami i „co autor miał na myśli”.

Odbierają wszystko dosłownie.

Podasz jeden z dziesięciu powodów smutków, oni podadzą 10, dlaczego nie masz się czym martwić.

Cholera, przecież życie jest takie piękne.

Inni też tak mają. Inni mają gorzej.

Kurwa! I właśnie dlatego jest mi tak cholernie źle.

Nie zbawię świata, nie mogę wziąć na siebie cierpienia innych ludzi, większości nie mogę nawet pomóc.

I nie, nie chcę być jakąś superbohaterką (chociaż byłoby spoko…), ale boli mnie cierpienie innych ludzi…